Piwo to w Czechach narodowy trunek, podawany tradycyjnie do obiadu i kolacji. Pod względem ilości wypitego piwa na głowę mieszkańca, Czesi są w światowej czołówce. Smak piwa znają też dzieci w Czechach – częstuje się je piwem bezalkoholowym. W Czechach ruszyła właśnie kampania edukacyjna pod hasłem „Nechmel děti” („Nie chmiel dzieci”) przestrzegająca dorosłych.

Czesi: piwo bezalkoholowe nie dla dzieci

W Czechach widok nastolatka sączącego piwo nie jest niczym zaskakującym, ani tym bardziej skandalicznym. I nic dziwnego – ów nastolatek prawdopodobnie każdego dnia zasiada rodzicami do obiadu czy kolacji, gdzie dostaje szklankę piwa.

A jego młodsze rodzeństwo? Jego zapewne rodzice poczęstują piwem bezalkoholowego – to częsta praktyka w czeskich domach.

Petr Freimann, współorganizator czeskiej edycji programu „Suchy luty” (znany na całym świecie jako „Dry February”) uruchomił niedawno kampanię edukacyjną, które adresatami są przede wszystkimi czescy rodzice. Jej celem jest wyjaśnienie Czechom, dlaczego piwo bezalkoholowe to nie napój dla dzieci. 

Czytaj więcej

Najdroższa w cenie wina niebawem będzie szklana butelka? To całkiem możliwe

Aby uzyskać wiarygodne i aktualne podłoże problemu, agencji badawczej Nielsen Admosphere przeprowadzenie ankiety wśród tysiąca rodziców dzieci w wieku 3-15 lat. Jej celem było zbadanie, ile dzieci pije w Czechach piwo (zarówno z procentami, jak i bez), a także jak postrzegają to ich rodzice.

Z polskiej perspektywy – i być może nie tylko z naszej – wyniki badania mogą wydać się zatrważające. Okazało się bowiem, że około 23 procent dzieci w Czechach pije smakowe piwo bezalkoholowe, zaś 3 procent – takie, które już zawiera alkohol.

Ankieta, którą przeprowadzono wśród rodziców, wykazała również, że częstują oni smakowymi piwami ponad 36 procent swoich dzieci w wieku 11-15 lat. Taka praktyka dotyczy z kolei aż 11 procent dzieci w wieku od trzech do sześciu lat.

Co więcej, aż 56,5 procenta rodziców nie uważa za alkoholowe napojów o mocy do pół procenta. Z kolei prawie 10 procent ma taką samą opinię o piwach typu radler, zaś ponad 27 procent uważa je za nieszkodliwe.

Im rodzice mają starsze dzieci, tym to przekonanie jest silniejsze. O nieszkodliwości radlerów przekonanych jest prawie 37 procent rodziców dzieci w wieku od 11 do 15 lat.

Czy nauka wygra z wielowiekową tradycją?

Badanie wykazało też, że aż jedna trzecia rodziców dzieci w powyższym przedziale wiekowym twierdzi, że piwa i inne napoje bezalkoholowe są zdrowsze niż popularne napoje gazowane. Z kolei 15 procent rodziców nie uważa, aby niewielkie ilości alkoholu były dla dzieci szkodliwe.

Wielowiekowa tradycja warzenia piwa na terenie Czech oraz kultura picia piwa, która rozwinęła się na tej kanwie, sprawiła, że Czesi od lat spożywają tego trunku najwięcej na świecie. Podawanie dzieciom alkoholu to zresztą normalna praktyka nie tylko w Czechach, ale również w innych krajach, w których od wieków produkuje się piwo lub wino.

Skrajna nieodpowiedzialność? W Czechach panuje przekonanie, że podawanie dzieciom piwa od najmłodszych lat pozwala wypracować w nich nawyk umiarkowanego spożycia alkoholu, bez popadania w alkoholizm.

Autorzy raportu z powyższego badania są jednak innego zdania. Pijąc różnego rodzaju piwa, dzieci przyzwyczajają się do ich goryczkowego smaku, co w przyszłości niesie ze sobą ryzyko regularnego i nieumiarkowanego sięgania po alkohol, i to nie tylko w trakcie obiadu czy kolacji.

„Nawet jeżeli napoje zawierające do pół procenta alkoholu uważa się za bezalkoholowe, to nadal takie stężenie ma taki sam wpływ na organizm małego dziecka jak klasyczne piwo w przypadku osoby dorosłej” – powiedział w rozmowie z Raymondem Johnstonem z serwisu „Expats.Cz” Petr Popov, kierownik Kliniki Badań nad Uzależnieniami Szpitala Głównego w Pradze.