Nie jest tajemnicą, że na promocji produktów, które pojawiają się w filmach o 007, twórcy bondowskiej serii zgarniali – i zgarniają – duże pieniądze. Marki samochodów, alkoholi czy zegarków, ale też kraje czy regiony, chętnie płacą za obecność w choćby jednej scenie. Czasami obecność produktu w kadrze jest wręcz symboliczna, ale to wystarcza jako promocja.

Być jak James Bond

Marki płacą za obecność w filmach o Bondzie, ponieważ wiedzą, że taka inwestycja zwróci się z nawiązką. A stawka jest bardzo wysoka – przy okazji każdej kolejnej premiery gwałtownie rośnie zainteresowanie chociażby samochodami które wystąpiły u boku Agenta Jej Królewskiej Mości.

Czytaj więcej

Zdcjęcie na tle panoramy Matery – to obowiązkowy punkt programu dla turystów z całego świata odwiedz
Filmy o Bondzie przynoszą miliony krajom, w których je kręcono. Czas na Polskę

Podobnie było w przypadku sławnych samochodów marki Aston Martin, które towarzyszą Jamesowi Bondowi od początku jego filmowej kariery. Astona nie zabrakło również w „Nie czas umierać” – najnowszej produkcji o agencie 007, która miała swoją premierę na przełomie września i października 2021 roku.

Rekordowa oglądalność pociągnęła za sobą rekordowe zainteresowanie kultowym autem. Oczywiście nie jest zaskakujące, że mało kogo stać na nowego astona. W takiej sytuacji rozwiązaniem jest rozejrzenie się za używanymi modelami, do czego masowo przystąpili miłośnicy Jamesa Bonda w Stanach i Wielkiej Brytanii.

Zjawisko nasiliło się w weekend po premierze „Nie czas umierać”. Brytyjski internetowy sklep z samochodami z drugiej ręki, Auto Trader, zarejestrował w tym czasie 75-procentowy wzrost wyszukań hasła „aston martin”. Klasyczne – i bardzo drogie – modele DB5 i DB6 znalazły się w pierwszej trójce najbardziej poszukiwanych samochodów w serwisie.

Zainteresowanie to jedno, a możliwości finansowe marzących o byciu jak James Bond – to drugie. Nawet Aston Martin z drugiej ręki znajduje się poza zasięgiem znakomitej większości fanów. Na stronie brytyjskiego sklepu srebrny model z rocznika 1965 wystawiono za prawie milion funtów, natomiast za rok starszego astona trzeba zapłacić 1,2 miliona.

Analitycy Auto Tradera zauważyli też 13-procentowy wzrost zainteresowania Jaguarami i Land Roverami, które również wystąpiły w „Nie czas umierać”. Jak widać, Aston Martin nie ma sobie równych.

James Bond woli wino od szampana?

Podobny boom przeżywały zegarki do zadań specjalnych, które od swojego debiutu w „GoldenEye” z 1995 roku wielokrotnie pomagały wyjść agentowi 007 z trudnych sytuacji. Marka Omega przy okazji każdej kolejnej premiery rejestrowała wzrost sprzedaży zegarków. Podobnie jest tym razem – bondowski zegarek Omegi, model Seamaster Diver 300M, cieszy się wielkim powodzeniem wśród kolekcjonerów i miłośników zegarków.

Na fali rekordowej popularności „Nie czas umierać” podobny wzrost zainteresowania może czekać wina, a konkretnie – czerwone bordeaux z prestiżowej apelacji Saint-Émilion. Dlaczego?

W najnowszym filmie o Bondzie główną rolę zagrało właśnie Saint-Emilion Premier Grand Cru Classé A z rocznika 2005 z Château Angélus – jednego z najsłynniejszych producentów w regionie. Tym razem wino przyćmiło swoją obecnością nawet szampana Bollinger. Ten ostatni co prawda pojawił się w filmie, jednak stojąc na barowej półce, był jedynie elementem scenografii. Agent 007 ani razu po niego nie sięgnął – w odróżnieniu od bordeaux.

To nie pierwszy raz, kiedy wino z Château Angélus zagościło w bondowskiej franczyzie. Zadebiutowało w 2006 roku w filmie „Casino Royale, pojawiło się też w „Spectre” z 2005 roku.