Jak się bada przyszłość?
Głównym zadaniem infuture.institute, który prowadzę, jest próba diagnozowania niepewności i ryzyk. Nasza mapa trendów to systemowe narzędzie do diagnozowania niepewności. Często porównuję nas do kartografów, którzy wypełniają białe miejsca na mapach.
Bardzo nie lubię, gdy ktoś mówi, że jestem wróżką albo że to, co robimy polega na spoglądaniu w szklaną kulę. W foresighcie strategicznym czy w badaniu przyszłości nie chodzi o to, żeby przewidzieć przyszłość. Istotne jest, by wskazać kierunki. Podstawą foresightu jest myślenie systemowe. Patrzymy na nasz świat jako jeden wielki system, który jest żywy i bardzo skomplikowany.
W nauce o systemach jedną z najważniejszych ram myślenia jest myślenie o celu. Każdy system, niezależnie od tego, jak jest skomplikowany, podąża w jakimś kierunku. Ale podążanie w danym kierunku nie oznacza determinizmu, że ten kierunek na pewno się wydarzy. To nie tak, że jeśli przygotuję jakąś prognozę na temat przyszłości, to ona się zawsze wypełni. Chodzi o to, że jeśli widzimy kierunek, w stronę którego zmierza świat i społeczeństwo, możemy prowokować dyskusje o tym, czy to na pewno przyszłość, której chcemy. I jeśli nie – mamy jeszcze czas, żeby ją zmienić. Przyszłość jest naturalną konsekwencją tego, co robimy dziś.
Twarde dane czy intuicja?
Bardzo ważną rolę w mojej pracy odgrywa intuicja. Coraz częściej też bierze się ją pod uwagę w biznesie, choć przez lata intuicję traktowano po macoszemu, jako coś, na czym nie można polegać. Do dzisiaj wiele zarządów firm woli pracować na danych i liczbach. Tu jednak pojawia się paradoks. Mamy nieograniczony dostęp do liczb, mnóstwo danych na wyciągnięcie ręki. Czy świat dzięki temu stał się bardziej zrozumiały? Nie. Same dane nic nam nie dają. Intuicja nie jest czymś enigmatycznym. Intuicja to doświadczenie i wiedza. To wzorce, które mamy w głowie i które potrafimy zastosować w nowej sytuacji. Oczywiście, to proces nieświadomy i dziejący się w ułamkach sekund. Strażak, który wchodzi do płonącego domu, nie analizuje wszystkich możliwych danych, nie ma Excela. Działa intuicyjnie, na podstawie doświadczenia, które zdobył w setkach podobnych sytuacji. Tym jest dla mnie intuicja, dlatego dzisiaj jest tak bardzo ważna.
Czytaj więcej
Polacy są gotowi na to, by płacić więcej za doświadczenie. Pod tym względem zaczynamy doganiać kraje, które do niedawna uważaliśmy za bogatsze od n...
Jakich kompetencji potrzebujemy, by funkcjonować we współczesnym świecie?
Są dwie najważniejsze kompetencje, które powinniśmy rozwijać. Pierwsza to tak zwana rezyliencja emocjonalna. Chodzi o umiejętność powracania na obraną ścieżkę po niepowodzeniach. Nie da się uniknąć w życiu trudnych sytuacji. Ważne, by podnieść się po porażce, otrzepać kolana i iść dalej. Powinniśmy być bardziej jak elastyczna sprężyna niż gałązka, która nagle się łamie. Druga kluczowa kompetencja to krytyczne, samodzielne myślenie. To z kolei jest związane z rozwojem technologicznym i pojawieniem się sztucznej inteligencji, ale też z dezinformacją, deep fake'ami, polaryzacją, populizmem i zatomizowanym społeczeństwem. Jeśli umiemy myśleć krytycznie i samodzielnie, to podejmujemy lepsze decyzje – nie na podstawie tego, że ktoś nami steruje.
AI wdziera się wszędzie. Czytając, słuchając czy oglądając, nie możemy już być pewni, kto stworzył dane treści: człowiek czy maszyna. Jak funkcjonuje w takim świecie ktoś, kto opiera się na wiedzy i źródłach?
Podstawowym źródłem wiedzy pozostaje dla mnie drugi człowiek. W mojej 26-letniej karierze zawodowej wszystkie najcenniejsze informacje, które zdobyłam, pochodziły od innych ludzi. Korzystam z dużych modeli językowych, czytam artykuły naukowe czy książki, ale artykuły czy książki to dla mnie też spotkanie osoby z drugim człowiekiem, z tym, jak ta osoba myśli. Zdarza mi się często, że po przeczytaniu jakiejś książki piszę do autorki czy autora z pytaniami.
Od technologii nie da się uciec. W mojej książce „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali”, pisałam, że powinniśmy zawsze zadawać sobie pytanie, czy technologia wspiera to, co jest dla nas ważne. To tak naprawdę najważniejszy filtr. Bo jeżeli wspiera, to z niej korzystajmy. Jeżeli nie – powinniśmy z niej zrezygnować.
W tej samej książce wspominam historię, gdy moja czteroletnia wówczas córka zapytała mnie, co jest ważniejsze, telefon czy jarzębina. Wtedy odpowiedziałam, że telefon. Dzisiaj mówię, że jednak jarzębina. Przeszłam długą drogę od technoptymizmu do realizmu. Technologia wciąż jest mi bliska, ale potrzebuję też leśnych ścieżek, by ją zrównoważyć. Nie potrafiłabym żyć w świecie całkowicie opanowanym przez technologię.
Czytaj więcej
Zadaję sobie pytanie: jaka powinna być współczesna rola projektowania? W dzisiejszych czasach na pewno chodzi o coś więcej niż jedynie zrobienie cz...
Infuture.institute zrealizował niedawno badanie na temat tego, czym dla Polaków jest dzisiaj droga do celu i w jaki sposób myślimy o przyszłości. Najważniejsze wnioski?
W badaniu zapytaliśmy też respondentów o to, czym jest dla nich rozwój na obecnym etapie życia. Największa liczba wskazań dotyczyła budowania stabilności i poczucia bezpieczeństwa. To bardzo ciekawy wynik, bo od przełomu w latach 90. byliśmy społeczeństwem, które cały czas idzie do przodu, kroczy od jednego celu do drugiego. Nie twierdzę, że takie myślenie jest już nieaktualne, ale dostrzegamy zmianę. Czego społeczeństwo polskie obecnie oczekuje od życia? Poczucia bezpieczeństwa, stabilności, spokoju.
Umiemy wybierać?
Czasami w życiu mamy do dyspozycji tak wiele ścieżek, że zamiast wybierać pomiędzy nimi, wolimy nie wybrać żadnej. To nie jest chwilowa moda, tylko strukturalna zmiana społeczna. Redefiniujemy swoje oczekiwania. Być może jest tak, że obecnie oczekujemy po prostu mniej? Możliwe, że wynika to z naszego zmęczenia tempem życia, kryzysami dookoła. Możliwe też, że dojrzewamy jako społeczeństwo. Być może nasz kierunek to model japoński. Ten kraj w latach 80. i 90. był potęgą gospodarczą i technologiczną, symbolem nieograniczonego wzrostu, dziś już tak nie stawia na wyścig, bo liczy się co innego, właśnie jakość codziennego życia i spokój. Czy z tego powodu Japończycy są nieszczęśliwi? Na tle Europy Polska ciągle ma „drive”. Natomiast także w Polsce widzimy elementy zmiany, która obejmuje szeroko rozumiane społeczeństwo europejskie.
Coraz częściej narzekamy na nieustające zmęczenie.
Dzisiaj zmęczeni są nawet młodzi ludzie. Zadaliśmy w badaniu pytanie dotyczące utraty motywacji. Wyniki wskazują, że grupa 16-24 często traci ją już na początku. Co to oznacza? Że młodym jest bardzo trudno w ogóle wystartować. Z kolei wśród pokolenia 55+ duży odsetek rzadko traci motywację albo nie traci jej w ogóle. To pokazuje, jak bardzo wytrzymała jest ta grupa wiekowa. Ci ludzie przeszli PRL oraz transformację ustrojową, być może te doświadczenia ich zahartowały. Z kolei grupa wiekowa 35-44 przyznaje, że traci motywację, kiedy efekty działań okazują się odległe. 40-latkowie chętniej realizują cele, które są na wyciągnięcie ręki.
Czym dla pani jest droga do celu?
Własną drogę do celu postrzegam jako górski szlak oraz ścieżkę leśną. Może to zabrzmieć dziwnie, ale lubię, gdy jest ciężko. Chętnie chodzę po górach, często zupełnie sama. Jeśli trasa jest trudna, a ja daję sobie radę, to znaczy, że mogę sama na sobie polegać, sama na sobie się oprzeć. To daje mi poczucie siły w innych sytuacjach. Leśna ścieżka to z kolei ciągła tęsknota za wyłączeniem się, potrzeba wewnętrznego spokoju i kontaktu z naturą.