Na całym świecie rośnie popularność interaktywnych wystaw, w których można dosłownie zanurzyć się w dziele sztuki. Dzięki zastosowaniu technologii zwanej immersją obrazy wielkich mistrzów „otwierają się” przed widzami i wpuszczają ich do swojego świata.

Sztuka immersyjna: wejście w świat obrazów

Czym jest immersja? To technologia, której celem jest wywołanie wrażenia wniknięcia w wirtualną rzeczywistość. Od lat efekt immersji wykorzystują między innymi twórcy gier i firmy technologiczne kreujące tak zwane metawersum. Od pewnego czasu immersja gości również w świecie sztuki.

Wystawy, w których można „wejść” w dzieło sztuki, a nawet w nie ingerować, przyciągają coraz większe rzesze zwiedzających. Przestają być oni biernymi widzami, a stają się czynnymi uczestnikami, a czasem nawet twórcami sztuki.

Wystawy te są zwykle wynikiem współpracy ludzi z wielu dziedzin – są to nie tylko artyści, ale też programiści, twórcy czy architekci. Efektem są interaktywne wydarzenia, w których ożywione obrazy otaczają odbiorcę z każdej strony. W samym 2021 roku – pomimo pandemicznych ograniczeń – furorę robiły wędrujące całym świecie immersyjne wystawy dzieł takich słynnych artystów jak Vincent van Gogh, Salvador Dalí czy Pablo Picasso, a nawet architekta Antonio Gaudíego.

Czytaj więcej

Ile warte są tokeny NFT? Znane muzeum postanowiło to ustalić – i ma z tym kłopot

Przy konstruowaniu wystaw immersyjnych wykorzystuje się nie tylko technologie pozwalające na niezwykłe doświadczenia audiowizualne. W tego rodzaju przedsięwzięciach nierzadko angażuje się także inne zmysły odbiorcy, na przykład węch.

Najnowocześniejsze technologie immersyjne wykorzystują nie tylko organizatorzy wystaw najsłynniejszych artystów sprzed lat. Również współcześni artyści chętnie eksplorują nowe możliwości.

Te możliwości oferują firmy technologiczne, a także inwestorzy z różnych branż. Wszystko zależy od tego, czy pomysł jest wystarczająco ciekawy – i wciągający. Innymi słowy: czy się sprzeda.

Sztuka immersyjna: zaproszenie do metawersum

Stawka jest bardzo zachęcająca, bo za niezwykłe doświadczenia ludzie są w stanie zapłacić znacznie więcej, niż gdyby mieli wybrać się do muzeum, które dla wielu jawi się jako nudnawe, anachroniczne instytucje. I rzeczywiście – bilety na interaktywne wystawy nie są tanie. Dla inwestorów z przeróżnych branż wejście w obszar immersyjnych, interaktywnych wystaw, jest żyłą złota.

Obserwatorzy tego zjawiska przypuszczają więc, że tak właśnie będzie wyglądać przyszłość sztuki – a przynajmniej jej mainstreamowa część. Organizowanie tego rodzaju wystaw jest bowiem o tyle łatwe, że – oprócz sprzętu i oprogramowania – wystarczy jedynie pusta przestrzeń o odpowiedniej wielkości.

Przed obrazem – a może w obrazie? Technologia pozwala na niemal dosłownie zanurzenie w sztuce.

Przed obrazem – a może w obrazie? Technologia pozwala na niemal dosłownie zanurzenie w sztuce.

Metropolitan Transportation Authority of the State of New York from United States of America, CC BY 2.0, Wikimedia Commons

Takich miejsc nie brakuje zwłaszcza teraz, w czasie pandemii. Zamknięto wiele sklepów, magazynów i innych miejsc, których opustoszałe przestrzenie nadal czekają na zagospodarowanie. I tak, w dużo większym stopniu niż kiedykolwiek wcześniej, sztuka immersyjna rozrasta się do rozmiarów złożonej gałęzi przemysłu o silnie komercyjnym charakterze.

Niektórzy komentatorzy narzekają, że zamiast pewnego wysiłku intelektualnego wiążącego się z refleksją nad dziełem sztuki, teraz liczy się intensywność doświadczenia, które odbiorca ma podane jak na tacy.

Czy wobec tego muzea opustoszeją z braku zwiedzających? Wystawy immersyjne już teraz stanowią dla tych tradycyjnych poważną konkurencję, jednak same muzea i galerie sztuki zaczynają korzystać z tej technologii, aby przyciągnąć więcej zwiedzających.

Możliwości sią niemal nieograniczone – za sprawą immersji artyści są w stanie wywołać w odbiorcy całe spektrum emocji, na wielu poziomach. Wygląda więc na to, że również w przestrzeni sztuki będziemy coraz częściej zbliżać się do metawersum – czy tego chcemy, czy nie.