Logomania to trend, który chyba nigdy nie zniknie ze świata mody. Wciąż nie przechodzi nam ochota na podkreślanie swojego statusu społecznego mocnymi, dobrze widocznymi logotypami ulubionych (i drogich) marek. Wydaje się jednak, że w 2022 roku najmodniejsze logotypy to takie, które widać, ale jednocześnie które nie tak bardzo rzucają się w oczy.

Na czym polega Logomania 2.0?

Pomimo globalnego kryzysu branża dóbr luksusowych nieustannie znajduje się na fali wznoszącej. Osoby, które mogą pozwolić sobie na torebkę Hermésa czy sukienkę Versace, zaczęły jednak optować za ubraniami i akcesoriami, w których logotypy umieszczono w sugestywny, ale nieco bardziej dyskretny sposób.

Niechęć do afiszowania się z logiem marki widać też w najnowszych kolekcjach marek. Zamiast dużych, wyrazistych logotypów, które natychmiast rzucają się w oczy, projektanci kreatywnie tworzą z nich ciekawe (i nareszcie naprawdę ładne) wzory.

Najczęściej są to regularne, geometryczne wzory pokrywające całe ubranie lub akcesorium. Efekt jednak nie jest zbyt krzykliwy, wręcz przeciwnie – wygląda szykownie i elegancko.

Czytaj więcej

Polska marka odzieżowa dla katoliczek upadła. Co dalej z Marie Zélie?

W tym kierunku poszło wiele czołowych marek, które dotychczas bardzo lubiły umieszczać swoje wyraźne logotypy w dobrze widocznych miejscach. Przykładem jest Prada. Ze swojego ikonicznego trójkątnego logo zaczerpnęła figurę geometryczną, która pokryła torebki z najnowszej kolekcji.

W podobnym kierunku poszedł Marc Jacobs, który umieszczanie swojego logotypu na projektach uczynił swoim znakiem rozpoznawczym. Na ubraniach i dodatkach widnieją litery wchodzące w skład nazwy marki, trzeba się jednak dobrze przypatrzeć, że chodzi właśnie o Marca Jacobsa. Jeszcze dyskretniej swoje logo wykorzystała marka Givenchy, tworząc z niego przypominający meandry wzór, pokrywający całe kreacje.

Podobną stylistykę można też znaleźć w kolekcjach Jaquemus, Marine Serre, Tommy’ego Hillfigera czy Michaela Korsa. Wzory zaczerpnięte z nazw lub inicjałów tych marek pokrywają ubrania, torebki i inne akcesoria.

Marki rezygnują z logomanii?

Logomania w maksymalistycznym wydaniu trwa od dobrych kilku dekad, a jej początków można doszukiwać się w latach 80. W maksymalistycznym wydaniu zaadaptowały ją takie marki jak wspomniany Marc Jacobs, a także Yves Saint Laurent, Burberry czy Comme des Garçons.

W międzyczasie nastała moda na streetwear, w którym bez dobrze widocznego loga nie ma mowy o komercyjnym sukcesie marki. Idąc tym tropem, jeszcze w 2021 roku Gucci i Balenciaga zaprezentowały wspólną kolekcję, w której projekty były dosłownie oblepione logotypami obydwu domów mody.

Jednocześnie w tym samym roku platforma The RealReal, gigant internetowego handlu produktami luksusowymi z drugiej ręki, opublikowała zaskakujący raport. Okazało się, że drugą (po Chanel) najbardziej poszukiwaną marką biżuterii na świecie jest… „no logo”, czyli ozdoby pozbawione jakiejkolwiek metki.

Wygląda na to, że do sfery jubilerskiej dołączyła niedawno również branża odzieżowa. Coraz wyraźniej do głosu dochodzi idea „dyskretnego luksusu”, której propagatorem był były dyrektor kreatywny włoskiego domu mody Bottega Veneta Tomas Maier, i ku której skłania się coraz szersze grono miłośników i projektantów mody.