Na przestrzeni ostatnich kilku lat słynny dom mody Chanel regularnie i konsekwentnie podnosił ceny swoich wyrobów – zwłaszcza najbardziej pożądanych modeli torebek. Pomimo wyraźnego spowolnienia w branży luksusowej taka strategia przyniosła francuskiej marce rekordową sprzedaż. Chanel okazało się jedną z niewielu marek luksusowych, które na razie wychodzą z globalnego kryzysu obronną ręką.
Sukces Chanel: rekordowa sprzedaż w czasach kryzysu
W 2021 roku marka Chanel rozpoczęła regularne podwyżki cen swoich torebek oraz innych kultowych produktów. Na początku 2024 roku ceny wzrosły średnio o sześć procent, co i tak nie było najwyższą podwyżką w porównaniu z tymi, których dokonywano w poprzednich latach.
Teraz za najbardziej pożądane wyroby Chanel trzeba zapłacić już około 25 procent więcej niż przed pandemią. Choć strategia ta rozzłościła wiele klientek Chanel, to okazuje się, że w tym szaleństwie jest metoda.
Czytaj więcej
„Cichy luksus”, trend, który zawładnął branżą mody w ostatnich kilkunastu miesiącach, wielu markom pozwolił zwiększyć sprzedaż. Okazuje się jednak,...
Potwierdziły to najnowsze wyniki sprzedaży, którymi marka pochwaliła się w swoim sprawozdaniu finansowym za 2023 rok. W porównaniu z rokiem poprzedzającym wartość sprzedaży wzrosła o rekordowe 16 procent, co przyniosło Chanel zysk wynoszący 19,7 miliardów dolarów.
Francuski dom mody zanotował w 2022 roku dwucyfrowe wzrosty sprzedaży na wszystkich rynkach. W Europie wyniósł on 18,8 procent, w regionie Azji i Pacyfiku – 17,7 procent, zaś w obydwu Amerykach – 2,6 procent.
Oczywiście podwyżki zniechęciły do kupowania wyrobów Chanel spore grono klientek o nieco mniej zasobnych portfelach. Inne rzuciły się w wir zakupów, aby zdobyć swój ulubiony model zanim marka ogłosi kolejne podwyżki cen.
Okazało się że tych drugich było na tyle dużo, aby przynieść francuskiemu domowi mody bardzo zadowalające wyniki – a wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze drożej. Dyrektor finansowy Chanel Philippe Blondiaux poinformował w oficjalnym oświadczeniu, że ceny wyrobów francuskiej marki wzrosną jeszcze w tym roku.
Przepis na sukces w czasach kryzysu? Sprawić, by luksus stał się jeszcze droższy
Chanel, a także takie marki z branży luksusowej, Hermès czy Brunello Cucinelli obrały w ostatnim czasie bardzo podobny model biznesowy, skupiając się na sprzedaż swoich najdroższych wyrobów. Rynek dóbr luksusowych rządzi się bowiem zupełnie innymi mechanizmami, niż rynek ogólnodostępnych, tańszych produktów.
W myśl zasady Veblena, im coś jest droższe i trudniej osiągalne – tym bardziej jest pożądane i wraz ze wzrostem cen rośnie również popyt. W przypadku Chanel chodził więc nie tylko o jak najszybsze kupienie kultowej torebki zanim stanie się jeszcze droższa, ale o to, aby stać częścią ekskluzywnego świata marki lub w nim pozostać – pomimo coraz wyższych cen.
Wstęp do tego świata staje się coraz trudniejszy z każdą podwyżką – i pozwolić sobie na niego mogą już właściwie tylko najzamożniejsi klienci. Kilku-, a nawet kilkunastoprocentowe podwyżki cen w skali roku nie mają dla nich większego znaczenia.
Wywindowanie Chanel na jeszcze wyższą półkę i stopniowe zrywanie z wizerunkiem marki dostępnej dla przedstawicielek klasy średniej zasugerowała zresztą niedawno prezeska Chanel Leena Nair. Komentując najnowsze wyniki finansowe marki, Nair napisała: „Odzwierciedlają one konsekwentne inwestowanie w budowę atrakcyjności naszej marki i tworzenie najwyższej jakości luksusowych doświadczeń dla naszych klientów” – czytamy w komentarzu prezeski Chanel.