31–letnia Sasza Skoczilienko to, jak pisze „Mediazona”, znana w Petersburgu artystka i wydawczyni komiksów. Według informacji przedstawionych przez śledczych 31 marca Skoczilienko wieczorem w sklepie spożywczym „Pieriekriestok” w Petersburgu zamieniała metki z cenami produktów spożywczych na przygotowane przez siebie ulotki z informacjami na temat wojny w Ukrainie.
Czytaj więcej
Rosyjska firma kurierska SDEK nie będzie przyjmować przesyłek, jeśli nadawca nie posiada paragonu potwierdzającego zakup wysyłanego towaru. Z usług...
Jak twierdzą śledczy, były to „nieprawdziwe informacje o działaniach wojsk Federacji Rosyjskiej”. Za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji grozi w Rosji kara więzienia od 5 do 10 lat. Na razie sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci aresztu na 30 dni.
Utwór Saszy Skoczilienko: „Bitcoiny”
Ulotki przygotowane przez Saszę Skoczilienko wyglądały niemal identycznie jak metki z cenami, które umieszczane są w rosyjskich sklepach. Jednak zamiast opisów produktów, artystka umieściła antywojenny przekaz.
Zatrzymajcie wojnę. W ciągu pierwszych trzech dni poległo 4300 rosyjskich żołnierzy. Dlaczego telewizja o tym milczy?
Rosyskie pociski zniszczyły już ponad 20 instytucji medycznych w Ukrainie.
Rosyjskie wojska zniszczyły 80 procent miasta Mariupol. W imię czego?
Moi znajomi kryją się na stacjach metra przed rosyjskimi bombardowaniami. Żaden z nich nie jest nazistą. Zatrzymajcie wojnę.
Jak twierdzi dziennikarz Mediazony, pomysł zamiany cen w sklepach na ulotki antyfeministyczne narodził się wśród członkiń ruchów feministycznych w Rosji. „Władze długo nie postrzegały nas jako ruchu politycznego, dlatego przez pewien czas byłyśmy w mniejszym stopniu narażone na represje” – twierdzą przedstawicielki feministek rosyjskich, które cytuje Mediazona, powołując się na kanał feministek w rosyjskim serwisie społecznościowym Telegram. „W Rosji działa 45 grup feministycznych, od Kaliningradu po Władywostok. Wzywamy organizacje feministyczne i samodzielne feministki, by przyłączyły się do walki z wojną i rządem, który ją rozpoczął”.
Ulotki, które umieszczane są w rosyjskich sklepach przez członkinie ruchów feministycznych sprzeciwiających się wojnie.
„Zamieniając coś, do czego ludzie przywykli na coś nietypowego, pokazujemy, że każdy fragment naszego kraju ucierpi w wyniku wojny. W ten sposób nie pozwalamy też, by ludzie przymykali oko na to, co się dzieje. Ponieważ ceny rosną każdego dnia, (nasze etykiety) powinny przyciągać więcej uwagi” – piszą feministki na swoim kanale w Telegramie.