Firma Lego od kilku lat udowadnia, że zabawki dla dzieci to nie jedyna jej specjalność. Duńczycy tworzą bowiem skomplikowane zestawy z myślą o dorosłych. Kosztują niemało, ale dają mnóstwo frajdy.

Reklama
Reklama

Najnowszy zestaw, Ducati V4 R Panigale, który trafi do sprzedaży w sierpniu, składa się z 649 elementów. Będzie to pierwszy motocykl w historii duńskiej firmy wysposażony w skrzynię biegów. Do tej pory takie rozwiązania stosowano tylko w samochodowych zestawach Lego.

W przypadku tego modelu Ducati zachwyca dbałość o detale – precyzyjnie odtworzono owiewkę, stopkę, czy układ wydechowy. Cena zestawu to ok. 300 zł.

""

Foto: sukces.rp.pl

Motoryzacyjne hity Lego

Można czekać do sierpnia na zestaw Ducati, ale można też sięgnąć po zestawy, które wcześniej trafiły do sprzedaży. W ponad 40-letniej historii serii Technic Lego wielokrotnie współpracowało z motoryzacyjnymi potęgami, jak Porsche, BMW czy Bugatti, jest więc w czym wybierać.

Wielką popularnością wśród kolekcjonerów cieszą się te najbardziej skomplikowane modele, takie jak składający się z  3599 elementów Bugatti Chiron, Porsche 911 GT3 RS (2704 elementy) czy Land Rover Defender (2573 elementy).

Istnieją też rozwiązania dla tych, którzy na pojazd z klocków chcieliby wydać mniej. Od kilku lat Lego ma ofercie także małe modele samochodów takich jak Corvette ZR1, Ford GT, czy  wyścigowe Porsche 911 RSR.

Jackson Pollock z klocków Lego

Klocki nie przeżywają może w ostatnich tygodniach takiego renesansu jak  puzzle, ale jest na to proste wytłumaczenie – nigdy nie straciły popularności. Niektórzy wolą składać zestawy w zgodzie z instrukcją. Dla innych klocki to punkt wyjścia, stworzyć coś unikkatowego.

Przykładem może być projekt przygotowany przez Australijkę Karen Vincent. Nauczycielka sztuki postanowiła przygotować z klocków repliki dzieł sztuki, w tym m.in obrazu Jacksona Pollocka „Blue Poles”.

Odtworzenie płótna mistrza ekspresjonizmu abstrakcyjnego pod względem stopnia skomplikowania dorównuje najbardziej złożonym modelom z serii Technic – nic dziwnego, że dzieło australijskiej nauczycielki zyskało duże uznanie w mediach społecznościowych.