Choć widzimy wiele aranżacji, w których królują neutralne szarości, beże i biele, to coraz śmielej we wnętrzach rozgaszcza się maksymalizm. Fanami tego kreatywnego i czasem nieco kiczowatego trendu są głównie przedstawiciele najmłodszych pokoleń.

Więcej czyli lepiej: czym jest maksymalizm?

Stonowane barwy i ponadczasowa klasyka w nowoczesnym wydaniu jest nudna – tak właśnie twierdzą zwolennicy maksymalizmu. Na fali zmęczenia monotonią i wybuchu mody na DIY, recykling i upcykling, ludzie kreatywnie wykorzystują w swoich wnętrzach najrozmaitsze dekoracje.

Na czym polega urok współczesnego maksymalizmu? Jak sama nazwa wskazuje, we wnętrzach utrzymanych w tej estetyce z pewnością nie ma miejsca na proste, oszczędne formy i stonowaną kolorystykę. Zamiast tego, króluje mnogość dekoracji, vintage, duże rośliny i bardzo osobisty charakter aranżacji.

Inspiracje płyną nie tylko z kont wnętrzarzy-amatorów, ale również profesjonalnych projektantów. W aranżacjach maksymalizm przejawia się między innymi jako zestawianie ze sobą pozornie nie pasujących do siebie mebli, lamp, tekstyliów, obrazów i innych dekoracji.

Czytaj więcej

Lokal na dachu wieżowca w Warszawie wśród najlepszych letnich barów w Europie

Maksymalizm niekoniecznie jednak musi oznaczać kłującą w oczy pstrokaciznę. Architekci wnętrz proponują zaskakująco spójne aranżacje, w których dominuje jakiś jeden lub dwa wyraziste motywy – na przykład bogato tkane obicia mebli, gigantyczny obraz na ścianie i korespondujące z nim meble i dekoracje lub mnóstwo roślin, tworzących efekt dżungli.

Skąd się wzięła moda na maksymalizm?

Od wielu sezonów minimalizm spod znaku „japandi” ścierał się z eklektycznym, nostalgicznym maksymalizmem. Dopiero jednak w ostatnim czasie barwne i na pierwszy rzut oka nieco chaotyczne aranżacje tak zdecydowanie wkroczyły do mieszkań dwudziesto- i trzydziestokilkulatków.

Do wytworzenia się tej estetyki z pewnością przyczyniła się pandemia, w trakcie której ludzie zaczęli przywiązywać większą wagę do aranżacji swoich wnętrz. Wzajemna wymiana inspiracji w mediach społecznościowych tylko przyspieszyła rozwój maksymalizmu jako trendu.

Tę wyrazistą estetykę ukochało sobie zwłaszcza pokolenie „Zetów”, którzy uwielbiają eksperymenty zarówno w modzie, jak i w aranżacjach wnętrz. Nie chcąc przywiązywać się do jednej stylistyki, radośnie skaczą z epoki na epokę i kreatywnie łączą poszczególne elementy.

Patrząc na aranżacje utrzymane w estetyce współczesnego maksymalizmu, można dostrzec wiele cytatów z poprzednich dekad. Duże, kolorowe dekoracje jakby żywcem wyjęte z lat 60. i 70., neony rodem z lat 80., a nawet dekoracje sprzed wieków sprawiają, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej kreatywnych trendów wnętrzarskich ostatnich lat.

Kluczowy w maksymalizmie jest wysoce osobisty charakter wnętrz. Urządzając swoje mieszkania, ludzie mają bardzo silną potrzebę umieszczania w nich przedmiotów, które poprawiają nastrój, odzwierciedlają ich zainteresowania i mają dla nich wartość sentymentalną.

Nie będzie fałszem stwierdzenie, że takie podejście tak naprawdę nie ma wieku, można się więc spodziewać, że również starsi esteci zaadaptują maksymalizm w swoich wnętrzach. Jeszcze nigdy wcześniej nie mieliśmy bowiem do czynienia z trendem tak ciekawym i kreatywnym, a zarazem nie do końca określonym, bo bardzo osobistym.