Mikrorestauracje liczą zazwyczaj kilka, czasem kilkanaście stolików. Próżno szukać tam wielkich sal czy długich stołów odpowiednich na spotkania korporacyjne. Nie da się też organizować dużych eventów, a więc czegoś, co często stanowi istotną część przychodu w gastronomii. Krótko mówiąc – dla restauratora potencjalnie to ryzyko, że na lokalu trudniej będzie zarabiać. Mimo to pojawia się coraz więcej mikrorestauracji. Co stanowi o sile tego zjawiska?
Miniaturyzacja gastronomii. Jak zarobić na mikrorestauracji?
Dla wielu gości mała, kameralna restauracja to atut – zapewnia przytulność i spokój, a więc rzeczy, za którymi coraz częściej tęsknią mieszkańcy dużych miast. Niewielkie restauracje stwarzają możliwość nawiązania bliższej relacji między gośćmi a obsługą, w tym z szefem kuchni – a także między samymi gośćmi. Zdarza się, że zaczynają oni ze sobą rozmawiać i wymieniają się wrażeniami na temat tego, co jedzą i piją. Inne jest też samo doświadczenie kulinarne: mała przestrzeń sprzyja skupieniu uwagi na potrawie, o co trudniej w dużych lokalach, w których cały czas coś się dzieje.
Czytaj więcej
Jest słynna i bardzo niedostępna. Można do niej dotrzeć jedynie drogą morską. Restauracja Iris w norweskim fiordzie zawiesza działalność. Jej właśc...
Niewielkie restauracje przyciągają nie tylko pary czy małe grupy, ale coraz częściej również osoby, które chcą zjeść w pojedynkę. Mikrorestauracje wpisują się więc we wciąż popularny trend „solo dining”.
Zmiany w preferencjach gości to jedna strona wzrostu popularności mikrorestauracji. Drugą stroną są rosnące koszty prowadzenia biznesu w branży gastronomicznej. Rosną ceny energii i produktów żywnościowych, droższy staje się najem powierzchni.