Pink Floyd nagrywa po 28 latach. Zespół stworzył swoją wersję ukraińskiej pieśni

David Gilmour i Nick Mason, dwaj członkowie zespołu Pink Floyd, znowu razem. Muzycy przerwali milczenie, by nagrać swoją interpretację ukraińskiej pieśni. Towarzyszy im Andrij Chływniuk, ukraiński wokalista.

Publikacja: 08.04.2022 08:37

David Gilmour w teledysku do piosenki „Hey Hey Rise Up”.

David Gilmour w teledysku do piosenki „Hey Hey Rise Up”.

Foto: Youtube Pink Floyd

Ostatnia płyta zespołu Pink Floyd, „The Division Bell”, pojawiła się w 1994 roku. Później grupa ruszyła na koncerty dookoła świata, ale premierowych utworów już nie nagrała. Śmierć Richarda Wrighta, klawiszowca zespołu, odebrała fanom nadzieję na to, że usłyszą jeszcze nowe piosenki swojego ulubionego zespołu. 

Zapewne Gilmour i Mason też nie mieli tego w planach. Potem jednak przyszła wojna, która kazała im zabrać głos w sprawie okrucieństw, które dzieją w Ukrainie. Efektem jest nowy utwór. Nie jest to jednak typowy utwór Pink Floyd. Brytyjczycy nagrali bowiem własną wersję popularnej ukraińskiej pieśni „Czerwona kalina”.

Hey Hey Rise Up: piosenka Pink Floyd dla Ukrainy

Kilka tygodni temu sieci społecznościowe obiegło nagranie na którym Andrij Chływniuk, wokalista ukraińskiego zespołu Boombox, śpiewa „Czerwoną kalinę” na ulicy w Kijowie. Filmik błyskawicznie stał się hitem, podobnie jak „Czerwona kalina”, która w parę tygodni zyskała popularność na całym świecie.

Teraz swoją wersję „Kaliny” zaprezentowali muzycy z Pink Floyd. W ich wersji słychać głos Chływniuka, ale też to, do czego przyzwyczaili się fani zespołu, a więc gitarowy klimat, do którego przyzwyczaili się fani zespołu.

Gilmour, którego synowa pochodzi z Ukrainy, powiedział, że poruszył go uliczny występ Chływniuka. „To było bardzo mocne i sprawiło, że postanowiłem przełożyć do uczucie na muzykę” – powiedział Gilmour. „Tak jak wiele osób, czujemy wściekłość i frustrację z powodu okrutnego ataku na niepodległe, pokojowe i demokratyczne państwo, którego obywatele są mordowani przez jedno z mocarstw” – dodał. 

Opublikowany przez Pink Floyd utwór „Hey Hey Rise Up” nie jest jednak zapowiedzią nowego albumu zespołu. „Chcieliśmy wyrazić nasze wsparcie dla Ukrainy i pokazać, że większość świata nie zgadza się na to, by supermocarstwo najeżdżało niezależne demokratyczne państwo, którym stała się Ukraina”. 

Ostatnia płyta zespołu Pink Floyd, „The Division Bell”, pojawiła się w 1994 roku. Później grupa ruszyła na koncerty dookoła świata, ale premierowych utworów już nie nagrała. Śmierć Richarda Wrighta, klawiszowca zespołu, odebrała fanom nadzieję na to, że usłyszą jeszcze nowe piosenki swojego ulubionego zespołu. 

Zapewne Gilmour i Mason też nie mieli tego w planach. Potem jednak przyszła wojna, która kazała im zabrać głos w sprawie okrucieństw, które dzieją w Ukrainie. Efektem jest nowy utwór. Nie jest to jednak typowy utwór Pink Floyd. Brytyjczycy nagrali bowiem własną wersję popularnej ukraińskiej pieśni „Czerwona kalina”.

Muzyka
Fyre, najbardziej nieudany festiwal muzyczny w historii, wraca? Zapowiedź twórcy
Muzyka
Kupujemy drogie bilety na koncerty, choć nas nie stać. Czy to koncertowe FOMO?
Muzyka
Łobodziński: Polacy słuchali tylko tego, co mogli usłyszeć w Polskim Radiu
Muzyka
Beyoncé na wyłączność: prywatne koncerty gwiazd to nowy trend. Stawki są ogromne
Muzyka
Chorwaci podbili publiczność na Eurowizji. Piosenka o Putinie robi furorę
Materiał Promocyjny
Razem dla Planety, czyli chemia dla zrównoważonej przyszłości