Gwiazdki Michelin, telewizyjny program MasterChef – Przemysław Klima dał się poznać jako szef kuchni. Teraz najbardziej znany polski kucharz odsłania swoje nowe oblicze. W Krakowie otwiera się jego piekarnia, w której najważniejszy ma być chleb.
Kiosk – czyli co? Jaki lokal rusza w Krakowie?
W Krakowie otwiera się nowa piekarnia. Będzie oferować pieczywo, a także słodkości, wszystko wypiekane na miejscu. Do tego dochodzą śniadania, serwowane do wczesnego popołudnia, więc można traktować je jak lunch. Przynajmniej ja tak je traktuję, bo śniadania jadam zwykle przed 13:00. W Kiosku obowiązuje zasada: dla każdego coś dobrego.
Co znalazło się w karcie?
Pieczywo i słodkości – to będą fundamenty karty, bo otwieramy piekarnię, a nie „śniadaniownię”. W karcie będą propozycje „słone” i „słodkie” oraz coś stricte śniadaniowego – jajka poché czy jajka sadzone. To pozycje obowiązkowe, bo każdy je uwielbia, ja też. W karcie może też pojawić się opcja bardziej lunchowa, być może nawet schabowy z dobrymi frytkami. Nie zamykamy się na takie pomysły, ale Kiosk jest i pozostanie piekarnią. Oprócz pieczywa ważne będą też słodkie wypieki oraz produkty stricte cukiernicze, czyli ciasta. To dla mnie kluczowy element oferty Kiosku, bo kocham słodkości – wszelkie torty, ciasta, tiramisu czy rolady. Na początku swojej drogi zawodowej chciałem być cukiernikiem, choć ostatecznie wszystko potoczyło się inaczej. Otwarcie tej piekarni-cukierni to spełnienie moich marzeń. Wreszcie będę mógł mieć to, co chcę i tak jak chcę, do tego w większej skali, choć nie przemysłowej.
Czytaj więcej
Właśnie zdobyła pierwszą w historii gwiazdkę w przewodniku Michelin dla polskiej szefowej kuchni. – W kuchni nic nie dzieje się w pojedynkę. Każde...
Jaki ma być chleb w Kiosku? Jaki chleb lubi Przemysław Klima?
Restauracja Bottiglieria 1881 kończy dzisiaj 13 lat. Od początku gościom Bottiglierii podajemy ten sam rodzaj chleba. Teraz oferujemy go też w Kiosku, a oprócz niego inne wypieki – bagietki czy wekę krakowską. Łącznie mamy siedem rodzajów chleba, wszystko produkowane na bazie ekologicznej mąki. U nas nie ma ściemniania, jeśli chodzi o skład, zależy nam na tym, by wszyscy nasi goście czuli się zdrowo po jedzeniu.
Ile trwała realizacja tego projektu od pomysłu do otwarcia?
Gdy pomysł na Bufet, moją drugą restaurację, dopiero się krystalizował, z tyłu głowy miałem już myśl, że kolejnym projektem powinna być piekarnia. Nie spodziewałem się jednak, że wszystko potoczy się tak szybko. Po znalezieniu miejsca i dogadaniu szczegółów przygotowanie Kiosku do otwarcia zajęło nam dziewięć miesięcy. To wynik tego, że mam fajną ekipę, która pracuje ze mną od lat. Ci ludzie wiedzą, jakie mam oczekiwania, a ja znam ich potrzeby. Gdy ma się fajnych ludzi wokół siebie, robota idzie szybko, a do tego w miłych warunkach.
Kiosk w przyszłości pojawi się także w innych miastach Polski?
Nie mówię nie. Zapowiedziałem, że Bufet na pewno się nie pojawi w innych miastach w Polsce, bo jest jedyny. Natomiast Kiosk – kto wie. Może za jakiś czas, gdy dojrzejemy do decyzji i stwierdzimy, że pojawia się fajna możliwość, zdecydujemy się na ten krok.
Bottiglieria, Bufet, Kiosk – każde z tych miejsc jest inne. Co je łączy?
To całkowicie różne lokale, ale łączą je ludzie. Osoby, które pracowały ze mną w Botti, trafiły do Bufetu, a teraz są w Kiosku. Jedna trzecia załogi w każdym z tych miejsc to osoby, które już wcześniej pracowały ze mną. Z niektórymi jestem wręcz od samego początku Bottiglierii. Są bardzo zaangażowani, cieszą się tym, co powstało, tak jak ja. Mogę powiedzieć, że idealnie dobrałem zespół pod siebie.