Wydaje się, ze każda z tych decyzji będzie trafiona. Rośnie liczba wegetarian i wegan, wciąż jednak nie brakuje miłośników wołowiny, którzy nie wyobrażają sobie rozstania ze swoim przysmakiem. 

Być może w przyszłości będą musieli za przyjemność jedzenia wołowiny płacić tyle, ile dzisiaj za swoje kulinarne doświadczenia płacą miłośnicy trufli czy kawioru – a więc bardzo dużo. Czy to wystarczy, by produkcja tego mięsa spadła, a negatywny wpływ produkcji wołowiny na środowisko naturalne i klimat został zminimalizowany?

Wołowina jest nieekologiczna

Problemy z wołowiną zaczynają się już od pierwszych dni życia krowy. Hodowla pochłania mnóstwo wody, problemem jest też metan. Jeśli pomnożyć to przez miliony sztuk bydła, skala zjawiska staje się już poważna.

Czytaj więcej

Fot: Ozakibeef/ Instagram
Ozaki: co sprawia, że ta japońska wołowina jest tak droga?

Efekt? Aż 57 procent gazów cieplarnianych, które produkuje cały przemysł spożywczy, pochodzi z wytwarzania produktów zwierzęcych. Taki wniosek wysnuła międzynarodowa grupa naukowców, która we wrześniu 2021 roku w portalu „Nature Food” opublikowała raport z badania, analizującego produkcję żywności w ciągu ostatniej dekady.

Obliczono też, że w ramach emisji gazów cieplarnianych, które generuje produkcja żywności pochodzenia zwierzęcego, udział produkcji wołowiny stanowi aż 25 procent. Dla porównania, globalna produkcja żywności pochodzenia roślinnego generuje 29 procent gazów cieplarnianych, emitowanych przez cały przemysł spożywczy.

„Wołowina nigdy nie będzie bardzo ekologiczna” – powiedział Jais Valeur, prezes Danish Crown, giganta rynku mięsnego, w wywiadzie z Vibeke Lyngklip Svansø, dziennikarką duńskiego czasopisma „Berlingske”. Valeur stwierdził też, że można się spodziewać, iż w niedalekiej przyszłości wołowina stanie się produktem luksusowym, za który trzeba będzie sporo zapłacić i który miłośnicy mięsa będą sobie fundować, gdy zapragną luksusu. „Wołowina stanie się takim produktem jakim dzisiaj jest szampan” – uważa Jais Valeur. 

Wieprzowina: bardziej ekologiczna alternatywa dla wołowiny?

Pomimo rosnącej popularności wegetarianizmu, weganizmu i tak zwanego fleksitarianizmu (okazjonalnego spożywania mięsa), miłośników soczystych steków długo nie zabraknie. Aby pogodzić naciski ze strony organizacji proekologicznych z popytem na mięso, jego producenci będą musieli być może przemyśleć swój plan działania.

Jais Valeur w wywiadzie dla „Berlingske” powiedział, że produkcja mięsa wieprzowego jest bardziej ekologiczna, niż wołowiny. Jego zdaniem to przede wszystkim z tego powodu producenci mięsa powinni postawić właśnie na wieprzowinę.

Takie tłumaczenie nie przekonało jednak aktywistów. W czerwcu 2021 roku trzy duńskie proekologiczne organizacje non profit pozwały firmę Valeura do sądu o to, że reklamując produkcję mięsa jako „bardziej ekologiczną, niż się wydaje”, mija się z prawdą i wprowadza konsumentów w błąd.

Oczywiście sam Valeur, który jest jednym z największych producentów wieprzowiny w Europie, zaprzecza słuszności tych zarzutów. I wydaje się, że linia obrony w pewnym stopniu jest uzasadniona. Autorzy przytoczonego wyżej raportu wskazują, że produkcja wieprzowiny emituje trzy razy mniej gazów cieplarnianych, niż produkcja wołowiny.

Aktywiści, którzy wytoczyli Valeurowi proces, utrzymują jednak, że nie można promować wieprzowiny jako mięsa przyjaznego środowisku tylko dlatego, że wołowina jest znacznie bardziej nieekologiczna.

Można więc przypuszczać, że produkcja wołowiny będzie coraz trudniejszym zadaniem, a jednym z czynników (oprócz danych dotyczących emisji gazów cieplarnianych) są chociażby pozwy organizacji proekologicznych, które psują krew coraz większej liczbie producentów wołowiny. Jak podaje serwis climatecasechart.com, na całym świecie trwa prawie 2 tysiące procesów sądowych przeciwko producentom mięsa.

Czego w takim wypadku mogą spodziewać się miłośnicy wołowiny? Na jej zakup będą musieli wykładać coraz większe sumy, a perfekcyjnie wysmażony stek będzie coraz bardziej odświętnym daniem.