Po pandemii wszyscy będą chcieli odpocząć i odreagować – najchętniej z dala od domu, w jakimś egzotycznym miejscu. Bardziej egzotyczną lokalizację trudno sobie wyobrazić. Czy luksusowy ośrodek wypoczynkowy na Antarktydzie to zapowiedź turystycznej „kolonizacji” terenów, które do tej pory wydawały się nie nadawać do tego, by mogli tam przebywać ludzie? 

Luksusowy glamping na Antarktydzie

Uwaga turystów zastanawiających się, gdzie ich jeszcze nie było kieruje się ku Antarktydzie. Co tam robić? Uprawiać sporty wodne i zimowe, wspiąć się na lodowiec, odwiedzić kolonię pingwinów cesarskich lub po prostu kontemplować białą pustkę.

Noc – w samym środku tej pustki – można spędzić w luksusowej kapsule, która skutecznie ochroni przed mrozem i wiatrem, a przy okazji zapewni wygody porównywalne z pięciogwiazdkowym hotelem. Takie rozwiązania już istnieją, a jednym z nich jest na przykład najnowszy projekt amerykańskiej firmy White Desert specjalizującej się w organizacji luksusowych wycieczek w odludne miejsca.

Czytaj więcej

Dąb z Puszczy Białowieskiej prowadzi w konkursie na europejskie drzewo roku

By dotrzeć do ośrodka wypoczynkowego na Antarktydzie, trzeba wsiąść do samolotu, który startuje z Kapsztadu w RPA i ląduje na śnieżnym pustkowiu Ziemi Królowej Maud. Tam na gości czekają futurystycznie wyglądające kapsuły, każda z nich mieści sypialnię oraz łazienkę.

Oczywiście kapsuły posiadają ogromne okna sferyczne, przez które można podziwiać śnieżny krajobraz, siedząc w łóżku z kubkiem gorącej herbaty. Cena pięciodniowego wypadu wynosi 65 tysięcy dolarów za osobę.

Kapsuły mają duże przeszklenia, dzięki temu można obserwować śnieżne pustkowie wokół 

Kapsuły mają duże przeszklenia, dzięki temu można obserwować śnieżne pustkowie wokół kempingu.

White Desert

Organizatorzy wycieczek prześcigają się w pomysłach na to, jakie nietypowe atrakcje zaproponować swoim klientom. Jak grzyby po deszczu powstają miejsca oferujące niezwykłe, niebanalne, a czasem i nawet dziwaczne miejsca – na przykład nocleg nad przepaścią czy we wraku samolotu w środku dżungli.

Wszystko po to, aby dostarczyć spragnionym nowych wrażeń turystom wyjątkowego przeżycia. Glamping na Antarktydzie wpisuje się w ten coraz popularniejszy trend, który w 2022 roku oddaje stan ducha podróżników, przytłoczonych przez kolejne lockdowny.

Czy Antarktydę czeka najazd turystów?

Wycieczki na najmroźniejszy kontynent nie są zupełnie nowym zjawiskiem. Pierwsze komercyjne wycieczki organizowano jeszcze w latach 50. XX wieku. Jego uczestnikami byli turyści dysponujący zasobnymi portfelami.

Na początku wyprawiano się głównie do jednostek badawczych. Od lat 90. trend nabrał tempa, a na miejscu przybywało baz turystycznych. W ostatnich latach coraz większym zainteresowaniem cieszy się antarktyczny glamping, czyli wczasy w luksusowej oprawie.

Jak podaje Międzynarodowe Stowarzyszenie Touroperatorów Antarktycznych (IAATO, między listopadem 2019 a marcem 2020 rokiem Antarktydę odwiedziło 37 procent osób więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Wyprawy na Antarktydę spowolniło nieco globalne „zamrożenie” ruchu turystycznego z powodu pandemii, jednak w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej ofert wycieczek w tym kierunku.

Wycieczki na Antarktydę nigdy nie należały do tanich i niewiele się w tej kwestii zmieniło – jedynie oferta touroperatorów jest bardziej urozmaicona. Wydaje się, że z perspektywy ekologicznej to dobra wiadomość, bo gdyby obniżyć koszy takiej atrakcji, masy turystów dosłownie zadeptałyby śnieżnobiałe pustkowia kontynentu.

Na szczęście rośnie świadomość ekologiczna samych turystów i touroperatorów. Ci ostatni – przynajmniej niektórzy – starają się organizować wycieczki, których ingerencja w środowisko Antarktydy jest minimalna.