Ostatnia płyta zespołu Pink Floyd, „The Division Bell”, pojawiła się w 1994 roku. Później grupa ruszyła na koncerty dookoła świata, ale premierowych utworów już nie nagrała. Śmierć Richarda Wrighta, klawiszowca zespołu, odebrała fanom nadzieję na to, że usłyszą jeszcze nowe piosenki swojego ulubionego zespołu. 

Zapewne Gilmour i Mason też nie mieli tego w planach. Potem jednak przyszła wojna, która kazała im zabrać głos w sprawie okrucieństw, które dzieją w Ukrainie. Efektem jest nowy utwór. Nie jest to jednak typowy utwór Pink Floyd. Brytyjczycy nagrali bowiem własną wersję popularnej ukraińskiej pieśni „Czerwona kalina”.

Hey Hey Rise Up: piosenka Pink Floyd dla Ukrainy

Kilka tygodni temu sieci społecznościowe obiegło nagranie na którym Andrij Chływniuk, wokalista ukraińskiego zespołu Boombox, śpiewa „Czerwoną kalinę” na ulicy w Kijowie. Filmik błyskawicznie stał się hitem, podobnie jak „Czerwona kalina”, która w parę tygodni zyskała popularność na całym świecie.

Teraz swoją wersję „Kaliny” zaprezentowali muzycy z Pink Floyd. W ich wersji słychać głos Chływniuka, ale też to, do czego przyzwyczaili się fani zespołu, a więc gitarowy klimat, do którego przyzwyczaili się fani zespołu.

Gilmour, którego synowa pochodzi z Ukrainy, powiedział, że poruszył go uliczny występ Chływniuka. „To było bardzo mocne i sprawiło, że postanowiłem przełożyć do uczucie na muzykę” – powiedział Gilmour. „Tak jak wiele osób, czujemy wściekłość i frustrację z powodu okrutnego ataku na niepodległe, pokojowe i demokratyczne państwo, którego obywatele są mordowani przez jedno z mocarstw” – dodał. 

Opublikowany przez Pink Floyd utwór „Hey Hey Rise Up” nie jest jednak zapowiedzią nowego albumu zespołu. „Chcieliśmy wyrazić nasze wsparcie dla Ukrainy i pokazać, że większość świata nie zgadza się na to, by supermocarstwo najeżdżało niezależne demokratyczne państwo, którym stała się Ukraina”.