Jeremy'ego Clarksona miliony ludzi znają jako jednego z „trzech muszkieterów motoryzacji”, współtwórcę sukcesu najpierw programu „Top Gear”, a potem – po rozstaniu z BBC w atmosferze skandalu – jako współprowadzącego popularny program „The Grand Tour” w Amazon Prime Video. 

Restauracja Clarksona do zamknięcia

Znacznie mniej osób wie jednak, że Clarkson w ostatnich latach zaczął drugie życie – jako mieszkaniec wsi. Najpierw założył własną farmę (o tym też miał program w Amazonie) na działce, której właścicielem był od lat. Popularność programu przełożyła się na wizyty widzów w Oxfordshire, gdzie prezenter prowadził farmę. Następnym krokiem było otwarcie restauracji, w której goście mogliby zjeść potrawy przygotowywane z tego, co zostało wyhodowane na farmie Clarksona.

Lokal o nazwie „Diddly Squat” ruszył w lipcu w jednej z szop na farmie. Odbyło się to mimo braku zgody władz lokalnych i mimo braku odpowiedniego zaplecza sanitarnego, ale Clarkson zapewniał w wywiadach, że znalazł furtkę prawną, która umożliwia mu działanie. Gościom to nie przeszkadzało, miejsca w restauracji trzeba było rezerwować z wyprzedzeniem. 

Czytaj więcej

Polak na liście stu najlepszych szefów kuchni na świecie. Już po raz drugi

Aż do teraz. Władze lokalne nakazały zamknięcie restauracji która, ich zdaniem, narusza miejscowy plan zagospodarowania. Zarzuty dotyczą właściwie wszystkich zagadnień dotyczących funkcjonowania restauracji – parking dla samochodów, toalety, a także zaplecze gastronomiczne restauracji są, zdaniem władz lokalnych szkodliwe dla tej okolicy, zaburzając jej naturalne piękno. Nakazano przy okazji zakaz sprzedaży jedzenia, a także usunięcie wszystkich elementów szpecących krajobraz – parasoli, stolików, krzeseł, stołów piknikowych oraz przenośnych toalet.

Zanim pojawiła się restauracja, Clarkson sprzedawał produkty spożywcze pochodzące z jego farmy we wł

Zanim pojawiła się restauracja, Clarkson sprzedawał produkty spożywcze pochodzące z jego farmy we własnym sklepie.

Matt Seymour

Jeremy Clarkson złożył już odwołanie od tej decyzji, ale na razie nie wiadomo kiedy będzie ono rozpatrywane. Tymczasem obowiązuje nakaz likwidacji restauracji. Rzecznik West Oxfordshire District Council w rozmowie z mediami brytyjskimi powiedział: „Urzędnicy przez wiele miesięcy pracowali wspólnie z właścicielem i wynajętymi przez niego firmami, by zbadać naruszenia przepisów, a także doradzić, w jaki sposób firma może działać zgodnie z prawem. Przedsięwzięcie jednak nadal funkcjonuje z naruszeniem przepisów, a rady urzędników zostały zlekceważone”. W najgorszym wypadku Jeremy'ego Clarksona czeka przymusowa rozbiórka restauracji.