Spośród urlopowych kierunków turystycznych północne obszary przyciągają coraz więcej ludzi. Zachwyt krajobrazami takich obszarów jak Islandia, norweskie Lofoty czy Spitsbergen, sprawił, że chętnych na wycieczki na mroźną Północ jest coraz więcej. Grenlandia chce dołączyć do grona turystycznych rajów Północy.

Następny urlop na Grenlandii? Wyspa stawia na turystykę

Grenlandia to autonomiczne terytorium Danii. O tym, aby ujrzeć surowe piękno największej wyspy na świecie, marzy coraz więcej podróżników. Jednak w kwestii bezpośrednich lotów z i na Grenlandię sytuacja wygląda bardzo skromnie.

Obecnie bezpośrednie loty na Grenlandię są możliwe jedynie z i na dwa międzynarodowe lotniska: w Norwegii i na Islandii. Samoloty narodowego przewoźnika Air Greenland kursują między Kangerlussuaq a Kopenhagą oraz między Nuuk a Keflavikiem. Z kolei islandzkie linie lotnicze Icelandair obsługują loty między Rejkiawikiem a Kulusuk i Nuuk na Grenlandii.

Czytaj więcej

Wszędzie na piechotę. Sztokholm chce stać się „miastem minutowym”

Z tego powodu, chcąc dostać się na wyspę, wielu Europejczyków musi kupować bilety z przesiadką w Kopenhadze lub na Islandii. Często warunki pogodowe – zwłaszcza na smaganej wiatrami Islandii – utrudniają przedostanie się na Grenlandię. Loty bywają przesuwane lub odwoływane.

Władze Grenlandii, formalnie będące wciąż terytorium zależnym Danii, ale z daleko posuniętą autonomią, postanowiły w końcu ułatwić życie podróżnikom i bardziej otworzyć się na turystów z całego świata. Niedawno ogłosiły, że rozpocznie się budowa trzech ośrodków lotniczych obsługujących loty międzynarodowe. Nowe lotniska mają umożliwić uruchomienie bezpośrednich lotów z i do Europy oraz Ameryki Północnej.

Lotniska powstaną w stolicy Grenlandii Nuuk, w mieście Ilulissat, będącym ważnym ośrodkiem turystycznym na wyspie, a także w otoczonej fiordami miejscowości Qaqortoq na południowym wybrzeżu wyspy. Za budowę lotnisk odpowiada krajowe przedsiębiorstwo lotnicze, Kalaallit Airports.

Grenlandia pozazdrościła Islandii

Jak w wielu krajach, pandemiczne obostrzenia spowolniły ruch turystyczny na i tak już mocno odizolowanej od świata Grenlandii. Budowa nowych lotnisk ma odwrócić tę trudną sytuację i zachęcić turystów do odwiedzenia wyspy.

„W krótkim czasie pandemia wywarła bardzo negatywny wpływ na branżę turystyczną na Grenlandii, jednak w dłuższym okresie spodziewam się pozytywnych efektów” – powiedział dyrektor grenlandzkiej agencji turystycznej Visit Greenland Hjörtur Smárason w rozmowie z redaktorem serwisu „Routes Online”, Davidem Caseyem.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Z roku na rok – przynajmniej aż do pandemii – ustawicznie rosło zainteresowanie wycieczkami w północne rejony. Coraz więcej ludzi szuka nieco bardziej wymagających przygód na łonie natury, chcą też poznawać inne, odległe kultury.

Z tego też powodu dużą popularnością cieszyły się (i nadal cieszą) takie kierunki jak Islandia czy północne rubieże Półwyspu Skandynawskiego. Przed wybuchem pandemii na Grenlandii nie było zbyt tłoczno – każdego roku wyspę odwiedzało średnio około 100 tysięcy turystów.

W niedalekiej przyszłości ma to się zmienić. Jednak cytowany przez serwis „Routes Online” szef przedsiębiorstwa Kalaallit Airports, Jens Lauridsen, podkreśla, że sieć lotnisk na Grenlandii będzie powstawać w sposób zrównoważony – tak, aby nie ingerować nadmiernie w dziką przyrodę wyspy. Jak zapewnia Lauridsen, nie będzie liczyła się ilość, tylko jakość.