W wyniku dziennikarskiego śledztwa na łamach „Le Monde” pojawiło się sześć artykułów, z których wynika, że między potomkami francuskiego miliardera Bernarda Arnaulta toczy się zaciekła walka o sukcesję w koncernie LVMH, którym kieruje nieprzerwanie od blisko 40 lat. W końcu sam zainteresowany przerwał milczenie – i odpowiedział w swoim stylu.
Sukcesja w domu Arnaultów: Dziennikarskie śledztwo „
Bernard Arnault kontroluje koncern LVMH. Przedsiębiorstwo ma w swoim portfolio kilkadziesiąt luksusowych marek, a także sieci hoteli i kilka tytułów prasowych.
Szef LVMH jest ojcem pięciorga dzieci z dwóch małżeństw: jednej córki i czterech synów. Z biegiem lat zaczął obsadzać swoje latorośle na kluczowych stanowiskach w firmie, począwszy od najstarszych, a skończywszy na najmłodszym synu, Jeanie. Obecnie wszystkie dzieci Arnaulta pracują w firmie ojca.
Czytaj więcej
Przez kilka ostatnich dekad koncern LVMH kontrolowany przez francuskiego przedsiębiorcę Bernarda Arnault przejmował kolejne podmioty na rynku. Ten...
Na tej kanwie redakcja „Le Monde” opublikowała w ubiegły piątek ostatni z serii sześciu artykułów na temat Bernarda Arnaulta, jego biznesu i rodziny. W najnowszej publikacji dziennikarze „Le Monde” twierdzą, że w rodzinie miliardera trwają spory i ostra rywalizacja między pięciorgiem jego dzieci, a także między jego żoną Hélène Mercier a miliarderem Xavierem Nielem, prywatnie mężem Delphine Arnault, najstarszej córki Bernarda.
Cała cykl dziennikarski, która opublikował „Le Monde”, odbiła się szerokim echem we francuskich mediach. Bernard Arnault milczał przez dwa dni, aż w końcu na oficjalnym profilu koncernu LVMH na platformie X opublikował obszerny list otwarty.
Bernard Arnault odpowiada na tekst „Le Monde”
„Le Monde” określił Arnaulta głową „ostatniej rodziny królewskiej we Francji”. Miliarder odniósł się do tego z humorem i ironią. „Moje dzieci, powiadomione przez WhatsAppa, zapytały mnie, czy oznacza to, że od teraz muszą mi składać ukłony” – pisze Arnault. „Odpowiedziałem im, że wystarczy zwykłe »dzień dobry, proszę pana«, jak zwykle. Wybuchły śmiechem. To był, jak sądzę, najpiękniejszy moment tygodnia”.
Swoją odpowiedź opublikowaną na platformie X, Arnault zatytułował „Dziękuję”. „Nie zostałem tak potraktowany od 1984 roku, gdy przejmowałem firmę Boussac. Wtedy nazywano mnie Terminatorem. Wolę jednak określenie „ostatnia rodzina królewska”, jest bardziej eleganckie” – napisał.
Bernard Arnault zaprzeczył też, jakoby w jego rodzinie trwały jakieś konflikty. Zarzucił przy tym Monde, że dziennik wytoczył „ciężką artylerię” w jego kierunku. „Zdaję sobie sprawę, że odpowiadając, zwracam uwagę na ten cykl artykułów robiąc dokładnie to, czego oczekiwali jego autorzy – dopisuję ostatni rozdział tego cyklu. Niech tak będzie. Przynajmniej niech moja odpowiedź spełni jedno zadanie: Niech odbierze energię tym, którzy liczą na rodzinny rozłam, by napędzić sprzedaż gazet. Będziecie musi musieli długo poczekać” – czytamy w liście otwartym miliardera.
„W prawdziwym życiu moje dzieci prowadzą marki, budują zespoły, podejmują decyzje i – co zakrawa na świętokradztwo – dzwonią do siebie w niedzielę. To, co w zwykłej rodzinie jest typową niedzielą, w naszym przypadku nazywa się intrygą” – ironizuje Arnault.
Obecnie czwórka dzieci biznesmena zasiada w zarządzie LVMH. Delphine (51 l.) i Antoine Arnault (49 l.) są jednocześnie członkami komitetu wykonawczego koncernu. Delphine jest prezeską domu mody Christian Dior, z kolei Antoine stoi na czele rodzinnego holdingu Christian Dior SE. Jest też członkiem zarządu marek Berluti i Loro Piana.
Alexandre Arnault (34 l.) jest wiceprezesem ds. zarządzania w Moët Hennessy – oddziale win i alkoholi w koncernie LVMH. Frédéric (31 l.) jest prezesem Loro Piana, z kolei najmłodszy Jean (28 l.) jest dyrektorem działu zegarków marki Louis Vuitton.