Restauracja Costes w Budapeszcie cieszy się uznaniem ekspertów – gwiazdka od inspektorów Michelin jest tego potwiedzeniem. Reputacja to jednak za mało, by utrzymać się na rynku w momencie, gdy wiele restauracji na świecie mierzy się z drugą falą pandemii i koniecznością zamykania lokali.

Budapeszt: restauracja z gwiazdką Michelin na diabelskim młynie

Właściciel restauracji Costes, Karoly Gerendai, postanowił więc przyciągnąć gości w sposób pozwalający na zachowanie dystansu oraz zjedzenie kolacji w niecodziennych okolicznościach.

Czytaj też: Luksus przy Krupówkach. W Zakopanem powstaje nowy hotel

Po ograniczeniu ruchu turystycznego i spadku liczby gości do 10 procent liczby sprzed pandemii, restauracja Costes zaczęła oferować posiłki w budapesztańskim diabelskim młynie – słynnym Budapest Eye, którego właściciele również boleśnie odczuli spadek wpływów z powodu braku turystów w stolicy Budapesztu.

Za czteroposiłkowy obiad w ramach nowego „doświadczenia restauracyjnego” w Costes trzeba zapłacić 48 tys. forintów, czyli ok. 600 zł. Podobnie jak w przypadku Airbusa singapurskich linii lotniczych, miejsca w diabelskim młynie zostały błyskawicznie wyprzedane.

Jak zapowiedział Gerendai, do tego pomysłu będzie wracał regularnie w wiosną i latem 2021 roku. Szabolcs Balazs,  klient restauracji cytowany przez agencję Reutersa, tak wyjaśniał swoje zainteresowanie ofertą: „Przyzwyczailiśmy się do częstego wychodzenia do restauracji, odwiedziliśmy dwa lokale nagrodzone gwiazdkami Michelin, ale Covid nas powstrzymał. To była jedyna szansa dla nas, bo tu nie mamy kontaktu z innymi gośćmi”.