W świecie marketingu refleks i błyskawiczna reakcja waży niemal tyle samo, co przekaz, który kieruje się do odbiorcy. Właściwy komentarz do aktualnych wydarzeń, lekki, zabawny i, co ważne, stosowny, potrafi zdziałać cuda i przysporzyć marce fanów, a co za tym idzie – klientów.

Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o śmierci królowej Elżbiety II

Czy każdą sytuację należy wykorzystywać? To pytanie zapewne zadawali sobie marketingowcy na całym świecie na wieść o śmierci Elżbiety II. Czy markom wypada komentować odejście najdłużej panującej monarchini w historii Wielkiej Brytanii? Wiele z nich uznało, że tak. W rezultacie w ostatnich dniach mogliśmy obserwować wiele prób odniesienia do tego wydarzenia.

Marki wykorzystały śmierć królowej Elżbiety

W ostatnich dniach media społecznościowe zalały posty odnoszące się do śmierci Elżbiety II. Część komunikatów była wyważona i przemyślane, inne okazały się dla marek prostą droga do kryzysu wizerunkowego. Wpadki zaliczyły zarówno niewielkie, lokalne firmy, ja i globalne koncerny.

Angielski park rozrywki Legoland Windsor opublikował na Twitterze post z figurką z klocków przedstawiającą królową Elżbietę II. Do zdjęcia dołączono krótkim tekst w poważnym, pełnym szacunku tonie: „Jest nam niezmiernie przykro z powodu odejścia Jej Wysokości Królowej Elżbiety. Pozostajemy myślami z Rodziną Królewską w tym niezwykle smutnym czasie”. Publikacja wywołała jednak niesmak użytkowników, o czym dali znać w komentarzach.

Czytaj więcej

Tak wygląda przyszłość monarchii. Książę William: kim jest nowy następca tronu?

Na podobne posunięcie zdecydowała się firma Playmobil, niemiecki producent zabawek. Na profilu na Twitterze pojawiły się czarno-białe grafiki z figurkami przedstawiającymi Elżbietę II i krótkim komentarzem: „Spoczywaj w pokoju”. Post nie spotkał się z przychylną reakcją, krytykowano niestosowność zestawienia informacji o śmierci monarchini ze zdjęciem plastikowych zabawek.  

Dostało się też Heinzowi a także innym markom z branży spożywczej. Producent keczupu opublikował krótkie oświadczenie, w którym złożył kondolencje rodzinie królewskiej i wdzięczność za służbę zmarłej monarchini.

„Odnoszenie się firm do śmierci królowej jest strasznie dziwne. Nikt przecież nie będzie zastanawiał się, dlaczego Heinz nie zabrał głosu w tej sprawie” – skwitował publikację amerykański komik Gianmarco Soresi.

Przykłady można mnożyć. Wyważone, choć tworzone na zasadzie „kopiuj-wklej” oświadczenia opublikowały na swoich kanałach takie popularne sieci fast foodów jak McDonald’s, Dominos, Greggs czy Pizza Express, a nawet marka Ann Sumer, brytyjski producent akcesoriów erotycznych. Pod postami błyskawicznie pojawiły się krytyczne komentarze.

Część postów już zniknęła, na przykład ten na profilu biura podróży Thomas Cook, życzącego królowej „szczęśliwej podróży” („Safe travels, Ma’am”). Swój post usunęła również firma Funko, producent figurek. Post „ozdobiła” grafika z niezbyt poważnie wyglądają w tym zestawieniu figurką królowej.

Swój post na Instagramie usunęła też firma CrossFit UK, proponując w nim trening „Queen Elizabeth II”. W ramach przerywnika między ćwiczeniami marka rekomendowała „minutę ciszy”.

Odzew na śmierć monarchini i cienka granica przyzwoitości

Na szczęście bardzo wiele marek oddało hołd Elżbiecie II w bardziej stosowny sposób – na przykład te z branży mody. Na profilach marek Burberry, Raf Simmons, Stella McCartney, Vivienne Westwood, Gucci, Dior i wielu innych domów mody pojawiały się pełne powagi i szacunku oświadczenia lub po prostu czarno-białe zdjęcia królowej.

Trafiony w punkt komunikat pojawił się też na twitterowim profilu kultowej już postaci brytyjskiej popkultury – misia Paddingtona. Krótki tweet bez grafiki o treści: „Dziękuję, proszę pani. Za wszystko.” odniósł się do spotu, w którym Paddington spotkał się na herbatce ze świętującą 70-lecie swojego panowania królową i wypowiedział dokładnie to samo zdanie.

Doświadczenie branży mediów społecznościowych można już liczyć w dekadach. Po raz kolejny jednak social media managerowie udowodnili, że nadal nie odrobili ważnej lekcji. Powyższe i wiele innych przypadków udowadnia, że zamiast na siłę odnosić się do bardzo medialnego tematu, czasem warto powściągnąć ambicję i po prostu zamilknąć.