Przed pandemią każdego roku Wyspy Kanaryjskie odwiedzało około 14 milionów turystów. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że wielu z nich dewastuje bezcenne obszary, w tym unikatowe wydmy. Problem dotyczy rezerwatu przyrody Dunas de Maspalomas, na co zwrócił uwagę zespół naukowców z Universidad de Las Palmas de Gran Canaria i z Flinders University w Adelajdzie w Australii.
Czytaj więcej
Wizja wakacji w hiszpańskim miasteczku dla wielu osób jest kusząca. Niektórzy szybko przekonują s...
Dotąd uważano, że turyści przyjeżdżają na Wyspy Kanaryjskie po „trzy razy S” – słońce, morze, piasek (ang. sun, sea, sand). Sytuacja uległa jednak zmianie i teraz zachowanie turystów najdokładniej opisuje hasło „pięć razy S” – słońce, morze, piasek oraz seks z nieznajomymi (sun, sea, sand, sex with strangers).
Tak utrzymują autorzy wspomnianego raportu. Ich zdaniem turyści marzący o uprawianiu seksu na wydmach to obecnie plaga Wysp Kanaryjskich. Badacze zidentyfikowali ponad 300 miejsc, w których turyści spotykają się na seks pod chmurką. Coraz popularniejsze randki na piasku stały się zagrożeniem dla ekosystemu wydm. Turyści dewastują teren rezerwatu, niszczą roślinność, zostawiają też po sobie śmieci – choćby zużyte prezerwatywy.
Nie chodzi tu jedynie o problem natury estetycznej – prezerwatywy zjadają żyjące na wydmach jaszczurki, biorąc je za meduzy, którymi żywią się na co dzień. Po połknięciu prezerwatywy najczęściej duszą się i umierają.