Szukaj

Petersburg i Moskwa w 48 godzin

Widok na Twierdzę Pietropawłowską w nocy, fot. shutterstock

Byłoby dużym uproszczeniem powiedzieć, że była i obecna stolica Rosji różnią się podobnie jak Kraków i Warszawa. Ale coś w tym jest…

Niespełna dwie godziny trwa lot do północnej stolicy Rosji, często też nazywanej „kulturalną stolicą” kraju.

– Większość z tego, co mówią w naszej telewizji jest nieprawdą. Zarobki są słabe, wielu jedzie dorabiać do Moskwy – wprowadza mnie w petersburskie życie kierowca taksówki, która z portu lotniczego Pułkowo dojeżdża do centrum miasta w niespełna 30 minut. – Ale ja się nigdzie nie wybieram, bo lubię to miasto. Tu jest prawdziwa Europa – przekonuje.

Rosyjski Wersal

Miasto zbyt młode jak na stolicę jednego z największych w historii ludzkości imperiów. Jego budowa  rozpoczęła się dopiero na początku XVIII wieku za sprawą cara Piotra I. Był pierwszym rosyjskim carem, który rozpoczął długą wyprawę do Europy Zachodniej, a po powrocie przeprowadził reformy, które historycy nazwą później etapem „europeizacji Rosji”. Petersburg budowało wielu architektów pochodzących z Europy Zachodniej. Auguste de Montferrand zaprojektował Sobór św. Izaaka.

Francuz był też twórcą niemal 50-metrowej Kolumny Aleksandrowskiej, miała symbolizować zwycięstwo Rosji w wojnie z Napoleonem w 1812 roku. Obok znajduje się gigantyczny Gmach Sztabu Głównego, zaprojektowany przez włoskiego architekta Carlo Rossiego. Naprzeciwko Pałac Zimowy, dawna zimowa rezydencja carów. Projekt autorstwa włoskiego architekta Bartłomeo Rastrellego był wzorowany na francuskim Wersalu. Dzisiaj to jedno z najbardziej uczęszczanych przez zagranicznych turystów miejsc w Rosji. By dokładnie zwiedzić pałac rosyjskich carów, trzeba uzbroić się w czas i cierpliwość.

Ermitaż fot.Shutterstock

Spędziłem tam ponad 3 godziny i zastanawiałem się ile jeszcze potrzebowałbym czasu by otworzyć ponad 1700 drzwi i zwiedzić ponad tysiąc sal i pokojów? Bez wątpienia urok tego miejsca robi wrażenie, pałac jest w pewnym sensie lustrem imperialnej historii Rosji oraz milczącym świadkiem jej upadku.  Z okna pałacu po drugiej stronie rzeki Newy widać Twierdzę Pietropawłowską. Jednym z najbardziej znanych więźniów tej twierdzy był Tadeusz Kościuszko. Zbudował ją Włoch Domenico Trezzini, była to pierwsza i najważniejsza budowa tworzonego przez Piotra I miasta.

Widok na twierdzę Pietropawłowską, fot. Shutterstock

Jak się poruszać?

Metro to najlepszy środek komunikacji w północnej stolicy Rosji, ma 5 linii i 72 stacje. Dojeżdża niemal wszędzie. Miejscowi przyznają, że odstawiają samochod,y by nie stać w kilkugodzinnych korkach i przesiadają się do „podziemki” (tak potocznie jest nazywane metro w Rosji).

W mieście roi się od premier w teatrach, kinach i salach koncertowych, niemal na każdym kroku widać plakaty z zapowiedziami premier książek i spotkań z pisarzami. Miałem wrażenie, że w mieście Fiodora Dostojewskiego nawet kłócą się kulturalnie. W pociągu jadącym z Petersburga do Moskwy nietrzeźwy mężczyzna zaczął awanturę z innymi pasażerami. Domagał się stanowczo, by przepuścić starszą pani z walizką, która próbowała przedostać się do swojego miejsca. To była chyba najbardziej kulturalna awantura, której kiedykolwiek byłem świadkiem. Okazało się, że mężczyzna jest aktorem jednego z teatrów, a starsza pani była „zasłużoną artystką”. Do końca podróży chłopak polemizował z kobietą na temat współczesnych nieuczciwych reżyserów, którzy „naśladują cudze dzieła”. Większość pasażerów pędzącego z prędkością ponad 200 km na godzinę pociągu, w milczeniu temu się przysłuchiwało. W niespełna 4 godziny „Sapsan” (tak się nazywają wyprodukowane w Niemczech  rosyjskie pociągi dużych prędkości) pokonał ponad 650 kilometrów.

Państwo w państwie

Po spokojnym i kameralnym Petersburgu wysiadając na jednym z dziewięciu dworców kolejowych w Moskwie, człowiek jest przygniatany 12-milionowym miastem. To liczba bardzo umowna, nikt do końca nie wie ilu tak naprawdę mieszkańców ma rosyjska stolica. Miejscowi mówią nawet o 20 mln ludzi. Popłynąłem razem z tłumem w kierunku metra, które jest jednym z najważniejszych atrakcji Moskwy.

Moskiewskie metro, fot. David Torres, Unsplash

Odnaleźć się w moskiewskiej “podziemce”, która ma 14 linii i ponad 230 stacji – jest prawdziwym wyzwaniem. Ma nawet swoją obwodnicę, która rozwozi pasażerów po wszystkich pozostałych liniach.  Trudno byłoby wyobrazić sobie bez tak rozbudowanego metra to miasto, gdzie stoi się w korkach nawet w nocy. Moskwa nigdy nie śpi, statystyczny kierowca spędza tam w korkach ponad 90 godzin rocznie. Podobno to drugie po Los Angeles, najbardziej zakorkowane miasto na świecie.

Moskwa to mejsce wykraczającego poza wszelkie ramy przyzwoitości bogactwa, które łączy się ze skrajnym ubóstwem. Spacerując wokół Kremla nie nadążałem liczyć maybachów, lamborghini, ferrari, maserati czy bentleyów. – To dzieci rosyjskich polityków, urzędników, celebrytów czy biznesmenów – mówi jeden z moich moskiewskich rozmówców.
Dom towarowy GUM, fot Adobe Stock

Nie widziałem też bardziej uroczego centrum handlowego od moskiewskiego GUMu (Gosudarstwiennych Uniwersalnyj Magazin). Urocze są tam też ceny. Koszt adidasów znanej i popularnej w Polsce marki zaczyna się od 1300 złotych. Identyczne w Warszawie można kupić za 350 złotych. Dlaczego taka różnica? Te moskiewskie zostały wyprodukowane w Londynie. Zastawiałem się tylko, na co w tym sklepie stać Rosjanina, który zarabia średnią krajową pensję (w ubiegłym roku wyniosła równowartość nieco ponad 1900 złotych). W sklepie są tłumy turystów z innych regionów Rosji, robią selfie i niemal natychmiast wrzucają zdjęcia do sieci społecznościowych.

W mieście, pięć razy większym od Warszawy, pieszo przeszedłem około 20 kilometrów i miałem wrażenie, że nie wyszedłem za granice centrum. Wystarczy jednak zboczyć z głównych ulic w kierunku bloków, by zobaczyć też inne życie rosyjskiej stolicy. Można zobaczyć pracowników z Azji Środkowej, którzy sprzątają tam ulice i mieszkają – w miejscu pracy. Zazwyczaj to podpiwniczenie jednego z bloków na osiedlu, na którym zostali zatrudnieni. Pracownicy z Kirgizji, Tadżykistanu czy Uzbekistanu obsadzają niemal wszystkie kasy w marketach i sklepach osiedlowych. W jednej z sieciówek stałem w kolejce do kasy, przy której pracowała kobieta pochodząca prawdopodobnie z jednego z tych krajów. To była godzina szczytu, a kasa była tylko jedna. Nagle przyszła Rosjanka, usiadła przy kasie obok i rzuciła: „naucz się pracować, bo tworzysz kolejkę”. Mnie zamurowało, a kolejka zaczęła jeszcze bardziej narzekać na „leniwych azjatów”.

– Moskwa to państwo w państwie, rządzi się innymi zasadami niż reszta regionów Rosji. Jednemu tu się powodzi, drugiemu nie – mówi mi mój moskiewski znajomy. – Dla wielu stolica Rosji to szczyt marzeń, samo mieszkanie tam jest uważane za sukces – tłumaczy.

Zamknij
Zamknij