Z czysto estetycznymi i sentymentalnymi aspektami tej mody idą w parze względy praktyczne. Słuchawki przewodowe trudniej jest zgubić, są też nieporównywalnie tańsze od swoich bezprzewodowych odpowiedników.

Słuchawki przewodowe: wróciła moda na oldschool

Wygląda na to, że przewodowe słuchawki należą już do sfery vintage – skoro sięga po nie powodowane nostalgią pokolenie Z. Od razu bowiem kojarzą się z modą sprzed ponad dwóch dekad, a dla dzisiejszych dwudziestokilkulatków to przecież prehistoria. I o ile więc walkmany i discmany, które w tamtych czasach miał przy sobie praktycznie każdy, przeszły do lamusa, to w 2021 roku słuchawki przewodowe świętują swój wielki powrót.

Czytaj więcej

Newtro, czyli neo-retro. Kolejny trend z Korei podbija świat

Za słuchawkami bezprzewodowymi przemawiały względy estetyczne i – powiedzmy to sobie szczerze – snobizm. Stały się nieodłącznym atrybutem biznesmenów, miłośników nowinek technologicznych i wszystkich tych, którzy urządzenia z kablami uważają za relikt przeszłości. Tymczasem słuchawki widzi się u rosnącej liczby celebrytów i influencerów, na czele z Bellą Hadid, Kristen Stewart czy córką Johnny’ego Deppa i Vanessy Paradis – Lily-Rose Depp.

Część osób z pewnością zorientowała się też, że joggingowi ze słuchawkami bezprzewodowymi towarzyszy pewien niepokój o to, że przypadkowo wypadną z uszu i roztrzaskają się o ziemię lub utoną w kałuży. Dodając do tego ceny tych niewielkich urządzeń, ich utrata (a jest o nią dość łatwo) bywa tym bardziej bolesna.

Co więcej, słuchawki przewodowe są gotowe do użycia zawsze wtedy, kiedy się ich potrzebuje. Te bezprzewodowe będą bezużyteczne, jeżeli wcześniej się ich nie naładuje. Oczywiście o ile będzie się o tym pamiętać.

Niebagatelną rolę w tym, że słuchawki przewodowe odzyskują popularność, jest również ich cena. W porównaniu z modelami bezprzewodowymi, może być ona wielokrotnie niższa.

Słuchawki przewodowe: luksus interpretowany na nowo

O rychłym powrocie słuchawek przewodowych rozpisywano się już w 2019 roku dzięki wspomnianej Belli Hadid, która jako jedna z pierwszych celebrytek zaczęła nosić ten – wydawać by się mogło – oldskulowy gadżet. Od tamtej pory w jej ślady poszły kolejne mnie lub bardziej znane trendsetterki.

Nawet takie domy mody jak Chanel, Dolce & Gabbana czy Maison Margiela wyposażały w słuchawki przewodowe modelki na swoich pokazać. Dziś ich noszenie jest wyznacznikiem bycia cool.

Istnieją też opinie, że słuchawki bezprzewodowe ustąpiły miejsca tym przewodowym, ponieważ te pierwsze stały się… zbyt popularne. Mechanizm jest prosty: jeżeli coś przeszło do mainstreamu, to przestaje być fajne.

Jest też jeszcze jedna, być może najważniejsza cecha słuchawek przewodowych, która odróżnia je od tych bez kabli. To pewna atmosfera, jaką tworzy wokół siebie nosząca je osoba. Wydaje się być ona bardziej niedostępna, niż ktoś, kto ma na sobie słuchawki bezprzewodowe. „Okablowanie się” daje jasny komunikat: „zostaw mnie, chcę być sam/a ze sobą”.

Wydaje się więc, że słuchawki z kablami dają poczucie niebywałego luksusu, a chodzi o niezależność. To skrajnie odmienna sytuacja w stosunku do maksymalnej łączności ze światem, której symbolem są nowoczesne słuchawki bezprzewodowe, z którymi nie rozstają się ludzie biznesu i menedżerowie. Dzięki jednemu drobnemu gadżetowi można więc łatwo zasygnalizować innym, że oto odpływa się w swój prywatny, komfortowy świat.