Szukaj

Chcesz dbać o planetę? Omijaj te miejsca

Concept cleaning ocean water from debris and plastic. Removing contaminants using ship and grid.

Turystyczne pisma i portale najczęściej doradzają gdzie jechać.  „Fodor’s” no list” jest wyjątkowa, bo znajdują się na niej te miejsca, które lepiej omijać.

Pod prąd powszechnie panujących mód szedł już założyciel wydawnictwa „Fodor’s” Eugene Fodor. Podróżnik, który stwierdził, że przewodniki turystyczne są po prostu nudne. Dlatego w 1936 r. napisał własny – po Europie. 

Był zaskakujący, bo znalazły się w nim takie stwierdzenia: „Rzym ma nie tylko wspaniałe zabytki, ale także Włochów”. Fodor podawał informacje dotyczące napiwków, kulturowych ciekawostek, miejsc, których w innych przewodnikach próżno było szukać. Nic dziwnego, że trafił w gusta ciekawych świata. 

Redaktorzy Fodor’s idą tropem swojego patrona. To oni wymyślili „Fodor’s no list”, czyli listę miejsc, nad którymi warto się zastanowić, czy wybrać je jako cel podróży. 

Wierzymy, głęboko, że warto odkrywać świat. Jesteśmy nie tylko pasażerami w tej podróży, ale także zarządcami Ziemi. Podróżnicy sami muszą zdecydować, jakie podejmą działania, by móc obserwować i zachować świetność otaczającego nas życia. Dotyczy to wszystkiego od pieniędzy, które wydajemy po naszą obecność

– napisali, wprowadzając przed laty pierwszą edycję listy. 

W 2020 r. znalazło się na niej 13 miejsc i turystycznych rozrywek. To lista, która daje do myślenia. 

Barcelona 

Stolica Katalonii z politycznych powodów znalazła się ostatnio na czołówkach gazet, ale od lat jest ulubionym celem turystów odwiedzających Hiszpanię, których przyciągają architektura Antonio Gaudiego, legenda Salvadora Dali. Jednak miasto nie może dźwignąć inwazji 30 mln turystów rocznie, którzy do zabytkowego centrum wjeżdżają głownie autokarami… 

9 mln tych, którzy nocują w mieście, znakomicie nakręciło rynek czynszów za wynajem. Tak, że Katalończyków już na nie nie stać…  Miasto zakazało budowy nowych hoteli i apartamentów na wynajem. Rozważa poszerzenie stref z zakazem ruchu kołowego i… wprowadzenie podatku turystycznego od tych, którzy w Barcelonie nocują. 

Angkor Wat 

Kompleks świątyń w Kambodży spisany na Listę Światowego dziedzictwa Kultury UNESCO co roku odwiedzają 2 mln turystów. Nic dziwnego, że taka masa ludzi zagraża bezpieczeństwu fundamentów świątyń o stopniach i płaskorzeźbach, 1000-letnich budowli nie wspominając. Dlatego władze ograniczyły liczbę wchodzących na szczyt wzgórza Phnom Bakheng. 

Zniszczenia dotyczą nie tylko samego kompleksu. Dziesiątki hoteli znajdujących się w pobliżu świątyń mają niebagatelny udział w zużyciu wody, której w rejonie Siem Reap brakuje. 

Bali 

To najczęściej odwiedzana z indonezyjskich wysp. Zasypana śmieciami, których każdego dnia produkowanych jest 3,8 tys. ton. Tylko 60 proc. trafia na wysypiska śmieci. A i tak te które tam się znajdą ciężko utylizować. Dlatego już w 2018 r. władze wprowadziły zakaz stosowania jednorazowych toreb na zakupy, styropianowych kubków czy plastikowych słomek. 

Rozważane jest wprowadzenie podatku turystycznego, bo produkcja śmieci to jedno a zużycie wody drugie. A tej brakuje. Susza to mniejsze zyski rolników, a właśnie z rolnictwa nie tylko z turystyki żyją mieszkańcy Bali. Obok podatku na tapecie jest także prawo dotyczące zachowania przybyszów i poszanowania przez nich miejscowej religii i obyczajów. 

Hanoi Train Street 

Najchętniej fotografowane miejsce w Hanoi – stolicy Wietnamu. Wąziutka uliczka, którą kilka razy dziennie przejeżdża rejsowy pociąg. Musiał się już nie raz zatrzymywać, by uniknąć zderzenia z amatorami fotografowania, którym brakuje wyobraźni. 

Pewnego razu pociąg został nawet przekierowany na inny tor. A to jak wiadomo, oznacza opóźnienie i kłopoty dla podróżnych. By ich uniknąć, władze zdecydowały się zamknąć wszystkie kawiarnie przy ulicy, tak by utrudnić turystom… oczekiwanie na przejeżdżający pociąg.

Matterhorn 

W 2019 r. próba wejścia na sięgający 4478 m n.p.m. szczyt kosztowała życie 7 osób, w 2018 – 11. To powód by rozważyć, czy bicie życiowych rekordów ma sens. Przewodnicy alpejscy i przyrodnicy od lat przestrzegają, że ze względu na ocieplenie klimatu. a co za tym idzie rozmarzanie wiecznej zmarzliny i niestabilność skał. Matterhorn staje się coraz bardziej niebezpieczny. 

Rafy koralowe 

Dotyczy to wszystkich raf i jest nie najlepszą informacją dla miłośników nurkowania. W ciągu ostatnich 30 lat wyginęła mniej więcej jedna czwarta koralowców na Ziemi. Przyczyny to zanieczyszczenie oceanów, ocieplenie klimatu, nadmierna ingerencja ludzi. 

Rozwaga szczególnie powinna dotyczyć rafy ciągnącej się od wybrzeży Florydy po Meksyk na Oceanie Atlantyckim. W Sanktuarium Morskim Florida Keys i w Parque Nacional Arrecifes de Cozumel w Meksyku odkryto tajemniczą chorobę koralowców, która zabija od 60 do 100 proc. ich populacji. 

Naukowcy uzupełniają ubytki w rafie hodowlanymi koralowcami, zamykają porty wycieczkowe. Rafy domagają się pozornie drobnych ale ważnych działań – zastąpienia łodzi spalinowych elektrycznymi, używania boi cumowniczych zamiast kotwic , czyszczenia i konserwacji sprzętu nurkowego, by nie rozprzestrzeniać chorób, a nade wszystko stosowania nurkowej etykiety… 

Galapagos i Komodo 

Dwie strony świata, jeden problem – ginące gatunki zwierząt. Na Galapagos żółwie, na Komodo warany czyli „smoki z Komodo”. Jedne i drugie jak magnes przyciągają turystów. Galapagos rozważa podwyższenie cen biletów do parku narodowego oraz jednorazowych opłat za wizyty na wyspie czyli podatku turystycznego – do 200 dol. dla tych, którzy w Ekwadorze na kontynencie spędzą co najmniej 3 noce i do 400 dol. dla pozostałych. 

Władze Komodo natomiast chciały w ogóle zamknąć wyspę dla turystów w 2020 r.  Docelowo planują jednak znaczne ograniczenie liczby odwiedzających park narodowy, w którym żyją gigantyczne warany przez wprowadzenie bardzo wysokich opłat. Tłumaczą, że chcą wykorzystać potencjał wyspy ale tak by była ona znacznie mniej dostępna niż obecnie.  

Kostaryka i Meksyk

Sam pobyt w tych miejscach jest jak najbardziej sympatyczny, gorzej ze spożywaniem alkoholu, który jest lokalną specjalnością. W 2019 r. w Kostaryce zmarło 29 osób a 59 trafiło do szpitali z powodu zatrucia metanolem. 

Kostarykańskie ministerstwo zdrowia sporządziło nawet listę zagrożonych fałszowaniem marek. Podobnie w Meksyku kontrole wykazały znaczący obrót fałszowanym alkoholem także w hotelowych barach. Z groźnego dla życia procederu czerpią zyski grupy przestępcze

Tajlandia, Indie czy Południowa Afryka 

Oferują turystom przejażdżki na słoniach. Przeprowadzona w Tajlandii kontrola wykazała, że w 118 miejscach oferujących turystyczne atrakcje ze słoniami aż 1300 zwierząt narażonych jest na cierpienie, przetrzymywane w niezgodnych z potrzebami zwierząt warunkach, że odżywanie, nadmiernie eksploatowane, krępowane łańcuchami, bite. Biznes rozwija się wraz z zainteresowaniem turystów przejażdżkami i cyrkowymi popisami. 

Kapsztad 

Znajduje się na czele najbardziej niebezpiecznych miast na świecie, choć… turyści tego nie odczuwają. Zwiedzają pilnie chronione i bezpieczne zabytkowe centrum tymczasem dosłownie obok znajdują się dzielnice Nyaga czy Cape Flats to siedlisko narkotykowych gangów, przemocy, korupcji i… biedy. 

W 2018 r. w Kapsztadzie odnotowano 2800 zabójstw, w I połowie 2019 r. ponad 1000. Porządku w tych dzielnicach strzeże wojsko. 

Firmy, których nie chcecie wspierać 

Branża turystyczna to sieci hotelowe, biura podróży, słowem lukratywny biznes. Choć turystyka wizerunkowo chce się trzymać jak najdalej od polityki, jest z nią nierozerwalnie związana. Dylematem jest podróżowanie do krajów rządzonych przez dyktatury – choćby na Kubę czy do Turcji. Politycy często albo wprost są właścicielami turystycznego biznesu, jak choćby sułtan Hassanal Bolkiach przywódca Brunei, który w swoim kraju wprowadził prawo szariatu, albo korzystają z ich wsparcia jak choćby prezydent Donald Trump, dla którego fundusze zbierał Stephen Ross właściciel sieci hoteli. 

Foto: Adobe Stock

Zamknij
Zamknij