Wraz z nadejściem chłodnych dni ludzie wracają do ciepłych, solidnych materiałów i wśród tych naturalnych nie ma sobie równych. Na fali trendu „Royalcore” projektanci dostarczają wielu kreatywnych inspiracji, jak zaadaptować tweed w odświeżonym wydaniu.

Tweed: nosić się jak dama i dżentelmen

Co to jest „royalcore”? To jeden z trendów w modzie, który zyskał popularność głównie na fali seriali „Downtown Abbey” czy „The Crown”. Wraz z modą na suknie w stylu empire i gorsety, które definiują „Royalcore”, uwaga ludzi na całym świecie skupiła się też na klasycznych ubraniach z tweedu.

Czytaj więcej

„Elle” rezygnuje z futer: znikną ze wszystkich edycji pisma. „Futra są niemodne”

Również po sukcesie serialu „Peaky Blinders” na ulicach miast można było zauważyć ludzi w płaszczach i kaszkietach, którzy jakby odbyli podróż w czasie z lat 30. ubiegłego wieku do naszych czasów. Jak wiadomo, klasyczny tweed był obowiązkowym elementem ubioru gangsterskiej rodziny Shelbych.

WIelkim miłośnikiem tweedu pozostaje książę Karol.

WIelkim miłośnikiem tweedu pozostaje książę Karol.

Tkeban Jahannes, CC BY-SA 2.0, Wikimedia Commons

Widząc ogromny potencjał tweedu, modowych inspiracji chętnie dostarczają najważniejsze domy mody. W swojej kolekcji na jesień i zimę 2021/22 tweed zreinterpretowała chociażby Virginie Viard dla Chanel, uwydatniając fakturę materiału w ikonicznych garsonkach.

Zarówno klasyczne, jak i unowocześnione wersje tweedowych płaszczy i garsonek w jesienno-zimowych kolekcjach proponują marki Gucci, Marc Jacobs, Valentino, Hermés czy Balmain. Tweedu nie zabrakło też w kolekcji Yves Saint Laurent. Tweed pojawił się to nie tylko w ubraniach, ale również na torebkach.

Tweed odegrał główną rolę także w jesienno-zimowej kolekcji Diora. Maria Grazia Chiuri zaadaptowała go na każdy możliwy sposób: w płaszczach, sukienkach, spodniach i dwuczęściowych kostiumach.

Tweed – szkocki klasyk

O zimnej, wietrznej i deszczowej pogodzie Szkoci wiedzą wszystko. Nic dziwnego, że to właśnie tam powstał jeden z najsolidniejszych naturalnych materiałów. Za najszlachetniejszą odmianę szkockiego tweedu uważa się ten, który powstaje na wyspie Harris, należącej do archipelagu Hebrydów Zewnętrznych.

Tweed z Harris powstaje w stu procentach z dziewiczej (a więc nie pochodzącej z recyklingu) wełny, a proces jego wytwarzania odbywa się wyłącznie ręcznie. Co ciekawe, to jedyny materiał, którego sposób i miejsce produkcji chroni ustawa – „The Harris Tweed Act” z 1993 roku.

Zgodnie z dokumentem tę luksusową tkaninę mogą prząść wyłącznie mieszkańcy Hebrydów Zewnętrznych w swoich domach, zaś dalsza obróbka (między innymi farbowanie) musi odbywać się w fabrykach, które również znajdują się na archipelagu. Na tej podstawie tweed z wyspy Harris dostaje stosowny certyfikat, potwierdzający jego autentyczność.

Klasyczne ubrania z tweedu z wyspy Harris przez wiele lat obowiązkowo mieli w swoich garderobach przedstawiciele angielskiej arystokracji i bogaci włościanie. Ciepła i wytrzymała tkanina idealnie sprawdzała się w trakcie wypraw na polowanie czy połów ryb.

W Wielkiej Brytanii tweed nosili przeważnie przedstawiciele bardziej konserwatywnych warstw społecznych, co ugruntowało wizerunek tego materiału na całym świecie. Tweed pokochała również Coco Chanel, chętnie używając tego materiału do projektowania swoich garsonek.

Autorką rewolucji w tym temacie była Vivienne Westwood. Projektantka zdemokratyzowała tę luksusową tkaninę w latach 70. ubiegłego stulecia, adaptując tweed z Harris w swoich mocno punkowych projektach. W następnych dekadach w jej ślady poszli również inni projektanci, eksperymentując z tweedem na różne sposoby.