Przez lata takie marki jak Chanel czy Louis Vuitton co roku konsekwentnie podwyższały o kilka proc. ceny swoich torebek czy akcesoriów. Ta strategia wydawała się logiczna – zainteresowanie było duże, a inflacja dokładała swoje. Dzisiaj okazuje się, że ta metoda przestaje działać. Wymusza to na markach zmianę strategii cenowej.
Czołowe marki luksusowe eksperymentują z cenami
Choć pojawiają się pierwsze sygnały końca spowolnienia na rynku dóbr luksusowych, czołowi producenci nadal jednak przyjmują postawę wyczekującą. Problemem nie są tylko spadki sprzedaży na rynku chińskim, dotąd kluczowym dla branży. Istotne jest również to, że spadł popyt ze strony klientów i klientek aspirujących, a więc mniej zamożnych.
Jak informuje firma Bain Company w swoim ubiegłorocznym raporcie – marki w latach 2022-2025 mogły stracić 50 milionów klientów. Szacunki francuskiego instytutu badań rynkowych Les Echos Études są jeszcze bardziej uderzające: w ostatnich latach exodus klientów (głównie młodych) mógł sięgnąć nawet 80 milionów osób.
Czytaj więcej
Coraz chętniej kupujemy zegarki z drugiej ręki – wynika z wielu analiz. Jednak wraz z wzrostem li...
Eksperci zauważają, że owi aspirujący klienci mogą stanowić do 95 proc. wszystkich konsumentów w branży luksusowej i przynoszą działającym w niej markom ponad 60 proc. zysków. Z tak dużą grupą należy się liczyć i analitycy są zdania, że marki stopniowo będą starać się ponownie zachęcić do siebie to kluczowe grono klientów.