Pronataliści: są młodzi, bogaci, wykształceni. Chcą ratować świat, rodząc dzieci

W Dolinie Krzemowej, sercu amerykańskiej branży technologicznej, rośnie w siłę ruch pronatalistów. Jego zwolennikiem jest choćby Elon Musk. Pronataliści wierzą, że mogą uratować ludzkość przed samozagładą. W jaki sposób? Rodząc jak najwięcej dzieci.

Publikacja: 21.04.2023 15:27

Pronataliści chcą walczyć między innymi ze starzeniem się społeczeństw Zachodu.

Pronataliści chcą walczyć między innymi ze starzeniem się społeczeństw Zachodu.

Foto: Dakota Corbin

Zamożni mieszkańcy Doliny Krzemowej pragną, aby ludzi było na świecie więcej. Czują że, wydając na świat jak najwięcej potomstwa, realizują doniosłą misję ratowania ludzkości. Zwolenników tak zwanego pronatalizmu przybywa zwłaszcza wśród specjalistów z branży technologicznej. Krytycy widzą w tym ruchu niepokojące zjawisko.

Pronatalizm – na czym polega?

Na świecie żyje obecnie ponad osiem miliardów ludzi i póki co liczba ta rośnie. Przeludnienie w niektórych rejonach świata jest już poważnym problemem.

Mimo to wiele społeczeństw starzeje się w szybkim tempie, co wynika z bardzo niskiego współczynnika dzietności. Problem ten dotyczy praktycznie wszystkich państw rozwiniętych – również Polski. Według obliczeń ONZ już w drugiej połowie XXI wieku populacja ludzka zacznie maleć.

Czytaj więcej

Corecore czyli gniew. Nowy antytrend robi furorę wśród młodych mężczyzn

Starzenie się społeczeństw wynika z wielu czynników. Z jednej strony są to problemy z płodnością i odkładanie wydania na świat pierwszego potomka na bliżej nieokreśloną przyszłość ze względów ekonomicznych. Z drugiej strony przybywa osób, które nie chcą być rodzicami ze względów ideologicznych lub dlatego, że po prostu lubią swoje obecne życie – bez dzieci.

Pronataliści twierdzą, że wydając na świat liczne potomstwo, zapełnią tę lukę. Zwolenników takiego podejścia przybywa zwłaszcza wśród zamożnych mieszkańców Doliny Krzemowej oraz ludzi z branży technologicznej z krajów rozwiniętych. Zawiązują stowarzyszenia, organizują spotkania, piszą książki.

Są właścicielami startupów, specjalistami i naukowcami. Twierdzą, że skoro stać ich na wychowanie nie jednego, ale kilkorga dzieci, to misja ratowania ludzkości spoczywa właśnie na ich barkach. Stoją oni w kontrze na przykład do tych osób, które nie chcą mieć dzieci, bo uważają, że nie warto wydawać ich na świat, w którym nie czeka ich dobre życie.

Pronataliści: jak najwięcej dzieci – dla dobra ludzkości

Najbardziej znanym przedstawicielem ruchu pronatalistycznego jest Elon Musk. Założyciel takich przedsiębiorstw jak PayPal, Tesla czy SpaceX, a ostatnio również właściciel Twittera, jest ojcem dziesiątki dzieci, które spłodził z trzema kobietami.

Musk wielokrotnie podkreślał w swoich wypowiedziach dla mediów, iż przekonanie, że liczba ludności rośnie w niekontrolowany sposób, jest błędne. W trakcie zorganizowanej przez magazyn „Wall Street Journal” konferencji biznesowej w 2021 roku miliarder powiedział: „Jeżeli ludzie nie będą mieli więcej dzieci, nasza cywilizacja upadnie”.

Biznesmen podkreślił przy tym, że takie kraje jak Japonia mogą po prostu przestać istnieć. Choć populacje szeregu krajów Afryki notują najszybszy na świecie wzrost, to według danych Banku Światowego globalny współczynnik dzietności ustawicznie maleje.

Obecnie współczynnik dzietności jest dwa razy mniejszy niż w latach 60. ubiegłego stulecia i wynosi około 2,3 dziecka na kobietę. Jak na razie zapewnia to ludzkości powolny wzrost, jednak patrząc na długofalowy trend, tendencja jest wyraźnie spadkowa.

Ruch pronatalistyczny wśród zamożnych specjalistów z branży IT ma również swoich krytyków. Są oni zdania, że za pozornie szlachetnymi ideami stoi poczucie wyższości i chęć zapełnienia świata ludźmi o bardzo konkretnych cechach, co nosi znamiona rasizmu i może prowadzić do eugeniki.

Pronataliści (przynajmniej niektórzy) odcinają się jednak od tych zarzutów. Argumentują, że najszybciej rozwijają się populacje w krajach niedemokratycznych, gdzie panują totalitarne reżimy i nie przestrzega się praw człowieka – oni sami zaś promują dokładnie odwrotny model społeczeństwa.

Zamożni mieszkańcy Doliny Krzemowej pragną, aby ludzi było na świecie więcej. Czują że, wydając na świat jak najwięcej potomstwa, realizują doniosłą misję ratowania ludzkości. Zwolenników tak zwanego pronatalizmu przybywa zwłaszcza wśród specjalistów z branży technologicznej. Krytycy widzą w tym ruchu niepokojące zjawisko.

Pronatalizm – na czym polega?

Pozostało 91% artykułu
Społeczeństwo
Koniec ery przyjaźni w pracy? Dlaczego nie chcemy już bliskich relacji w biurze
Społeczeństwo
Kolejna branża odczuła „efekt Ozempicu”. Chce na tym zarobić miliony
Społeczeństwo
„Urlop dla nieszczęśliwych”. Pomysł milionera na toksyczną atmosferę w pracy
Społeczeństwo
„Hollyweird” to nowy fenomen: rośnie wiara w wielki spisek gwiazd szołbiznesu
Społeczeństwo
Czy warto być lojalnym pracownikiem? Szef to wykorzysta – ostrzegają badacze