Niektórzy pasażerowie mogą poczuć rozczarowanie, inni – prawdopodobnie odetchną z ulgą. Jak zapowiadają eksperci z branży lotniczej, lotniska z czasem przestaną być centrami handlowymi pełnymi luksusowych butików. Nadchodzi wielka zmiana.
Butiki marek luksusowych znikają z lotnisk
Podróżni dotąd chętnie wydawali pieniądze w drogich butikach strefy bezcłowej. Zwyciężała wygoda zakupów w oczekiwaniu na samolot lub po prostu potrzeba kupna prezentu w ostatniej chwili.
Luksusowe marki odzieżowe i kosmetyczne skrzętnie wykorzystywały tę sytuację. Jeszcze przed pandemią dochody ze sprzedaży na lotniskach rosły w tempie około 8 procent rocznie. Znanych marek nie odstraszały nawet horrendalne czynsze.
Czytaj więcej
Spośród mieszkańców Unii Europejskiej to właśnie Polacy najbardziej pragną podróżować. Niestraszne nam ani uciążliwe procedury na lotniskach, ani r...
I choć jedynie 20 procent pasażerów robiło zakupy w strefie bezcłowej (co policzyli analitycy z firmy konsultingowej Bain & Company), to wystarczyło to, aby lotniska mogły czerpać znaczące przychody z funkcjonowania sklepów. Jednak w ciągu ostatnich dwóch lat butiki z produktami luksusowymi przestały mieć rację bytu, a powodem jest oczywiście pandemia.
Lotniska na wiele miesięcy opustoszały. Jak oblicza organizacja Airports Council International, pod koniec 2022 roku branża lotnicza może w wyniku pandemii stracić łącznie nawet 310 miliardów dolarów.
Ale marki luksusowe stopniowo wycofują się ze sklepów na lotniskach nie tylko z tego powodu powodu. Wyniki finansowe z ostatnich dwóch lat udowodniły, że najbardziej dochodowa jest sprzedaż online. Na niej więc marki chcą skupić swoje działania – zamiast płacić gigantyczne czynsze za obecność na lotnisku.
Po trzecie, turyści są coraz młodsi i – z nielicznymi wyjątkami – zwyczajnie nie stać ich na wydawanie dużych ilości pieniędzy w strefach wolnocłowych. Eksperci Bain & Company oceniają, że lotnika nie będą mogły liczyć nawet na swoją ulubioną, bo najzamożniejszą grupę klientów, czyli Chińczyków.
Coraz mniej ludzi, coraz więcej maszyn
Wiele osób, które w ostatnim czasie zdecydowały się na podróż samolotem, mogło zauważyć, że na lotniskach jest nieco mniej nie tylko stoisk luksusowych marek, ale też na przykład lokali gastronomicznych. To również wynika z tego, że liczba podróżujących drastycznie zmalała.
Innym powodem takiego stanu rzeczy jest masowy odpływ pracowników lotniskowych lokali usługowych, a to ze względu na obniżki płac. Te lokale, które pozostały na lotniskach, rozpaczliwie szukają rąk do pracy, a klienci muszą nierzadko ustawiać się w długą kolejkę po kanapkę czy kawę.
Z tego powodu stopniowo znaczenia nabierają rozwiązania, w których ludzki personel nie będzie niepotrzebny. Przykładem są stanowiska do samodzielnych odpraw czy zamawianie jedzenia w lotniskowych restauracjach przez specjalną aplikację na smartfona.
Takie niewymagające kontaktu z drugim człowiekiem technologie nie są kompletną nowością – funkcjonowały gdzieniegdzie jeszcze przed pandemią. Eksperci z branży lotniczej przewidują jednak, że w dobie wzmożonej ostrożności w kwestii potencjalnego zakażenia staną się one normą szybciej, niż mogłoby się wydawać.