Śmierć Elżbiety II pokazała, jak bardzo Brytyjczycy przywiązani byli do królowej. Ale im więcej mija czasu, tym więcej pojawia się pytań o przyszłość monarchii. Czy Wielka Brytania potrzebuje króla?

Marek Rybarczyk: Monarchia jest bardzo potrzebna nie tylko Wielkiej Brytanii, ale też kilkudziesięciu krajom na świecie. W obecnych czasach to wręcz świetne rozwiązanie. Posiadanie króla jest o wiele lepsze niż posiadanie prezydenta. Polityk albo będzie dzielił naród, albo będzie pozbawionym charyzmy automatem do przecinania wstęgi.

Monarcha stoi na czele państwa, ale jest apolityczny. A ponieważ nigdy nie musi wygrywać wyborów, nie mówi tego, co wyborcy chcą usłyszeć. Przede wszystkim jednak pełni funkcję spoiwa. W krajach, w których żyją ludzie różnych narodowości, taki „łącznik” jest niezwykle ważny. Brytyjczycy mają też coś, czego Polacy jeszcze nie posiedli – dystans do polityków. Wiedzą, że politycy kłamią, żeby wygrać następne wybory. Dlatego w Pałacu Buckingham wolą mieć monarchę.

Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o śmierci królowej Elżbiety II

Na czym polegał fenomen Elżbiety II? Co takiego dawała Brytyjczykom?

MR: Zapewniała iluzję ciągłości, była strażnikiem wartości i „noblesse oblige”. Elżbieta II chciała, żeby ci, którym się powiodło czuli odpowiedzialność wobec społeczeństwa, a nie tylko zastanawiali się, na jakie kolejne auto kupić. Nie była najsympatyczniejszą osobą, ale wszyscy ją szanowali, ponieważ była do bólu prawa.

Jedną z najważniejszych zalet dobrego monarchy jest to, że bardzo mało mówi. Elżbieta II podróżowała więc przez kolejne dekady historii brytyjskiej, rzadko mówiąc wprost jakie ma poglądy. Do perfekcji opanowała small talk, ale to, za jakimi opowiada się wartościami, sygnalizowała gestami, strojem, wyborem miejsc, które odwiedzała, tytułami szlacheckimi, które rozdawała, a nawet przeciekami, które za jej cichym przyzwoleniem wypływały z Pałacu Buckingham do mediów.

Książka Marka Rybarczyka „Elżbieta II: ostatnia taka królowa”.

Książka Marka Rybarczyka „Elżbieta II: ostatnia taka królowa”.

Materiały prasowe

Na przykład zgadzając się na rozwód Diany i Karola dała znak, że kobieta nie musi tkwić w nieszczęśliwym małżeństwie, a występując z okazji swojego jubileuszu w filmiku z Misiem Paddington, który jest dla Brytyjczyków subtelnym symbolem imigranta (w książce przyjechał do Wielkiej Brytanii z Ameryki Południowej – przyp. red.), pokazała swoje stanowisko właśnie wobec imigrantów, którzy na pokładach tirów lub na tratwach próbują przedostać się na Wyspy. Dzięki takimi subtelnym, ale niezwykłym gestom była królową wszystkich Anglików.

Razem z kwiatami, Brytyjczycy masowo zaczęli przynosić pod królewskie pałace misia Paddingtona, boha

Razem z kwiatami, Brytyjczycy masowo zaczęli przynosić pod królewskie pałace misia Paddingtona, bohatera popularnych książek dla dzieci i młodzieży. Pluszaków pojawiło się tak wiele, że w stacjach telewizyjnych zaczęto apelować, by mieszkańcy Londynu powstrzymali się od ich przynoszenia.

Alan Shearman, London, CC BY 2.0, Wikimedia Commons

Przeciwnicy monarchii podkreślają, że brytyjska rodzina królewska jest oderwana od realiów codziennego życia, kosztowna w utrzymaniu, a jej członkowie są po prostu atrakcją turystyczną. Czy Karol III przypadkiem nie tańczy na Titanicu?

MR: Moim zdaniem zagrożenie dla monarchii istnieje i ta bitwa już jest uważana za przegraną. Zatytułowałem swoją najnowszą książkę „Ostatnia taka królowa”, ponieważ na pewno nie będzie już monarchii takiej, jak monarchia Elżbiety II.

Księżniczka Charlotte, córka księcia Williama, prawdopodobnie nie obejmie tronu. Przed nią w kolejce jest jej ojciec, starszy brat i jego potomkowie. Nie dożyjemy już więc kolejnej brytyjskiej królowej.

Marek Rybarczyk

Szkoda, ponieważ kobieta emanuje ciepłem. Elżbieta II uchodziła za „babcię narodu”, choć w rzeczywistości bliżej jej było do dyrektorki „Firmy”.

Czytaj więcej

Elżbieta II w galeriach, w filmach i na murach. Królowa była częścią popkultury

Jaka będzie monarchia Karola III?

MR: Na pewno nie taka barwna i lubiana jak jego matki. Karol III to zarozumiały starszy pan. Nerwus, który już zdążył rzucać długopisami. Uważa się za ekologicznego Mojżesza, bo 30 lat temu mówił, że butelki pływają w oceanie i będzie ocieplenie klimatyczne. A przecież tylko powtarzał to, o czym donosili naukowcy.

Ma też wielką chęć wtrącania się do polityki. Choć już wiemy, że jego rządy będą zupełnie inne niż rządy Elżbiety II, „rozmontowanie” monarchii byłoby głupotą. Można ją krytykować do woli, bo sytuacja, w której 1/3 ziemi w Wielkiej Brytanii należy do arystokracji, a wody przybrzeżne, wiatraki, wieloryby i białe łabędzie pływające po Tamizie obok Windsoru do króla, nie przystaje do nowoczesnego świata i nie musi nam się podobać.

Musimy jednak pamiętać, że Brytyjczycy uważają, że jeśli coś sprawdzało się przez wieki, to nie należy tego zmieniać. Dlaczego np. wciąż mają stare automaty do sprzedawania biletów, a w domach oddzielne krany na zimną i gorącą wodę.

Marek Rybarczyk

Karol III ma niełatwe zadanie. Został królem jako emeryt, więc na pewno będzie rządzić krócej niż jego matka. Trudno mu też będzie dorównać jej popularnością. Czy mimo tego ma szanse zapisać się na kartach historii?

MR: Karol jest inteligentny, ale słabo widzę jego wielkie sukcesy. Ma ambicje, ale jeśli ich nie opanuje, zacznie mądrzyć się i politykować, to oczywiście zapisze się na kartach historii. Tyle że negatywnie. Słyszałem, że chce przeprowadzić się do Windsoru, a Pałac Buckingham zamienić w muzeum. Podobno chce „odchudzić” rodzinę królewską z 10 do siedmiu pracujących członków. Myślę, że tak naprawdę będzie po prostu „rozrabiał”. Bardzo długo czekał na koronę.

Mimo to Karol III cieszy się sympatią Brytyjczyków. O wiele większą niż w czasach małżeństwa z księżną Dianą. Ale dziś Karol ma 73 lata i nie zmieni się nagle w fajnego, skromnego pana, choć od lat pracują nad nim królewscy doradcy oraz żona.

Przyszłość monarchii brytyjskiej: następca tronu, książę William i król Karol III.

Przyszłość monarchii brytyjskiej: następca tronu, książę William i król Karol III.

Katie Chan, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

A propos Camilli... Jaki ma na niego wpływ?

MR: Camilla uczy go skromności – to jest to, co Karol jako nowy monarcha powinien przyswoić w ekspresowym tempie. Camilla, jak każda żona szalonego męża, od kilku lat panuje nad nim swoją kobiecością. Wydawało się, że panują nad nim też królewscy doradcy, ale ostatnie dni pokazały, że ten rzucający długopisami nerwus głęboko w nim tkwi.

Mimo to jest lepiej niż kilkanaście lat temu. Gdy dzień po śmierci matki podawał ręce ludziom przed Pałacem Buckingham, widzieliśmy, że dobrze rozumie się z tłumem. Był autentycznie wzruszony reakcją poddanych. Po tragicznej śmierci Diany zdarzały się chwile, kiedy pokazał się jako człowiek, którego da się lubić, choć uważam, że lubić się go nie da. Spotkałem go raz, patrzyłem w jego oczy i widziałem człowieka, który każdym słowem i posturą pokazywał lekceważenie dla wszystkich dokoła.

Czytaj więcej

Tak wygląda przyszłość monarchii. Książę William: kim jest nowy następca tronu?

Wspomniał Pan o księżnej Dianie. Mało się dziś mówi o jej roli, a przecież to ona zapoczątkowała zmiany w rodzinie królewskiej. Była ciepła, otwarta, przytulała dzieci, wspierała ubogich. Pokazała, że rodzina królewska – chłodna, wyniosła i zdystansowana – może mieć inne oblicze.

MR: W 1969 roku BBC nakręciło dokument o rodzinie królewskiej. Pokazano m.in. jak książę Filip i królowa myją naczynia i smażą hamburgery. Dziś ten film jest utajniony. Królowa nie pozwoliła go wyświetlać, ponieważ zorientowała się, że on odziera monarchię z tajemniczości. Uważała, że nie można wpuszczać na królewski dwór za dużo światła, bo poddani zrozumieją, że król jest takim samym człowiekiem jak oni. A skoro tak, stwierdzą: „Po co nam on?”.

Księżna Diana dała impuls do wejścia z poddanymi w inną relację. Dopiero po jej śmierci królowa np. zaczęła się częściej uśmiechać.

Marek Rybarczyk

Elżbieta II zmieniła się, ponieważ wiedziała, że jeśli tego nie zrobi, popularność rodziny królewskiej, niecieszącej się wtedy wielką sympatią, spadnie jeszcze bardziej. Dziś monarchię popiera 60 proc. Brytyjczyków. 30 proc. jest przeciwna jej istnieniu, a pozostali nie mają zdania. Młodzież w ogóle nie ma z nią kontaktu i Karol na tronie tego nie zmieni.

Książę William i księżna Kate podczas spotkania z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim i jego

Książę William i księżna Kate podczas spotkania z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim i jego żoną, Ołeną w czasie wizyty pary prezydenckiej w Wielkiej Brytanii w 2020 roku.

President.gov.ua, CC BY 4.0, Wikimedia Commons

Nadzieja więc w księciu Williamie - młodym, nowoczesnym następcy tronu? Czy to on może stać się kolejnym uwielbianym władcą?

MR: On i księżna Catherine są fantastyczni! Kate świetnie rozumie młodych, z powodzeniem mogłaby się stać nową Dianą. William bywa sztywny, ale jest o wiele sympatyczniejszy niż ojciec. Jest młody, mówi normalniejszym językiem i jest nieporównywalnie bardziej medialny – wzmocni wizerunek monarchii bardziej niż Karol. Niektórzy zresztą uważają, że będą Karol i młodzi będą panować równolegle.

Co pomogłoby brytyjskiej monarchii?

MR: Nic tak dobrze nie zrobiłoby jej, jak młoda, piękna kobieta. Monarchia, choć okraszona funkcjami i dziedzictwem, tak naprawdę jest rodzajem opowieści celebryckiej. Kiedy wychodzi się do publiczności, którą są poddani, trzeba mieć story i charyzmę. Elżbieta II je miała i dlatego wzbudzała zainteresowanie. Monarchia monarchią, ale tak naprawdę wszyscy lubimy plotki.