Szczury towarzyszą mieszkańcom Nowego Jorku od początku istnienia tego miasta, doczekały się nawet odrębnego artykułu na Wikipedii. Teraz jednak gryzoni przybyło jeszcze więcej, a pośrednio do całej tej sytuacji przyczyniła się pandemia.

Nowy Jork: szczury wyszły z podziemi

Do tej pory szczury kryły się w podziemiach Nowego Jorku i pokazywały się co najwyżej na stacjach metra. Od pewnego czasu mieszkańcy Nowego coraz częściej spotykają szczury również na powierzchni.

Szczury są wszędzie: na placach zabaw, parkach dla psów i osiedlowych skwerach, szczury. Bez pardonu przechadzają się nawet po Central Parku.

Kilka tygodni temu w internecie furorę zrobiło nagranie dwóch psów, które – patrząc z daleka – bawiły się czymś, co przypominało piłkę. Okazało się, że ta „piłka” była żywym szczurem, który w pewnym momencie wykorzystał okazję do ucieczki i wymknął się spod łap swoich oprawców.

Czytaj więcej

Johnny Depp wraca do życia po procesie z Amber Heard. Zagra koncert w Pradze

W ostatnim czasie sytuacja szczurów znacznie się poprawiła – ku zgryzocie mieszkańców Nowego Jorku. Wraz z nadejściem wiosny i lata gryzonie zyskały jeszcze lepsze warunki do rozrodu – jest coraz cieplej, a pożywienia jest w bród. Dodatkowym wabikiem na szczury są śmieci, których po pandemii na ulicach Nowego Jorku znacznie przybyło. Dzięki temu szczury mogą liczyć na nieustanne dostawy smakowitych kąsków.

Rosnące temperatury tylko sprzyjają wyleganiu szczurów na ulice Nowego Jorku. Rozkładające się resztki jedzenia w śmietnikach zaczynają wydzielać intensywniejsze zapachy, które skutecznie przyciągają gryzonie.

Jeszcze wcześniej, po wielu miesiącach gastronomicznej martwoty, w Nowym Jorku zaczęły otwierać się restauracje wraz z ogródkami. Błyskawicznie zapełniały się ludźmi spragnionymi spotkań na mieście. Dla szczurów zaczęły się wtedy prawdziwe żniwa. Gryzonie były tak zuchwałe, że goście restauracji nierzadko spotykali szczury przechadzające się między stolikami.

Walka nowojorczyków ze szczurami trwa od lat

Lokalne media przytaczają najnowsze statystyki, które uzyskały od nowojorskiego ratusza. Od 2020 roku liczba zgłoszeń dotyczących obecności szczurów w domach i na osiedlach wzrosła w Nowym Jorku aż o 70 procent. Wszędobylskich gryzoni jest teraz najwięcej od ponad dekady.

Okres pandemii okazał się dla nowojorskich szczurów równie trudny, co dla ludzi. Ulice miasta opustoszały, przez co trudniej było o zdobycie pożywienia.

Kiedy życie zaczęło wracać na ulice Nowego Jorku, wróciły również szczury. Są wygłodniałe, a co za tym idzie – jeszcze bardziej agresywne i zdeterminowane, aby eksplorować wszystkie zakątki miasta, w których można znaleźć coś do jedzenia.

Gryzonie coraz częściej zakradają się również do mieszkań i samochodów nowojorczyków. Co prawda nie jest to nowe zjawisko, ale w ostatnim czasie mocno się nasiliło. Sytuacja jest poważna, wiadomo bowiem, że szczury są nosicielami groźnych dla ludzi chorób.

Działania władz Nowego Jorku nie przynoszą jak dotąd żadnych zadowalających rezultatów, dlatego Nowojorczycy na różne sposoby walczą z plagą, zastawiając własne pułapki na szczury.

Firmy specjalizujące się w zwalczaniu szkodników mają pełne ręce roboty. Nie jest łatwo, bo w Nowym Jorku obowiązuje zakaz używania toksycznej trutki na szczury. Miasto, które w dużym stopniu polega na turystyce, ma więc poważny problem – nie tylko wizerunkowy, ale bardziej podstawowy, wiążący się z bezpieczeństwem mieszkańców.