Przed tegoroczną ceremonią wręczenia nagród Akademii spekulowano, że może dojść do połączenia wideo z Kijowem, a do gości w Dolby Theatre w Los Angeles może przemówić prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Do tego nie doszło, ale i tak tegoroczna uroczystość przejdzie do historii. Jeszcze nigdy nie doszło do rękoczynów na scenie. To jednak nie znaczy, że w historii Oscarów nie brakowało kontrowersji.

Skandale na galach wręczenia Oscarów

Owe skandale odbywały się w zasadzie od pierwszych lat organizowania ceremonii rozdania Oscarów. Uczestnicy uroczystości zadziwiali widzów wszystkim: niefortunnymi przejęzyczeniami, nieodpowiednim ubraniem, kontrowersyjnymi wypowiedziami czy szokującym zachowaniem.

W historii uroczystości zapisało się też wystąpienie w 1973 roku aktorki, modelki i aktywistki Marie Louise Cruz, która jest rdzenną Amerykanką. Oscara dla najlepszego aktora przyznano wówczas Marlonowi Brando – za rolę Vito Corleone w „Ojcu chrzestnym”.

Aktor nie pojawił się na ceremonii – zbojkotował całe wydarzenie. Cruz wystąpiła w jego imieniu, ogłaszając odmowę przyjęcia statuetki i wygłaszając w imieniu Brando krótkie przemówienie krytykujące to, jak branża filmowa przestawia rdzennych Amerykanów.

Czytaj więcej

Oscary mniej „białe” i mniej „męskie”. Tego chcą widzowie

Nie obyło się też bez wielu spektakularnych pomyłek w ogłaszaniu laureata. Jednym z nowszych przykładów jest ten z 2017 roku. Ogłaszając nagrodę dla najlepszego filmu, Faye Dunaway i Warren Beatty wymienili film „La La Land”.

Wywołało to radość niewłaściwej ekipy, która zdążyła nawet pojawić się na scenie. W rzeczywistości Oscara zdobył film „Moonlight” – okazało się, że Beatty i Dunaway otrzymali niewłaściwą kopertę.

Nie brakowało też epizodów otwarcie rasistowskich. W 1944 roku za rolę drugoplanową w „Przeminęło z wiatrem” Hattie McDaniel zdobyła  Oscara jako pierwsza czarnoskóra aktorka w historii. Jednak nie do pomyślenia było, by mogła zasiąć u boku Vivien Leigh i Clarka Gable’a. W czasie gali Hattie McDaniel przebywała w jednym z hoteli w Las Vegas.

W 2003 roku Michael Moore, kontrowersyjny reżyser filmów dokumentalnych, odbierając nagrodę za najlepszy dokument, zamiast dziękować za wyróżnienie, zaatakował ze sceny prezydenta George'a W. Busha, który zdecydował się zaatakować Irak. „Żyjemy w czasach, gdy rządzi nami człowiek, który wysyła nas na wojnę w oparciu o fikcyjne powody. Wstyd, panie Bush” - mówił Moore, a publiczność buczała z niezadowoleniem.

Te wszystkie wydarzenia (i wiele innych, mniej istotnych) bledną jednak w porównaniu z tym, czego dopuścił się Will Smith podczas tegorocznej edycji rozdania Oscarów. W historii nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej nigdy jeszcze nie doszło bowiem do rękoczynów podczas wręczania statuetek. 

Oscary: Will Smith i Chris Rock. O co poszło?

Gospodarzem tegorocznej gali oscarowej był amerykański komik Chris Rock, tę rolę powierzano mu wcześniej już dwukrotnie. Rock w pewnym momencie, zwracając się do obecnej na sali Jady Pinkett–Smith, żony Willa Smitha, powiedział, że docenia jej wygląd i nie może doczekać się drugiej części filmu „G.I. Jane”. Jak pamiętamy bohaterka filmu, grana przez Demi Moore, po wstąpieniu do oddziału komandosów, ogoliła się na łyso.

Podobną fryzurę od pewnego czasu ma również Jada Pinkett–Smith. To jednak nie kwestia mody. Żona Willa Smitha cierpi na alopecję, chorobę objawiającą się łysieniem plackowatym, która może prowadzić do całkowitej utraty włosów. Być może Chris Rock nie był świadom choroby, z którą zmaga się amerykańska aktorka. To może sugerować jego żart.

Możliwe też, że Chris Rock chciał naśladować styl Ricky'ego Gervaisa, angielskiego komika, który kilka razy prowadził ceremonię rozdania Złotych Globów i zasłynął z bardzo kontrowersyjnych żartów. O co chodziło? Nie wiadomo, na razie brak wyjaśnień ze strony Chrisa Rocka. Wiadomo natomiast, co stało się dalej. Will Smith wtargnął na scenę i wymierzył Rockowi policzek, po czym wykrzyczał kilka pełnych wulgaryzmów zdań pod adresem zszokowanego komika.

Cała sytuacja wprawiła w osłupienie widownię i gospodarza gali. Chris Rock próbował obrócić całą sytuację w żart. Widownia zareagowała śmiechem na zdarzenie, ale z czasem stało się jasne, że to nie żart, a Will Smith naprawdę uderzył Chrisa Rocka w twarz.

Zdarzenie miało niezwykłą puentę, bo Will Smith otrzymał później nagrodę za główną rolę męską w filmie „King Richard: Zwycięska rodzina” w reżyserii Reinalda Marcusa Greena. W trakcie swojej przemowy, z trudem powstrzymując płacz, Smith odniósł się do incydentu i przeprosił za swoje zachowanie – nie przeprosił jednak Chrisa Rocka. „Miłość sprawia, że człowiek robi rzeczy szalone” – powiedział ze sceny, po czym dodał: „Mam nadzieję, że jeszcze mnie tu kiedyś zaproszą”.