Reklama

Flower Power: Debiutancka kolekcja haute couture Jonathana Andersona dla Diora

Kwiaty, rzeźbiarskość i nade wszystko – kobiecość. Debiutancki pokaz kolekcji haute couture przygotowanej przez Jonathana Andersona dla Diora był jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń świata mody. Brytyjczyk zaskoczył gości w paryskim Musée Rodin – i to kilka razy.

Publikacja: 29.01.2026 16:05

Pokaz odbył się w paryskiej siedzibie Musée Rodin.

Pokaz odbył się w paryskiej siedzibie Musée Rodin.

Foto: JULIEN DE ROSA / AFP

Każdy ma wyobrażenie na temat tego, czym jest Dior” – mówi Jonathan Anderson w wywiadzie – „ale nie istnieje jedna definicja. Ludzie uważają, że był klasyczny, ale w tamtych czasach to, co robił, często było eksperymentalne”. Anderson przyszedł do Diora z zadaniem wprowadzenia zmian w słynnym domu mody i realizuje swój plan. Rewolucja? Nie. Dior to nie Balenciaga, to ikona świata mody. Jaką wizję pokazał Brytyjczyk w swoim debiutanckim pokazie haute couture?

Dior: Kolekcja Haute Couture wiosna-lato 2026

Wydarzeniu towarzyszyły ogromne emocje, bo też i oczekiwania były ogromne. Pokaz pierwszej kolekcji haute couture stworzonej przez Jonathana Andersona dla Diora miał zademonstrować, jaki kierunek chce nadać słynnej marce Brytyjczyk. Poziom emocji skoczył jeszcze zanim na wybiegu pojawiły się modelki – w pierwszym rzędzie zasiadł bowiem John Galliano, legenda świata mody, poprzednik Andersona na stanowisku dyrektora kreatywnego, wielka osobowość, a zarazem człowiek, którego kilkanaście lat temu, za niegodne wypowiedzi, ukarano pozbawieniem stanowiska w Diorze i skazano na wieloletnią banicję w świecie mody. 

Dla Jonathana Andersona, podobnie jak dla wielu projektantów i miłośników mody, Galliano jest ważną osobą i źródłem inspiracji – gdy ten pierwszy studiował w London College of Fashion, ten drugi brawurowo prowadził dom mody Dior. Podczas paryskiego pokazu Anderson posadził Johna Galliano obok największych gwiazd. Nie dość na tym – Anderson miał zaprezentować swojemu mistrzowi całość kolekcji haute couture jeszcze przed jej oficjalną premierą. 

Jonathan Anderson: Kolekcja haute couture dla Diora

Pokazy już od dawna nie są jedynie okazją do zaprezentowania kreacji. To rozbudowane widowiska, transmitowane na żywo, rozgrywające się na oczach setek starannie wyselekcjonowanych gości. Każdy szczegół gra rolę – istotna jest scenografia, choreografia, dźwięk oraz światło. Całość tworzy spójną kompozycję, dopełnia to, co dzieje się na wybiegu, wyraża koncepcję projektanta.

Foto: Materiały prasowe

Reklama
Reklama

W swoim debiutanckim pokazie haute couture Jonathan Anderson postawił na przyrodę. Dominującym symbolem stały się cyklameny, bukiety tych kwiatów były częścią zaproszenia na pokaz, wypełniły też salę w paryskim Musée Rodin. Motywy kwiatowe były wreszcie integralnym elementem zaprezentowanych sylwetek.

Foto: Materiały prasowe

Foto: Materiały prasowe

Emocje były ogromne, choć nikt nie oczekiwał ekstrawagancji. Dior to marka zbyt wyrafinowana, by poddawać ją eksperymentom. Ale też Anderson nie jest typem projektanta, który chciałby „wywracać stolik”. W efekcie otrzymaliśmy sugestywny, bardzo sugestywny pokaz, w którym najważniejsze były kobiecość, rzeźbiarskość oraz nawiązania do dorobku domu mody Dior.

Foto: Materiały prasowe

Centralnym motywem kolekcji Jonathan Anderson uczynił naturę – zarówno w formie inspiracji, jak i w detalach. Stanowiła punkt wyjścia dla narracji, nie tylko w sferze ornamentów, ale i w konstrukcji sylwetek.

Reklama
Reklama

Foto: Materiały prasowe

Całość była różnorodna. Z jednej strony – klasyka Diora, z drugiej – nowoczesność, z jednej strony – lekkość, delikatność sylwetek, z drugiej – monumentalność. Uwagę zwracały elementy inspirowane ceramiką artystki Magdalene Odundo widoczne w detalach i wykończeniach.

Foto: Materiały prasowe

Dior: Od The New Look do haute couture

W przypadku Diora punktem odniesienia zawsze pozostaje The New Look – estetyka z końca lat 40., która sprawiła, że paryskie atelier zyskało światową sławę. Jonathan Anderson chętnie odwołuje się do klasyki, podchodzi do niej z szacunkiem, szukając pomostów między historią a współczesnością. Na wybiegu pojawiały się zatem sylwetki, które nawiązywały do klasyki Diora, były klasyczne, a jednocześnie świeże i nowoczesne.

Nie wszystkie wzbudziły powszechny zachwyt, ale nikt tego nie oczekiwał. Dior osiągnął swój cel – o marce znów jest głośno, co z pewnością przełoży się na sprzedaż w butikach.

Foto: Materiały prasowe

Reklama
Reklama

Kluczowe okazały się akcesoria, jako integralna część narracji couture w wykonaniu Andersona. Ręcznie wykonane torebki o rzeźbiarskich formach dopełniały koncepcję. Potraktowano jak pełnoprawne dzieła couture. Część powstała z rzadkich, XVIII-wiecznych francuskich tkanin, które uzupełniono haftami i patchworkami. Pojawiły się nietypowe kształty, nawiązania do natury, ale też nowe wersje kultowej torebki Lady Dior.

Najwięcej uwagi przyciągały kolczyki w formie okazałych kwiatowych kul. Stanowiły kluczowy i wizualnie mocny element większości sylwetek. Z kolei bransolety i pierścionki wykonane z kamieni ozdobnych oraz fragmentów meteorytów nawiązywały do różnych form natury.

Foto: JULIEN DE ROSA / AFP

W pokazie kluczowe znaczenie miało rękodzieło. Kwiaty wycięte zostały z jedwabiu. Warstwy szyfonu i organzy tworzące kreacje ułożone zostały tak, by przypominały pióra. Do kolekcji wprowadzono także dzianiny, co dla wielu osób było zaskoczenie, ale dało Andersonowi nowe możliwości. Z kolei torebki zyskały rzeźbiarskie formy, przez co wyglądały jak dzieła sztuki, bardziej nadające się do tego, by eksponować je w galeriach i muzeach.

Foto: JULIEN DE ROSA / AFP

Reklama
Reklama

„Zdaję sobie sprawę, że haute couture jest dla 0,001 proc. populacji, ale uważam, że jeśli ma przetrwać, musi być pokazywane szerokiej publiczności. To niezwykłe rzemiosło” – powiedział Jonathan Anderson po pokazie. Dlatego jedną z najważniejszych elementów kolekcji haute couture w wykonaniu Brytyjczyka jest wystawa, która rusza w paryskim Muzeum Rodina. Ekspozycja „Grammar of Forms” zaprezentuje sylwetki z pokazu zestawione z klasycznymi kreacjami Christiana Diora i projektami Magdalene Odundo. To ma być próba przybliżenia ludziom świata wielkiej mody i jednocześnie zwrócenia uwagi na detal, który w haute couture był i jest kluczowy.

Jonathan Anderson po pokazie.

Jonathan Anderson po pokazie.

Foto: JULIEN DE ROSA / AFP

Moda
Najbogatszy Europejczyk na zakupach. Miliard euro za kontrolę nad słynną marką
Moda
Paul Smith szuka następców. Kto przejmie słynną brytyjską markę ze świata mody?
Moda
„Cichy futuryzm”, więcej dzikości i powrót retro. Te trendy zdominują rok 2026
Moda
Torby jak okładki książek. Nowy projekt domu mody Dior promuje czytelnictwo
Moda
Najmłodsza marka luksusowa na świecie idzie jak burza. Rekord sprzedaży
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama