Szukaj

Slow travel to nowy trend. Latanie przestaje być sexy

Czy epoka popularności podróży samolotem dobiega końca? Do pociągów chce przesiąść się coraz więcej osób. Rok 2020 może zrewolucjonizować to, w jaki sposób podchodzimy do podróży.

Za sprawą efektu Grety Thunberg doczekaliśmy się renesansu nocnych połączeń kolejowych w Europie, ale zwrot ku bardziej zrównoważonym podróżom nie ogranicza się tylko do pociągów. Świadomość czekających nas ekologicznych wyzwań przyczyniła się do większego zainteresowania ideą slow travel, czyli „powolnym podróżowaniem”.

Z dala od samolotów: czym jest idea „slow travel”?

Podobnie jak slow food czy slow fashion, to zjawisko ma z jednej strony uratować planetę, z drugiej – zwrócić uwagę na to, co ważne, a nie konsumpcję. Byway, biuro podróży, które wbrew wszelkim rynkowym tendencjom i grupowym zwolnieniom w branży, wystartowało zaledwie kilka tygodni temu to kolejny dowód na siłę nowego trendu.

Firma, działająca na razie tylko w Wielkiej Brytanii i Francji, ale zapowiadająca ekspansję na kolejne kraje Europy, oferuje podróże „wolne od podróży samolotem”. Cat Jones, założycielka firmy, na pomysł wprowadzenia slow travel i podróży pociągami, kajakami czy rowerami wpadła w 2019 roku. Zdawała sobie sprawę z tego, jakie stoją przed nią wyzwania. Musiała przekonywać klientów o tym, jakie są korzyści z podróżowania bez wykorzystywania połączeń lotniczych. Jej zdaniem znaczną część tej pracy wykonała za nią pandemia. Unikanie zatłoczonych lotnisk, wakacje bliżej domu i w bliskim kontakcie z naturą oraz wspieranie lokalnego biznesu to potrzeby, które podróżujący zgłaszają częściej niż dotychczas.

Jak wynika z opublikowanego w ubiegłym miesiącu raportu branżowego brytyjskiego stowarzyszenia ABTA, zrzeszającego ponad 4300 biur podróży w Wielkiej Brytanii, wpływ na środowisko ma znaczenie przy wyborze wycieczek dla połowy klientów, choć jeszcze w 2011 roku czynnik ekologiczny był istotny dla zaledwie 20% z nich.

Czytaj też: Sposób na duże zyski miast z turystyki? Trzeba zacząć od ładnych zdjęć na Wikipedii

Czy to znaczy, że ponoszące straty w czasie pandemii linie lotnicze mogą obawiać się przesiadki pasażerów do pociągów? Randy Durband, szef Global Sustainable Tourism Council, uważa że podróże bez samolotu cieszą się coraz większą popularnością jeśli chodzi o biznesowe delegacje czy rekreacyjne wypady za miasto, ale jeśli chodzi o przebicie się slow travel do głównego nurtu pozostaje sceptyczny.

Zdaniem Durbanda „flygskam”, czyli zjawisko wstydu wynikającego z podróży samolotem, pozostaje na razie domeną krajów rozwiniętych, w których jest świetna infrastruktura kolejowa. Tego typu myślenie dopiero rodzi się w innych, mniej zamożnych krajach. Jednak wraz z prognozowanym przez ekspertów wzrostem cen za bilety lotnicze, co ma być wynikiem kryzysu i dominacji silnych linii lotniczych, pandemia koronawirusa może zmienić nawyki podróżnicze jak żadne inne wydarzenie w XXI wieku.

Źródło: Guardian

Zamknij
Zamknij