Wygląda na to, że kryptowalutowi inwestorzy postanowili zaznaczyć swoją obecność na rynku sztuki w sposób bardziej spektakularny niż można było przypuszczać. Po sprzedaży pracy „Everydays: The First 500 Days” autorstwa artysty znanego jako Beeple za 69 milionów dolarów, przyszła pora na aukcję pracy Sachy Jafriego „The Journey of Humanity”, największego obrazu świata. O jego powstawaniu pisaliśmy w 2020 roku. Jego nabywcą właśnie stał się Andre Abdoune, francuski biznesmen związany z rynkiem kryptowalut. Za pracę Jafriego zapłacił 62 miliony dolarów. Dzieło stało się czwartym pod względem osiągniętej sumy dziełem sztuki współczesnej – w najnowszej historii nie zdarzyło się jeszcze, by dwa dzieła z czołowej dziesiątki zostały sprzedane w odstępie mniejszym niż miesiąc.

Czytaj też: Wielki jak dwa boiska: największy obraz świata na sprzedaż

Obraz o powierzchni dwóch boisk piłkarskich to zarazem najdroższe dzieło sztuki stworzone w czasie pandemii. Jego autor, Sacha Jafri, w rozmowie z CNN wyznał, że motywacje stojące za praca nad obrazem były bardzo proste. „Utknąłem w Dubaju i chciałem stworzyć coś przejmującego, coś, co by coś znaczyło” – mówi Jafri. Już we wrześniu obraz został zweryfikowany przez komisje z Księgi Rekordów Guinessa, otrzymując tytuł największego artystycznego płótna na świecie, publicznie pokazany został w Dubaju w lutym.

W ubiegłym roku Jafri chwalił się sprzedaniem dzieł o łącznej wartości przekraczającej 60 milionów dolarów, z których zyski zostały przekazane na cele charytatywne. Choć media specjalistyczne kwestionują prawdziwość sum płaconych za dzieła Jafriego, to rzadziej podważana jest lista właścicieli innych płócien artysty, obejmująca m.in. Baracka Obamę, Davida Beckhama, George’a Clooneya, Richarda Bransona czy członków brytyjskiej rodziny królewskiej.

Na ostateczny kształt obrazu zgodnie z początkowym zamysłem artysty wpłynęły dziecięce rysunki, będące ilustracją przeżyć maluchów z ponad 140 krajów świata. Nakładanie kolejnych warstw farby okazało się wyzwaniem nie tylko intelektualnym, ale także ciężką pracą fizyczną, za którą Sacha Jafri zapłacił urazami miednicy i kręgosłupa. Pracował przez 8 miesięcy, czasami po 20 godzin dziennie. Warto było – zakładany cel, jakim było zebranie 30 milionów dolarów na cele charytatywne, udało się zrealizować z dużą nawiązką.