Zaginione w akcji: paczki wysyłane przez Rosjan z Ukrainy „giną po drodze”

Dziennikarze niezależnego białoruskiego serwisu Mediazona prześledzili, co działo się z paczkami wysyłanymi przez rosyjskich żołnierzy z punktu kurierskiego w białoruskim Mozyrzu. Wnioski: zdecydowana większość nie dotarła do adresatów.

Publikacja: 14.04.2022 16:55

Ponad 2/3 paczek prześledzonych przez niezależnych białoruskich dziennikarzy nie dotarło do adresata

Ponad 2/3 paczek prześledzonych przez niezależnych białoruskich dziennikarzy nie dotarło do adresata.

Foto: Claudio Schwarz

Dziennikarze bialoruskiego niezależnego serwisu Mediazona wzięli pod lupę przesyłki nadawane przez żołnierzy rosyjskich 1 i 2 kwietnia z punktu kurierskiego rosyjskiej firmy spedycyjnej SDEK w białoruskiej miejscowości Mozyrz. Niezależne media nie mają zbyt szerokich możliwości działania, więc dziennikarze nie byli w stanie przeprowadzić śledztwa na dużą skalę, ale przeanalizowano los 69 przesyłek wysłanych z Mozyrza przez Rosjan. 

Wnioski? Zdaniem Mediazony 45 z nich ma w systemie status „przesyłka niedoręczona” lub „zamówienie nie znalezione”. Reszta z przebadanych 69 paczek albo „jest w drodze”, albo została doręczona, albo oczekuje na doręczenie. 

Paczki od rosyjskich żołnierzy: niedoręczone

Dziennikarze białoruskiej Mediazony zwrócili się od biura prasowego firmy SDEK z pytaniem, co oznaczają te określenia i jak rozumieć to, że tak duża część przesyłek nie została doręczona. Zdaniem przedstawiciela SDEK „przesyłka niedoręczona” może oznaczać, że odbiorca nie zgłosił się po przesyłkę, że nadawca wycofał przesyłkę zanim została doręczona, że paczka trafiła do magazynu „niezidentyfikowanych przesyłek”, została wysłana w niewłaściwe miejsce lub została zagubiona.

Czytaj więcej

Artystka podmieniała w rosyjskich sklepach metki z cenami na informacje o wojnie

Białoruska Mediazona przygląda się sprawie przesyłek ze zrabowanymi przez Rosjan rzeczami od dłuższego czasu. To właśnie ten serwis nagłośnił wideo opublikowane przez białoruskiego blogera Antona Motolko, na którym widać rosyjskich żołnierzy w punkcie kurierskim firmy SDEK w Mozyrzu nadających bardzo duże ilości paczek.

Mediazona przygotowała też specjalną mapę, na której, dzięki pozyskanym informacjom, pokazała dokąd trafiła część przesyłek z Mozyrza. Adresaci znajdowali się w i w Moskwie, i w Rosji centalnej, i w miastach na rosyjskim Dalekim Wschodzie, nawet przy granicy z Koreą Północną. 

Oczywiście śledztwo dziennikarzy Mediazony pokazuje tylko wycinek problemu – paczek wysyłanych przez Rosjan jest i było o wiele więcej. Wysyłane były nie tylko z Mozyrza, ale też z miasta Nowozibkow w pobliżu miejsca, gdzie Rosja graniczy z Ukrainą i Białorusią. W rosyjskojęzycznym internecie pojawiają się też już pierwsze ogłoszenia – Rosjanie wystawiają na sprzedaż ukradzione przedmioty przysłane przez żołnierzy. Czasami nie kryją, skąd pochodzą sprzedawane rzeczy, pisząc wprost, że przyjechały z Ukrainy. 

Dziennikarze bialoruskiego niezależnego serwisu Mediazona wzięli pod lupę przesyłki nadawane przez żołnierzy rosyjskich 1 i 2 kwietnia z punktu kurierskiego rosyjskiej firmy spedycyjnej SDEK w białoruskiej miejscowości Mozyrz. Niezależne media nie mają zbyt szerokich możliwości działania, więc dziennikarze nie byli w stanie przeprowadzić śledztwa na dużą skalę, ale przeanalizowano los 69 przesyłek wysłanych z Mozyrza przez Rosjan. 

Wnioski? Zdaniem Mediazony 45 z nich ma w systemie status „przesyłka niedoręczona” lub „zamówienie nie znalezione”. Reszta z przebadanych 69 paczek albo „jest w drodze”, albo została doręczona, albo oczekuje na doręczenie. 

Społeczeństwo
Koniec ery przyjaźni w pracy? Dlaczego nie chcemy już bliskich relacji w biurze
Społeczeństwo
Kolejna branża odczuła „efekt Ozempicu”. Chce na tym zarobić miliony
Społeczeństwo
„Urlop dla nieszczęśliwych”. Pomysł milionera na toksyczną atmosferę w pracy
Społeczeństwo
„Hollyweird” to nowy fenomen: rośnie wiara w wielki spisek gwiazd szołbiznesu
Społeczeństwo
Czy warto być lojalnym pracownikiem? Szef to wykorzysta – ostrzegają badacze
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy