W dyskusjach o rynku zegarkowym często skupiamy się na Szwajcarii, zapominając o innej potędze tej branży – Japonii. Firma Casio Computer Co., jeden z potentatów, pochwaliła się danymi za pierwszy kwartał roku księgowego, który zakończył się z końcem czerwca. Nie będzie przesadą, jeśli powiemy, że dane zrobiły wrażenie.
Casio
Globalna sprzedaż Casio Computer Co. we wspomnianym kwartale wzrosła o blisko 20 proc., a zysk operacyjny się potroił. W zdecydowanej większości za ten wynik japońskiego giganta odpowiada zegarkowe ramię firmy, które od niedawna podzielono na dwa piony odpowiadające dwóm wiodącym markom.
Pierwszą z nich jest G-Shock, bardziej sportowa i użytkowa marka Casio. Druga, Casio Watch, odpowiada za klasyczne zegarki analogowe. Ten podział, choć oczywisty dla każdego, kto śledzi rynek zegarków, został formalnie wprowadzony w Casio dopiero w 2025 r. Przedstawiciele koncernu przekonują, że dobre wyniki to między innymi zasługa właśnie tej decyzji.
G-Shock to marka istniejąca od 1983 r., zbudowana wokół pomysłu na niezwykle wytrzymały zegarek dla aktywnych. Legenda „zegarka, którym można grać w hokeja” zapewniła G-Shockowi popularność na całym świecie i utrzymującą się sprzedaż, mimo zmian na rynku i pojawienia się kolejnych generacji klientów. Kluczem było konsekwentne, charakterystyczne wzornictwo, niezawodność oraz przystępna cena, dzięki temu G-Shock mógł stać się produktem masowym.
Casio
Casio Watch, marka zegarków wprowadzona na rynek dekadę przed G-Shockiem, budowana była wokół klasycznego wzornictwa charakterystycznego dla zegarków analogowych, co w oczywisty sposób stawiało Japończyków w pozycji rywala dla szwajcarskich firm zegarkowych. Casio wykorzystało też nowe technologie umożliwiające m.in. produkcję zegarków wyposażonych w wyświetlacze. Dobry design, japońska jakość wykonania, niezawodność i przystępne ceny – te cechy przyczyniły się do błyskawicznej popularyzacji zegarków Casio, które, wspólnie z innymi japońskimi markami zegarkowymi, na przełomie lat 70. i 80. niemal wykończyły szwajcarskiego zegarmistrzostwa, które nie było w stanie konkurować z Japończykami pod względem ceny i jakości.
Strategia rozsunięcia obu marek pozwala japońskiemu koncernowi mówić dwoma głosami jednocześnie. Casio Watch odpowiada za droższe produkty, z wyższej półki cenowej. G-Shock z kolei ma trafiać do mniej zamożnych oraz młodszych klientów, tam gdzie cena może stanowić barierę wejścia do świata posiadaczy zegarków. Podkreślmy – zegarków, a nie smartwatchy, bo tych Casio Computer Co. nie produkuje.
Dobre wyniki Casio to po części także efekt zmian potrzeb części konsumentów. Młodsi klienci, z pokolenia Z, coraz częściej chcą wracać do urządzeń analogowych. Są przeciążeni liczbą informacji oferowanych im przez smartfony, aplikacje, ale też smartwatche.
Przedstawiciele Casio przekonują, że na rynku widać wyraźny odwrót od smartwatchy wśród młodszych klientów, szczególnie w USA. Problemem jest między innymi konieczność częstego ładowania tych urządzeń, a także mnogość powiadomień, które rozpraszają użytkowników na co dzień. „Spodziewamy się, że odchodzenie od smartwatchy będzie trwało” – przekonuje prezes Casio, Shin Takano.
Podobnie dobre dane prezentują dwaj pozostali japońscy giganci branży zegarkowej – Seiko Group oraz Citizen Watch. Podobnie jak Casio, oni również nie weszli do segmentu smartwatchy, konsekwentnie stawiając na zegarki analogowe i elektroniczne, a także wprowadzający kolejne innowacje – wystarczy wspomnieć system Eco-Drive Citizena, który pozwala ładować baterię zegarka za pomocą światła, słonecznego lub sztucznego.