Materiał przygotowany we współpracy z Alpine

Dlaczego o tym wspominam? Bo jeszcze kilka lat temu podobnie było z elektromobilnością. Fascynowało nas, że możemy obserwować zmianę w świecie motoryzacji. Dyskusje toczyły się wokół tego, jaki zasięg ma dane auto elektryczne, jaką pojemność baterii, jaką moc generują silniki i jak daleko da się dojechać bez konieczności ponownego (czytaj: wówczas – uciążliwego) ładowania. Ten etap dobiegł końca. Zaczyna się kolejny, znacznie bardziej ekscytujący. 

Co chcemy poczuć za kierownicą?

Jazda samochodem nigdy nie była jedynie sposobem na przemieszczanie się z punktu A do B. Podróże to emocje, doświadczenie, sposób na odkrywanie świata, droga do niezapomnianych przeżyć, których pragniemy i do których wracamy we wspomnieniach. Siadając za kierownicą wkraczamy do innego świata, nawet jeśli czeka nas wyprawa jedynie do sklepu po zakupy.

Dzięki temu nikt nie traktuje samochodów jedynie jako sumy części i podzespołów. Auta są częścią życia. Niekiedy mamy wrażenie, że są wręcz częścią nas, że prowadząc je, stanowimy jedność. Właśnie dlatego pytanie „Jak się czuję za kierownicą?” pozostaje kluczowe dla kierowców.

Technologia: Emocje w bardzo osobistej formule

Czego oczekujemy dzisiaj od technologii? Więcej mocy, więcej możliwości? Zapewne tak, ale równie istotny jest inny trend. W czasach nadmiaru bodźców pragniemy ładu, intuicyjności, komfortu, także emocjonalnego. Same parametry techniczne nic dla nas nie znaczą, jeśli nie idzie za tym świadomość, że technologia poprawia jakość naszego życia. Chcemy, by wspierała ona kierowcę, zamiast nad nim dominować, by dopasowywała się do naszych potrzeb, wręcz odgadywała je, jakby znała nas tak dobrze, jak my siebie.

Foto: Alpine

Chcemy, by technologia stała się „niewidzialna”, w samochodzie elektrycznym pragniemy immersji, poczucia, że wszystkie aspekty pasują do siebie, tworzą spójną całość, która przekłada się na to, że wysiadając z samochodu, odwracamy się, by jeszcze raz spojrzeć na pojazd, który zapewnił nam tyle emocji podczas podróży. 

Alpine: Legenda Rajdu Monte Carlo

Rok 1973, rajd Monte Carlo, jedna z najbardziej prestiżowych imprez w kalendarzu rajdowym na świecie. Samochody Alpine A110 w charakterystycznym kolorze Monte Carlo Blue meldują się na mecie, zajmując miejsca pierwsze, drugie, trzecie i piąte. Francuzi triumfują, pozostawiając w pokonanym polu niemieckich i włoskich gigantów motoryzacji. Piękna sylwetka Alpine A110 z ogromnymi halogenami z przodu oraz numerem startowym na drzwiach staje się jednym z symboli słynnego rajdu, stanowiącego surowy test i dla kierowców, i dla samochodów.

Alpine na trasie Rajdu Monte Carlo.

Alpine na trasie Rajdu Monte Carlo.

Foto: Alpine

Legenda sukcesów Alpine w Rajdzie Monte Carlo pozostaje żywa do dzisiaj, ale to nie wszystko, bo Alpine ma doświadczenie także w wyścigach długodystansowych i w Formule 1. Motorsport stał się dla francuskiej marki częścią jej DNA, kluczowym elementem dorobku, polem doświadczeń, pozwalającym testować rozwiązania stosowane później w samochodach osobowych.

Bolid teamu F1 BWT Alpine.

Bolid teamu F1 BWT Alpine.

Foto: Alpine

Dla inżynierów Alpine było jasne, że rewolucja, która dokonuje się w motoryzacji dzięki elektromobilności, musi oznaczać przeniesienie sportowego DNA do nowej rzeczywistości samochodów z napędem elektrycznym.

Foto: Alpine

Alpine A390: Sportowe doznania i wyrafinowanie

Efektem takiej filozofii jest Alpine A390, nowy pięciomiejscowy sportowy fastback, który nawiązuje do dziedzictwa sportowego modelu A110. Pracom nad jego stworzeniem przyświecała myśl przewodnia: zaoferować kierowcom przyjemność prowadzenia charakterystyczną dla marki Alpine. Osiągi były istotne, ale jeszcze większe znaczenie miały doznania z jazdy bez względu na warunki – w ruchu ulicznym czy podczas wspinania się na górskie przełęcze.

Foto: Alpine

Elektryczne Alpine A390 ma sportowy charakter, osiągi i zaawansowane technologie, ale też wyrafinowanie typowe dla klasy premium. Auto wyposażono w trzy silniki, jeden z przodu, dwa z tyłu. Łącznie tworzą one napęd na cztery koła AWD, wspierany dodatkowo przez system Alpine Active Torque Vectoring, zwiększający dynamikę i zwrotność samochodu oraz bezpieczeństwo. Ustawienia zawieszenia zostały dobrane tak, by jak najwierniej odtwarzać wrażenia zwrotności, lekkości i intuicyjności znane z modelu A110.

– Wspólnym wątkiem prac nad dynamiką A390 było uczynienie go równie szybkim i zwrotnym jak A110 – mówi Antony Villain, dyrektor ds. designu Alpine. – Rozwiązanie z trzema silnikami i systemem Alpine Active Torque Vectoring umożliwiło żonglowanie między silnikami w celu właściwego dozowania momentu obrotowego na tylną i przednią oś, aby móc kontrolować równowagę i wpływać na zachowanie auta.

Foto: Alpine

Wnętrze to świat skupiony na sportowych doznaniach, a zarazem komfort i jakość. Kokpit zaprojektowano z myślą o skupieniu go wokół kierowcy. Sportowa kierownica obszyta jest niebieską skórą Nappa, na konsoli środkowej znajdują się elementy sterowania układem przeniesienia napędu. Materiały i elementy wyposażenia zostały starannie dopracowane, od aluminiowych kratek głośników Devialet po wykładzinę dachową z mikrofibry i wiele możliwości personalizacji w ramach usługi Atelier Alpine.

Foto: Alpine

– Ten samochód to kwintesencja ducha Alpine, połączenie sportowego charakteru i wysokich osiągów z zaawansowanymi technologiami i wyrafinowaniem – podkreśla Philippe Krief, CEO Alpine.

Alpine A390 zostało zaprojektowane w całości we Francji i będzie produkowane w historycznej fabryce marki w mieście Dieppe. Silniki dostarczą zakłady w Cléon, ogniwa do akumulatorów z fabryki w Dunkierce będą montowane w Douai. To prawdziwie francuski samochód, z oponami Michelin i systemem audio cenionej marki Devialet.

Materiał przygotowany we współpracy z Alpine