Za tańszymi wersjami markowych produktów klienci rozglądają się już nie tylko po to, aby kupić je dla siebie, ale także – by podrabiane rzeczy podarować bliskim jako świąteczne prezenty. Coraz częściej kupowane są podrabiane perfumy, kosmetyki, a także ubrania czy akcesoria.
Podróbki jako prezenty. W tym roku są szczególnie popularne
Konsumenci coraz śmielej decydują się na kupno tańszych odpowiedników markowych produktów – pisze Reuters. W okresie przedświątecznym w tym roku takie popularne sklepy internetowe notują wzrost zainteresowania ubraniami czy perfumami znanych i drogich marek.
Nietrudno domyślić się genezy tego zjawiska. W rezultacie kryzysu gospodarczego i inflacji siła nabywcza wielu konsumentów na Zachodzie spadła. Drożyzna i coraz większe koszty życia dotyczą bardzo wielu konsumentów. Z tego powodu szukanie tańszych produktów stopniowo przestaje być powodem do wstydu – i staje się normą.
Czytaj więcej
Kalendarze adwentowe w tym roku robią furorę nie tylko wśród dzieci, ale również wśród dorosłych. Za najdroższe trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy...
Tańsze wersje oryginalnych produktów kupują przede wszystkim młodsi konsumenci – dwudziestolatkowie i trzydziestolatkowie. Choć dla przedstawicieli starszych pokoleń taki sposób kupowania prezentów jest raczej nie do pomyślenia, to decyduje się na niego coraz większe grono Zetek i milenialsów.
Jest to o tyle łatwiejsze, o ile prezent kupuje się przyjacielowi lub przyjaciółce będącym w podobnym wieku i mającym równie liberalne podejście do kupowania produktów podrabianych. Zresztą, nie chodzi najczęściej o ordynarne podróbki oryginalnych wyrobów, ale o produkty mniej lub bardziej znanych marek o jakości porównywalnej do wyrobów z wyższej półki.
Dlaczego kupujemy podróbki? Są tańsze – oraz modne
Młodzi konsumenci nie mają przeważnie żadnego problemu z kupowaniem podróbek. Sprzyja temu ogromna popularność treści na TikToku promujących tego typu produkty, a to medium dla wielu młodych użytkowników stało się źródłem trendów i inspiracji.
Na TikToku funkcjonuje duża grupa influencerów specjalizujących się w polecaniu swoim fanom podróbek. Recenzują oni tańsze odpowiedniki produktów drogich marek takich jak Skims (bieliźniana marka Kim Kardashian), Birkenstock (słynne klapki), Ugg („najbrzydsze buty świata”, ale za to miękkie, wygodne i ciepłe), Lululemon (odzież sportowa), Abercrombie & Fitch, Tom Ford, Dior i wielu innych. Tego typu treści budzą ogromne zainteresowanie użytkowników TikToka.
W niektórych przypadkach internauci częściej szukają tańszych odpowiedników niż oryginalnych produktów – zarówno w mediach społecznościowych, jak i w sklepach online. Całe zjawisko wspierają zresztą same sklepy, tworząc na swoich stronach porównywarki produktów. Jeżeli dana rzecz jest tańsza, a jej jakość – wystarczająco dobra, to konsument nie ma wątpliwości, na który produkt się zdecydować.
Dodajmy do tego zjawisko deinfluencingu, które od pewnego czasu robi furorę w social mediach. Polega ono na tym, że popularni kreatorzy treści – zwłaszcza na TikToku, ale również na Instagramie – rezygnują z reklamowania produktów w ramach współpracy z markami.
Zamiast tego, „deinfluencerzy” publikują szczere recenzje produktów, wypunktowując zarówno ich zalety, jak i wady. Zachęcają też do podejmowania bardziej przemyślanych i powściągliwych decyzji zakupowych, a także do refleksji nad tym, czy dana rzecz rzeczywiście jest nam potrzebna – i warta swojej wysokiej ceny.