Drogocenne klejnoty należące przed laty do włoskiej rodziny królewskiej, nie są wystawione na widok publiczny jako muzealna atrakcja. Od kiedy obalono monarchię i wygnano króla i jego męskich potomków, klejnoty spoczywają w sejfie Banku Włoch.

Włochy: potomkowie ostatniego króla chcą odzyskać królewskie klejnoty

Wartość klejnotów z pewnością jest niebagatelna, ponieważ w naszyjnikach, broszach, tiarach, kolczykach i innych elementach królewskiej biżuterii tkwi ponad sześć tysięcy diamentów i około dwa tysiące pereł. Szacuje się, że skarb może być wart nawet 300 milionów euro.

Zwrotu klejnotów należących niegdyś do Humberta II, ostatniego króla Włoch, domagają się jego spadkobiercy: syn WIktor Emanuel di Savoia, córki: Maria Gabriella, Maria Pia i Maria Beatrice, a także wnuk – Emanuele Filiberto di Savoia.

Czytaj więcej

Zamach na Prosecco: Chorwaci chcą zastrzec wino o podobnej nazwie

Wydaje się, że potomkowie króla mają silny argument, przemawiający za tym, aby zwrócić im kosztowności. Nigdy ich bowiem oficjalnie nie skonfiskowano. Klejnoty, spoczywające w Banku Włoch, to jedyna część olbrzymiego królewskiego majątku, która nie podległa konfiskacie państwa.

Co więcej, klejnoty nie były także oficjalną własnością ówczesnego Królestwa Włoch. Część z nich członkowie rodziny królewskiej otrzymali jako prezenty, a część po prostu kupili.

Co ciekawe, nikt z członków rodziny królewskiej nie podjął żadnych kroków w kierunku odzyskania biżuterii. Cierpliwość najwyraźniej jednak ma swoje granice. Cytowany przez „Corriere della Sera” prawnik rodziny królewskiej, Sergio Orlandi, z dużą pewnością siebie oświadczył krótko: „Rodzina Savoia odzyska klejnoty”.

Do kogo tak naprawdę należą klejnoty króla Włoch?

Wróćmy do czerwca 1946 roku. Król Umberto II nie rządził długo, bo jedynie przez 34 dni, z czego większość okresu jego panowania przypadła na miesiąc maj. Z tego też powodu przylgnął do niego przydomek „Król Maja”.

W wyniku przemian społeczno-politycznych w latach 40., na drodze plebiscytu monarchę obalono. Wraz z rodziną Umberto II opuścił Włochy w czerwcu 1946 roku.

Król chciał zrobić wszystko, aby zabezpieczyć przynajmniej część swojej fortuny. Poprosił więc swojego ówczesnego ministra, Falcone Lucifero, aby przekazał klejnoty Luigiemu Einaudiemu, który stał wtedy na czele Banku Włoch, a który został później prezydentem Włoch. Od tamtej pory klejnoty znajdują się w państwowym sejfie.

Dopiero w 2002 roku pozwolono wrócić rodzinie królewskiej do Włoch. Jeszcze wtedy syn króla, Vittorio Emmanuele, utrzymywał, że nie chce zwrotu klejnotów. Wyraził jednak nadzieję, że zostaną wystawione na widok publiczny.

W listopadzie 2021 roku potomkowie króla wystosowali w stronę Banku Włoch nieformalną prośbę, którą instytucja odrzuciła. Nie dali za wygraną i wysłali oficjalne pismo, które tym razem poskutkowało rozpoczęciem negocjacji. Jeżeli rozmowy zakończą się fiaskiem, sprawa trafi do sądu.

„Nie interesuje nas nominalna wartość klejnotów. Bardziej istotna jest historyczna i sentymentalna wartość, którą mają one dla rodziny” – powiedział książę Emanuele Filiberto di Savoia w rozmowie z włoskim korespondentem „Telegrapha”, Nickiem Squiresem.

„Włochy są jedyną republiką na świecie, gdzie prywatna własność byłej rodziny królewskiej nadal pozostaje w rękach państwa. To haniebne. Nawet Rosja i Jugosławia oddały swoim monarchom ich prywatne posiadłości” – dodał książę.