17 grudnia 2021 roku, po dwóch latach od premiery pierwszego sezonu, fani sagi o Wiedźminie i gier nawiązujących do przygód Geralta z Rivii nareszcie doczekali się premiery drugiego sezonu serialu „Wiedźmin”. Oglądając odcinki, warto mieć w pamięci, w jak trudnych warunkach powstawały. O kulisach pracy nad drugim sezonem „Wiedźmina” opowiedziała w rozmowie z serwisem Polygon Lauren Schmidt Hissrich, producentka serialu.

Lauren Hissrich: Musiałam zrewidować cały scenariusz drugiego sezonu „Wiedźmina”

Zdaniem showrunnerki „Wiedźmina”, Lauren S. Hirrich, serial wygląda zupełnie inaczej, niż go sobie pierwotnie wyobrażała. Jak opowiedziała w wywiadzie z Mattem Patchesem, dziennikarzem serwisu „Polygon”, praca nad scenariuszem pod presją pandemicznych ograniczeń wymagała ogromnej elastyczności.

Czytaj więcej

Hollywood pokochało Czechy. Wielkie gwiazdy kręcą filmy u naszych sąsiadów

Prace nad drugim sezonem „Wiedźmina” rozpoczęły się w lutym 2020 roku. Trzy tygodnie później pandemia koronawirusa spowodowała, że trzeba było przerwać zdjęcia. „Ten moment był straszny” – opowiada Hissrich w rozmowie z „Polygonem”. „Zebraliśmy ponownie całą drużynę, wszystko ruszyło z miejsca i nagle usłyszeliśmy: wracajcie do domów”  

Hissrich wiedziała jednak, że nie może pozwolić sobie na modyfikacje scenariusza, które znacznie ingerowałyby w treść sagi Andrzeja Sapkowskiego. „Musiałam zrewidować cały scenariusz i, co, jeszcze istotniejsze, czytać go jako scenariusz ośmiogodzinnego filmu, a także upewnić się, że opowiadamy właściwe historie w odpowiednim czasie. Upewnić się, że wykorzystujemy każdą możliwość” – powiedziała Hissrich w rozmowie z serwisem Polygon.

W efekcie – jak zapowiedziała showrunnerka jeszcze przed oficjalną premierą drugiego sezonu Wiedźmina – widzowie mogą spodziewać się bardziej rozbudowanych historii postaci. Ostateczny scenariusz skupia się bowiem na stworzeniu pełnokrwistych, wielowymiarowych charakterów bohaterów – zamiast na budowaniu złożonego uniwersum Kontynentu.

„W drugim sezonie bardziej zagłębiamy się w charaktery naszych ulubionych postaci. I nie mam na myśli jedynie ujawniania informacji na temat tego, kim są, czy też odkrywania kolejnych warstw ich osobowości. To wszystko jest bardzo istotne, ale w tym sezonie poświęciliśmy więcej czasu na sceny z postaciami, które pierwotnie nie odgrywały w fabule kluczowych ról” – zapowiedziała Hirrich.

„Musieliśmy usiąść i spędzić z postaciami czas, zastanowić się, jak one poznają się nawzajem. Sami musieliśmy lepiej je poznać. To największa zmiana w drugim sezonie” – dodała showrunnerka.

„Wiedźmin” – czy drugi sezon jest lepszy od pierwszego? 

Premiera drugiego sezonu „Wiedźmina” zbiega się z 35. rocznicą pojawienia się pierwszego opowiadania o wiedźminie na łamach kultowego czasopisma „Fantastyka”. Fakt ten podkręca już i tak ogromne oczekiwania wobec produkcji ze strony miłośników sagi.

Czego nie mogło zabraknąć w serialowej adaptacji? Z pewnością walk z potworami, których w drugim sezonie jest całkiem sporo. Pomimo pewnych ograniczeń, pod względem efektownych scen walki i innych momentów wymagających spektakularnego CGI, serial nie mógł przynieść widzom rozczarowania.

Drugi sezon serialu o przygodach Geralta z Rivii ma osiem odcinków. Platforma Netflix dała już zielone światło do produkcji trzeciego sezonu, jednak nie ujawniono jak dotąd, kiedy ekipa filmowa ponownie spotka się na planie.

Zanim do serwisu Netflix trafił drugi sezon „Wiedźmina, na platformie pojawił się też całkiem dobrze przyjęty przez widzów i krytyków animowany spinoff pod tytułem „Zmora Wilka”. Opowiada o przygodach Vesemira, jeszcze z czasów jego młodości. Utrzymany w konwencji anime serial wyprodukowało koreańskie studio Mir.

Do coraz bardziej powiększającej się rodziny produkcji spod znaku Białego Wilka ma dołączyć również animowana, familijna wersja „Wiedźmina”. Serwis zapowiedział stworzenie serialu w wersji przyjaznej dla dzieci.