– Gdy usłyszałem, o Icehotelu, pomyślałem, że chcę i muszę coś takiego zrobić! Pomyśl – wielkie igloo budowane w Skandynawii. Przecież to coś absolutnie magicznego!
Icehotel, położony w szwedzkiej Jukkasjärvi, niewielkiej miejscowości 12 km od Kiruny, to pierwszy i największy na świecie hotel zbudowany z lodu i śniegu.
Po raz pierwszy stanął w 1990 roku – chodziło o przyciągnięcie turystów na pónoc Szwecji również zimą. Hotel powstaje co roku od nowa i funkcjonuje od połowy grudnia do połowy kwietnia – w zależności od pogody.
Na lodowy kompleks, oprócz budowanego co roku obiektu z lodu i śniegu, składa się również hotel czynny przez cały rok, kaplica, w której można wziąć ślub, i bar lodowy. Łącznie w części lodowej jest 35 pokoi. W tym roku sezon w Icehotelu zaplanowano do 14 kwietnia.
Fot: Tomasz Czajkowski
Pokoje to autorskie dzieła zaproszonych do współpracy artystów – organizatorzy co roku wybierają spośród 200-300 zgłoszonych projektów – którzy ściągają tu z różnych krajów, nawet takich, w których śnieg widuje się tylko w filmach.
Polski projektant lodowego hotelu w Szwecji
W maju 2010 roku Tomasz Czajkowski, białostocki projektant i architekt, wysłał właścicielom Icehotelu dwa swoje projekty; jeden z nich zaakceptowano.
Do miasta Jukkasjärvi w Szwecji poleciał pod koniec listopada 2010 roku. Później tę wyprawę powtarzał jeszcze sześć razy, zazwyczaj z Erykiem Marksem, przyjacielem, malarzem i najbliższym współpracownikiem.
– Zupełnie nowy materiał oraz niecodzienne warunki pracy okazały się zaskoczeniem – mówi Tomasz. Budulcem są grube na dwa metry bryły lodu.
Wycina się je z pobliskiej rzeki Torne – wiosną, kiedy lód jest najgrubszy – a potem przechowuje w specjalnych magazynach.
Jak powstają pokoje w hotelu lodowym?
– Pracę zaczynamy od wyrównywania ścian – to niezbędne, bo oddechy powodują, że lód dodatkowo twardnieje – mówi Tomasz. – Pracuje się w specjalnie kombinezonach. Są ocieplane, a przez to ciężkie. Trzeba wciąż wchodzić na rusztowania, wywozić śnieg z hotelu.
– Mróz zabiera mnóstwo energii, człowiek jest ciągle głodny. No i na światło dzienne można liczyć przez kilka godzin dziennie. Nie boję się pracy fizycznej, ale to była ciężka orka.
Fot: Tomasz Czajkowski
Pierwszy pokój Tomasza i Eryka został wykonany w stylu art deco. Tematem kolejnego był „Borderland”, czyli „pogranicze” – Tomasz i Eryk ozdobili pomieszczenie ludowymi motywami z Podlasia.
Niezwykle trudna okazała się obróbka lodu, z którego powstają ściany hotelu. – Jest przezroczysty, więc to tak, jakby rzeźbić w wodzie – tłumaczy Tomasz. – Rozwiązaliśmy problem w taki sposób, że otwory w ludowych wycinankach zacieraliśmy śniegiem.
Icehotel tworzony jest z brył lodu grubych na dwa metry. Wycina się je z pobliskiej rzeki Torne wiosną, kiedy lód jest najgrubszy.
Podlaskie motywy wywołały zachwyt gości i właścicieli hotelu – co ciekawe, wiele osób, nawet z odległych krajów, na przykład Japonii, doszukiwało się w nich rodzimych treści. – Niektóre rzeczy są po prostu uniwersalne – mówi Tomasz.
Folklor – w postaci nawiązań do twórczości Fryderyka Chopina – pojawił się raz jeszcze, tym razem w pokoju przygotowanym przez Tomasza w całorocznej części obiektu.
Czajkowski nazwał go „Preludium deszczowe”. Chciał w ten sposób uczcić 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę. – Na ścianie znalazł się wyfrezowany zapis nutowy – mówi Tomasz. – Najtrudniej było z uzyskaniem efektu śladów, jakie zostawiają na wodzie krople deszczu.
Hotel, który topnieje i znika
Ostatni projekt, zrealizowany przez Tomasza Czajkowskiego w 2019 roku, był dość nietypowy. Pomieszczenie zaprojektowały żona Tomasza, Dorota, i córka Ola.
– Ola jest blogerką, pisze o książkach. Lubi też robić na drutach, dlatego w pokoju nazwanym przez nas „Warm Up” (ang. rozgrzej się) znalazł się wyrzeźbiony w lodzie koc o grubym splocie i wielki lodowy kłębek wełny z wbitymi weń gigantycznymi drutami. Łóżko – co nie jest niespodzianką – przybrało kształt otwartej księgi – opowiada Tomasz.
Właścicielom Icehotelu od początku zależało, aby każdy pokój, oprócz walorów artystycznych, niósł jakieś uniwersalne przesłanie. Przykładem może być sala „Daily Travellers,” zrealizowana w sezonie 2017-18 przez duet Alem Teklu z Etiopii i Anne Karin Krogeveoll z Norwegii.
– Łóżko symbolizowało łódź z uchodźcami. Alem chciała zwrócić w ten sposób uwagę, że wciąż giną ludzie, którzy dla nas są tylko liczbami – mówi Tomasz.
Fot: Facebook/Icehotel
Zapamiętał też inny niezwykły projekt autorstwa szwedzkiej pary, rzeźbiarki i elektryka. Zrobili potężną dziurę w ścianie, zainstalowali w niej źródło światła. Potem przykryli wszystko śniegiem.
W ten sposób uzyskali efekt zorzy polarnej. Spotęgowany został tym, że blask nie pojawia się w określonych sekwencjach czasowych, tylko zupełnie przypadkowo. – Zupełnie jak zorza – opowiada Czajkowski. – Jeśli ktoś ma szczęście, to ją zobaczy.
Wraz z nadejściem wiosny Icehotel powoli topnieje, aż wreszcie spływa do rzeki. – Na początku było mi żal – przyznaje Tomasz. – Za tym stoi jednak głębsze przesłanie. Mieszkańcy Jukkasjärvi traktują rzekę Torne jak matkę-żywicielkę. To daje budulec architektom, ale później trzeba jej go zwrócić.