Symboliczne serce Unii Europejskiej powinno tonąć w zieleni i być przyjaznym miejscem dla ludzi. Okazuje się, że to tylko teoria, bo słynne Rondo Schumana, przy którym stoją gmachy Komisji Europejskiej, Rady Europy i Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, zyskało niedawno niechlubny przydomek „największej patelni Europy”. Dlaczego remont ronda odbył się całkowicie wbrew pierwotnej koncepcji architekta, a sam plac stał się betonową pustynią?
Rondo Schumana w Brukseli miało być miejscem spotkań i odpoczynku
Upalne lato daje się we znaki zwłaszcza mieszkańcom miast, takich jak Bruksela. Rondo Schumana w centrum stolicy Belgii, przez które przewijają się masy turystów, a także polityków i urzędników, stało się symbolem urbanistycznej porażki w walce ze skutkami zmian klimatycznych – i pośmiewiskiem nawet w opinii największych euroentuzjastów.
Zgodnie z pierwotnym projektem przebudowy ronda miało ono stać się komfortowym miejscem spotkań i wypoczynku. Zamiast tego, mówi się o nim w mediach jako o „największej patelni Europy” – miejscu bez drzew czy jakichkolwiek osłon przed palącym słońcem.
Plan przekształcenia Ronda Schumana z zakorkowanego węzła komunikacyjnego w zielony, osłonięty plac dla pieszych zaprezentował jeszcze w 2014 r. ówczesny brukselski minister mobilności i prac publicznych Pascal Smet. Autorami pierwotnego projektu są inżynierowie i projektanci z pracowni Brut z Belgii i Cobe z Danii pod kierownictwem architekta Francisa De Wolfa.
Przebudowa placu odbyła się jednak całkowicie nie po myśli autorów całej koncepcji. Cytowany przez El País De Wolf twierdzi, że teraz Rondo Schumana jest „symbolem porażki miasta, narodu i, do pewnego stopnia, Europy”.
Czytaj więcej
Był dowodem na to, jak innowacyjna jest japońska gospodarka. Budynek „Solar Ark” w japońskim mieście Anpachi od lat stoi jednak opuszczony i nieuży...
„Patelnia europejska” – symbol porażki urbanistycznej w sercu Unii Europejskiej
Jak to się stało, że Rondo Schumana wyremontowano niezgodnie z projektem De Wolfa i jego zespołu? Problemy zaczęły narastać po wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 r., które zbiegły się z wyborami do parlamentu Belgii.
Wynik tych drugich poskutkował 600 dniami braku rządu w kraju. W rezultacie wstrzymano finansowanie remontu Ronda Schumana, którego koszty w międzyczasie przekroczyły zakładane 32 mln euro. Choć niektórzy urzędnicy twierdzą, że dodatkowe fundusze były, to brak woli politycznej sprawił, że ich odblokowanie stało się niemożliwe.
Pojawiły się protesty i apele mieszkańców Brukseli, a także urzędników, aby zrobić coś z „patelnią Europy”. Obecna brukselska ministra mobilności i robót publicznych Elke Van den Brandt pozostaje jednak sceptyczna nawet wobec realizacji pierwotnego projektu De Wolfa. Jej zdaniem budowa zadaszenia jest konieczna, ale jeżeli chodzi o roślinność, to – bazując na pierwotnym projekcie architektów – nadal byłaby to rachityczna zieleń na betonie. Główny problem polega na tym, że pod ziemią znajdują się tunele kolejowe i metro, które uniemożliwiają posadzenie na terenie ronda większych, głęboko ukorzenionych drzew.
Cytowana przez Brussels Times Van den Brandt twierdzi, że istnieje możliwość wprowadzenia planu B. Polegałby on na obsadzeniu Ronda Schumana większą liczbą roślin i zadaszeń i być może również na budowie zbiorników wodnych. Jak dotąd włodarze Brukseli nie ogłosili żadnego planu w kwestii tego, kiedy i w jaki sposób przebudować rondo, aby przestało być „europejską patelnią”.
Czytaj więcej
Nowe pokolenie podróżników doprowadziło odkrywanie nowych krajów do ekstremum. Popularność zyskuje trend turystyczny, który bardziej niż na jakość...