Amalfi to niewielkie miasteczko położone na półwyspie Sorrentyńskim w regionie Kampania, około 60 kilometrów na południe od Neapolu. Co roku ciągną tu tysiące turystów odwiedzających Włochy. Trudno im się dziwić, to jedno z najbardziej malowniczych miasteczek w tym kraju, pełnym przecież atrakcji turystycznych. Amalfi to magnes na turystów. Przyjeżdża ich tylu, że mieszkańcy miasteczka w szczycie sezonu narzekają na korki i tłok na chodnikach. Władze miasta szukają rozwiązania problemu. Ich najnowszy pomysł nie spodoba się turystom.

Amalfi: nowe ograniczenia dla kierowców

Amalfi słynie z klimatycznej architektury i uliczek wijących się między pastelowymi domami. Jak wiele innych starych włoskich miast, uliczki są urokliwe, ale bardzo wąskie – stanowczo zbyt wąskie, by pomieścić turystów (oraz ich samochody), którzy każdego roku przyjeżdżają na Wybrzeże Amalfitańskie. Od lat spokojny spacer po ulicach Amalfi graniczy z cudem – w sezonie turystycznym jest praktycznie niemożliwy.

Sytuacja jest równie dramatyczna na słynnej trasie, która biegnie wzdłuż wybrzeża, a także na wąskich, jednokierunkowych ulicach, prowadzących w głąb lądu. Na porządku dziennym są korki, które tworzą zarówno prywatne i wynajęte samochody osobowe, jak i dziesiątki autobusów pełnych turystów. Znalezienie wolnego miejsca parkingowego jest praktycznie niemożliwe.

Czytaj więcej

Włosi to najlepsi kucharze na świecie. Wygrali w konkursie, który to potwierdza

We współpracy z lokalnymi władzami tamtejszy zarządca dróg postanowił wprowadzić rozwiązanie, które ma przerzedzić nieco tłok na drogach i sprawić, że wizyta w tym zakątku Włoch nie będzie tak problematyczna – zarówno dla turystów, jaki mieszkańców. Nowe zasady weszły w życie wraz z początkiem sezonu turystycznego, który we Włoszech zaczyna się w połowie czerwca i trwa aż do końca września.

To, w jakie dni podróżujący będą mogli wjechać do Amalfi, będzie zależało od tego, jaka jest ostatnia cyfra numeru rejestracyjnego ich samochodu. Jeżeli jest to cyfra nieparzysta, posiadacz auta będzie mógł wjechać do miasteczka w nieparzyste dni miesiąca. Sytuacja jest analogiczna w przypadku cyfr parzystych.

Ustalono też, że nowe zasady będą obowiązywać w sezonie w godzinach między 10:00 a 18:00. Ograniczony wstęp do Amalfi będzie w mocy również w okresie świąt wielkanocnych oraz od 24 kwietnia do 2 maja. Dodatkowe zakazy obowiązują ciężarówki, a także samochody z przyczepami kempingowymi – te ostatnie przez cały rok nie mają wstępu do Amalfi między 18:30 a północą.

Wszystkie te regulacje nie obowiązują pojazdów komunikacji publicznej, taksówek i oczywiście samochodów należących do mieszkańców 13 miejscowości Wybrzeża Amalfitańskiego. Nad przestrzeganiem nowego prawa będzie czuwać lokalna policja.

Europejskie miasta walczą z tłumami turystów

Nowe prawo odnosi się nie tylko do samego miasteczka Amalfi – obejmuje również malownicze 35 kilometrów Wybrzeża Amalfitańskiego, rozpościerające się między miastami Vietri sul Mare a Positano. Cały ten obszar znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Tłok w sezonie turystycznym to problem wielu europejskich miast, które radzą sobie z nim na różne sposoby. Od 1 czerwca 2022 roku bilety wstępu w cenie 5 euro obowiązują w Wenecji, a od przyszłego roku wstęp ma być już dwa razy droższy. Do weneckiego portu nie mają też wstępu duże statki wycieczkowe.

Barcelona z kolei dodała do istniejącego podatku turystycznego nową opłatę dla osób, które przybywają do miasta statkiem wycieczkowym. Opłaty za wstęp do centrów miast funkcjonują między innymi w Londynie, Paryżu i Berlinie, do których stopniowo dołączają kolejne europejskie miasta.

Rozwiązanie, które wprowadzono na Wybrzeżu Amalfitańskim, zaczerpnięto z drugiego końca świata, a konkretnie – z Kolumbii. Polityka o nazwie „pico y placa” funkcjonuje od lat 90 w Bogocie i innych miastach Kolumbii, a także w stolicy Ekwadoru, Quito.