Każdy ma wyobrażenie na temat tego, czym jest Dior” – mówi Jonathan Anderson w wywiadzie – „ale nie istnieje jedna definicja. Ludzie uważają, że był klasyczny, ale w tamtych czasach to, co robił, często było eksperymentalne”. Anderson przyszedł do Diora z zadaniem wprowadzenia zmian w słynnym domu mody i realizuje swój plan. Rewolucja? Nie. Dior to nie Balenciaga, to ikona świata mody. Jaką wizję pokazał Brytyjczyk w swoim debiutanckim pokazie haute couture?
Dior: Kolekcja Haute Couture wiosna-lato 2026
Wydarzeniu towarzyszyły ogromne emocje, bo też i oczekiwania były ogromne. Pokaz pierwszej kolekcji haute couture stworzonej przez Jonathana Andersona dla Diora miał zademonstrować, jaki kierunek chce nadać słynnej marce Brytyjczyk. Poziom emocji skoczył jeszcze zanim na wybiegu pojawiły się modelki – w pierwszym rzędzie zasiadł bowiem John Galliano, legenda świata mody, poprzednik Andersona na stanowisku dyrektora kreatywnego, wielka osobowość, a zarazem człowiek, którego kilkanaście lat temu, za niegodne wypowiedzi, ukarano pozbawieniem stanowiska w Diorze i skazano na wieloletnią banicję w świecie mody.
Dla Jonathana Andersona, podobnie jak dla wielu projektantów i miłośników mody, Galliano jest ważną osobą i źródłem inspiracji – gdy ten pierwszy studiował w London College of Fashion, ten drugi brawurowo prowadził dom mody Dior. Podczas paryskiego pokazu Anderson posadził Johna Galliano obok największych gwiazd. Nie dość na tym – Anderson miał zaprezentować swojemu mistrzowi całość kolekcji haute couture jeszcze przed jej oficjalną premierą.
Jonathan Anderson: Kolekcja haute couture dla Diora
Pokazy już od dawna nie są jedynie okazją do zaprezentowania kreacji. To rozbudowane widowiska, transmitowane na żywo, rozgrywające się na oczach setek starannie wyselekcjonowanych gości. Każdy szczegół gra rolę – istotna jest scenografia, choreografia, dźwięk oraz światło. Całość tworzy spójną kompozycję, dopełnia to, co dzieje się na wybiegu, wyraża koncepcję projektanta.