Z powodu wojny Ukraina ma problem nie tylko z produkcją i eksportem żywności. Zamarła także ukraińska branża turystyczna. Kraj, który leży nad dwoma morzami, który ma góry, stepy i historyczne metropolie pełne zabytków, zmaga się z agresją sąsiada. Celem dla państwa stała się wygrana w wojnie. Celem cywili – przetrwanie. 

Są jednak, jak się okazuje, firmy w Ukrainie, które próbują zarobić na toczącej się wojnie i oferują wycieczki do miejsc, w których toczyły się działania zbrojne. 

Ekstremalne wycieczki do Buczy: turystyka wojenna w Ukrainie 

To na razie nisza – i do tego niewielka – ale nie można wykluczyć, że są na świecie ludzie, którzy chcieliby zobaczyć z bliska ślady wojny i przekonać się, jak wyglądają miasta po przejściu przez nie frontu. 

„Zobacz historię na własne oczy” – reklamuje swoje usługi jedna z takich ukraińskich firm, nazywając je „ekstremalnymi wycieczkami”. W ofercie jest weekend w stylu militarnym, podczas którego „turyści” odwiedzą Kijów, Buczę, miejsce, w którym rosyjskie wojska dopuściły się zbrodni wojennych, a także Czernichów, miasto przez które przeszedł front walk.

Czytaj więcej

Te oliwkowe bluzy zna cały świat. Zełenski rozsławił ukraińską markę ubrań

Jak zapewnia organizator wypraw, grupy są niewielkie, maksymalnie 4 osoby. „Atakowane regiony zostaną odbudowane, rosyjskie tanki trafią na złom, jeśli chcecie poczuć wojnę, powinniście przyjechać teraz” – zachwala właściciel firmy.

Zwraca też uwagę na bezpieczeństwo takich wypraw. Zdaniem organizatora, uczestnicy wypraw mogą liczyć na maksymalne dostępne środki bezpieczeństwa, „których odpowiadałyby ambasadorom waszych krajów”. 20 procent opłaty za taki „ekstremalny” wyjazd do ma być przeznaczane na pomoc walczącej Ukrainie.

Turystyka wojenna: wyprawy turystyczne na front

Turystyka wojenna nie jest wcale ukraińskim wynalazkiem. To zjawisko, znane co najmniej od XIX–wiecznej wojny krymskiej, pojawia się przy okazji każdego dużego konfliktu zbrojnego. Turystyka wojenna miała miejsce choćby przy okazji wojny w Iraku, a także przy okazji wojny domowej w Syrii. Ocenia się, że wyprawa do Bagdadu dla „turysty” wiązała się z kosztem co najmniej kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Turystykę wojenną mają też oferować firmy w Izraelu, które organizują wyprawy dla chętnych, którzy chcą oglądać zniszczenia w Syrii.