Kto przejmie stery po Bernardzie Arnaulcie, 77-letnim szefie koncernu LVMH? Czy będzie to najstarsza córka prezesa, a może któryś z jej młodszych braci? W trakcie niedawnego walnego zgromadzenia udziałowców właściciel francuskiego giganta branży luksusowej po raz kolejny rozwiał spekulacje na temat sukcesji w jego firmie – i zapewnił, że nie ma zamiaru zbyt szybko komukolwiek oddawać władzy w swoim imperium.
Kto następcą Bernarda Arnaulta w LVMH?
Bernard Arnault kontroluje koncern LVMH, a ten – takie marki jak Louis Vuitton, Christian Dior, Moët & Chandon czy Tiffany & Co. Wszystko wskazuje na to, że status quo w tej pierwszej sprawie nie zmieni się przez blisko dziesięć kolejnych lat. To najbogatszy Europejczyk powiedział wprost w trakcie walnego zgromadzenia akcjonariuszy LVMH, które odbyło się w Paryżu.
Na zgromadzeniu Arnault po raz pierwszy w historii firmy przekazał mikrofon wszystkim swoim dzieciom, które opowiedziały o sytuacji w obszarach, za które odpowiadają. Na scenie najpierw wystąpił najmłodszy syn, 28-letni Jean, a po nim kolejno: 30-letni Frédéric, 33-letni Alexandre, 51-letnia Delphine i 48-letni Antoine.
Czytaj więcej
W ostatnich latach zamożni konsumenci redefiniują pojęcie luksusu. Zdaniem prezesa sieci hoteli luksusowych Mandarin Oriental skorzysta na tym bran...
Jak udowodnił Bernard Arnault tego dnia – to było jedynie przekazanie mikrofonu. Jeżeli chodzi o generacyjną zmianę władzy w firmie, zarówno potomkowie Arnaulta, jak i inwestorzy muszą uzbroić się jeszcze w cierpliwość.
Obecnie wszystkie dzieci miliardera zajmują ważne pozycje w strukturze koncernu. Jean jest dyrektorem ds. marketingu w marce Louis Vuitton, zaś Frédéric – dyrektorem zarządzającym w Loro Piana. Alexandre, wraz z Jean-Jacquesem Guionym, stoi na czele Moët Hennessy, czyli działu win i alkoholi mocnych. Antoine odpowiada za wizerunek koncernu LVMH, z kolei Delphine jest prezeską marki Christian Dior. Które z nich przejmie władzę z rąk ojca i poprowadzi koncern LVMH?
Prezes LVMH: „Czy moje dzieci są bardzo ambitne? Nie wiem…”
Pytanie jednego z akcjonariuszy o przekazanie władzy w koncernie LVMH, najbogatszy Europejczyk skwitował krótko: „Czy moje dzieci są bardzo ambitne? Nie wiem…”. Odniósł się też do kolejnego przedłużenia jego prezesury, którą zatwierdzono w ubiegłym roku i dodał: „W ubiegłym roku przedłużyliście mój mandat na kolejne 10 lat wybierając mnie większością 99 proc. głosów. Wrócimy do tematu (zmiany władzy – przyp. red.) za siedem lub osiem lat, jeśli nie macie nic przeciwko”.
Przejęcie władzy w koncernie w obecnej sytuacji wiązałoby się z wieloma problemami – LVMH znajduje się w dość trudnym momencie. Po latach zadowalających wyników finansowych sprzedaż w pierwszym kwartale 2026 r. spadła o sześć proc., do czego przyczynił się konflikt na Bliskim Wschodzie.
Najbardziej komfortowym momentem na przejęcie sterów po ojcu będzie sytuacja, kiedy kurz już nieco opadnie i sytuacja geopolityczna stanie się mniej turbulentna. Prezes LVMH podkreślił, że przyszłość jego koncernu w dużej mierze zależy od tego, w jaki sposób rozwinie się sytuacja na Bliskim Wschodzie. „Będziemy musieli stawić temu czoło. Można jednak śmiało założyć, że zdobędziemy odpowiedni udział w rynku” – stwierdził.
Miliarder zachęcił jednocześnie udziałowców do dalszego kupowania udziałów w jego przedsiębiorstwie. Arnault sam w 2025 r. skupił akcje LVMH o wartości 1,6 miliarda euro, a ostatnio dokupił kolejne, za miliard.