Sukces marki Lexus pokazuje, że także w świecie motoryzacji warto iść własną drogą, nawet jeśli inni mówią ci, że się mylisz, a oni wiedzą lepiej. Ponad trzy dekady temu, pod koniec lat 80. wydawało się, że karty w motoryzacyjnym segmencie premium zostały rozdane. Prym wiedli w niej Niemcy.
Debiut Lexusa był próbą pokazania, że da się rozbić tak zabetonowany układ. Udowodnił to model LS, który stał się wyznacznikiem tego, czym powinna być luksusowa limuzyna, a także GS, a potem ES jako auta premium do jazdy na co dzień. Lexus zaoferował własne podejście: świetne wykonanie, jakość, komfort i oryginalna stylistyka.
Mamy 2026 rok, a Lexus wciąż podąża drogą wyznaczoną trzydzieści parę lat temu. Do wspomnianej listy dodajmy jeszcze jedną pozycję: innowacje.
Nowy Lexus ES. Co się zmieniło?
Ósma generacja Lexusa ES jest jedną z najważniejszych premier japońskiej marki ostatnich lat. To nie tylko następca dobrze znanego sedana klasy wyższej, ale samochód, który wyznacza nowy kierunek rozwoju Lexusa. Model, powstały z inspiracji prototypem LF-ZC, łączy nowoczesną stylistykę z technologiami, a po raz pierwszy w historii oferowany jest zarówno jako klasyczna pełna hybryda, jak i samochód w pełni elektryczny.
W porównaniu z poprzednią generacją zmian jest dużo – od nowej architektury pojazdu, przez większe nadwozie i bardziej przestronne wnętrze, po nową generację systemów multimedialnych czy układów bezpieczeństwa.
Najbardziej widoczną zmianą względem poprzednika są gabaryty samochodu. Nowy Lexus ES urósł, co przekłada się na komfort podróżowania. Auto ma teraz 5140 mm długości, czyli o 165 mm więcej niż dotychczas. Rozstaw osi zwiększono, podobnie jak szerokość i wysokość auta. Efekt tych zmian widać we wnętrzu – jest więcej przestrzeni na nogi pasażerów i łatwiej zająć miejsce na tylnej kanapie.
Nowy ES nawiązuje do koncepcyjnego modelu LF-ZC. Projektanci określają ten nowy kierunek mianem „Clean Tech x Elegance”, co ma oznaczać połączenie nowoczesnych technologii z elegancją charakterystyczną dla luksusowych sedanów.
Zmiana jest wyraźna, wystarczy rzucić okiem na przód czy tył samochodu. To nowy Lexus – z przeprojektowanym pasem przednim i pełnowymiarowym pasem świetlnym z tyłu. Zniknęło charakterystyczne logo, jego miejsce zajęła wyeksponowana nazwa marki. Charakterystycznym elementem są też mocno narysowane zygzakowate reflektory.
Zmiany widać też we wnętrzu samochodu, które sprawia wrażenie znacznie bardziej minimalistycznego w porównaniu z poprzednią wersją. Kokpit nowego ES-a zaprojektowano w oparciu o filozofię Tazuna, zgodnie z którą najważniejsze funkcje muszą pozostawać w zasięgu wzroku i rąk kierowcy. Kompaktowa deska rozdzielcza poprawia widoczność za kierownicą, a przyciski pozostają niewidoczne do momentu aktywacji. To tworzy czystą przestrzeń, minimalizując liczbę elementów rozpraszających kierowcę.
Centralnym elementem kokpitu jest 14-calowy ekran dotykowy wyposażony w nową platformę multimedialną Lexus Connect. System dysponuje znacznie większą mocą obliczeniową niż poprzednia generacja, wyposażono go też w nowy interfejs, usługi online, cyfrowy klucz nowej generacji oraz asystenta głosowego, który potrafi odróżnić, które polecenia pochodzą od kierowcy, a które – od pasażerów.
Nowy Lexus ES. Dwa napędy – hybryda i elektryk
Nowy Lexus ES pokazuje, w którą stronę zmierza japoński koncern pod względem strategii elektryfikacji. Do wyboru jest pełna hybryda oraz dwie wersje całkowicie elektryczne. Hybrydowy ES 300h korzysta z nowej, szóstej generacji technologii hybrydowej Lexusa. Układ składa się z 2,5-litrowego silnika benzynowego współpracującego z nową jednostką elektryczną eAxle oraz litowo-jonowym akumulatorem, który zastąpił stosowaną wcześniej baterię niklowo-wodorkową. Po raz pierwszy w historii modelu ES hybryda może być wyposażona w napęd na wszystkie koła E-FOUR, wykorzystujący dodatkowy silnik elektryczny przy tylnej osi.
Elektryczne wersje ES zbudowane zostały na nowej platformie GA-K przystosowanej do napędów elektrycznych oraz nowej generacji zespołów eAxle, które integrują silnik, przekładnię i elektronikę niezbędną do sterowania całym systemem.
Lexus zastosował system zarządzania temperaturą baterii z chłodzeniem cieczą oraz funkcję pre-conditioning, przygotowującą akumulator do szybkiego ładowania przed dotarciem do stacji. To oznacza możliwość ładowania baterii od 10 do 80 proc. przy wykorzystaniu ładowarki DC o mocy 150 kW w czasie krótszym niż 30 minut nawet przy temperaturze -10°C. Ładowanie prądem przemiennym AC o mocy 22 kW od 10 do 100 proc. zajmuje około czterech godzin.
Topowa wersja ES 500e otrzymała inteligentny napęd DIRECT4, który w czasie rzeczywistym zmienia rozkład momentu obrotowego pomiędzy osiami w zakresie od 100:0 do 0:100, poprawiając trakcję oraz precyzję prowadzenia. Dodatkową atrakcją jest system Interactive Manual Drive, symulujący pracę ośmiobiegowej skrzyni manualnej. Kierowca może zmieniać wirtualne przełożenia za pomocą łopatek przy kierownicy, co ma przekładać się na więcej przyjemności z prowadzenia samochodu.
Poprzednia generacja modelu ES cieszyła się popularnością i, co ważne, była przykładem, że nic nie jest dane raz na zawsze i można rzucić wyzwanie trójce producentów z Niemiec. Nowy Lexus ES ma być nowym otwarciem dla marki w nowych realiach, w których na rynku są już nie tylko Niemcy, ale i producenci z ChRL.