Polski skialpinista Andrzej Bargiel we wrześniu 2025 r. zjechał z Mount Everest. Wielu uważało wówczas, że to zwieńczenie jego kariery. Czy może być coś bardziej spektakularnego niż zjazd na nartach z najwyższej góry na Ziemi?

Tymczasem Polak nie zamierzał się zatrzymywać. Na finalizację czekał bowiem inny projekt – zjazdu na nartach ze wszystkich pakistańskich ośmiotysięczników. Do kolekcji brakowało Bargielowi tylko jednego szczytu – Nanga Parbat. 

Andrzej Bargiel: Zjazd na nartach z Nanga Parbat

30 czerwca 2026 r. Andrzej Bargiel dokonał historycznego wyczynu. Polski skialpinista jako pierwszy człowiek w historii dokonał pełnego zjazdu na nartach z wierzchołka do końca możliwych warunków śnieżnych bez użycia dodatkowego tlenu z butli, tym samym realizując w pełni cel swojej najnowszej wyprawy w ramach autorskiego projektu Hic Sunt Leones.

Decydująca faza projektu rozpoczęła się 28 czerwca 2026 r. o godzinie 6:00 czasu lokalnego, kiedy Bargiel wraz z towarzyszącym mu Januszem Gołąbem wyruszył z obozu położonego na wysokości 4200 m n.p.m. Pierwszą noc Polacy spędzili w Camp 2 na wysokości 6200 m n.p.m., kolejną w Camp 3 (6850 m n.p.m.). Stamtąd Bargiel i Gołąb przypuścili atak na szczyt. Na szczycie Nanga Parbat (8126 m n.p.m.) Andrzej Bargiel, razem z Januszem Gołąbem, spędził 45 minut, po czym rozpoczął zjazd na nartach. W tzw. strefie śmierci, a więc na wysokościach powyżej 7900 m n.p.m., Bargiel przebywał ok. dwóch godzin. 

Foto: Bartłomiej Pawlikowski

Potem zaczęła się kolejna, równie trudna faza – zjazd na nartach. Linia zjazdu prowadziła przez ścianę Diamir, co oznaczało konieczność pokonywania stromych pól śnieżnych, z najbardziej wymagającym technicznie fragmentem – przejazdem tak zwaną Drogą Messnera w rejonie występowania seraków. 

Zjazd Andrzeja Bargiela zakończył się 30 czerwca 2026 r. o godz. 15:00 czasu lokalnego, poniżej Camp 1, na wysokości około 4400 m n.p.m., tam, gdzie kończyły się warunki do jazdy na nartach. Cała akcja górska – od wyjścia z Base Camp przez zdobycie szczytu i zjazd, do powrotu do bazy – trwała łącznie 2 dni i 9 godzin. 

„Wchodziłem klasyczną drogą. Zjazd odbywał się zupełnie inną drogą przez środek ściany i to naprawdę była super linia, miałem fun z narciarstwa i myślę, że to jest najważniejsze” – mówił Andrzej Bargiel po zjeździe z Nanga Parbat. 

„To był jeden z najbardziej skomplikowanych projektów narciarskich, jakie widziałem w górach wysokich. Andrzej musiał praktycznie przez cały czas rozwiązywać teren w czasie rzeczywistym. Na Nanga Parbat nie ma miejsca na przypadek” – skomentował towarzysz wyprawy, Janusz Gołąb.

Foto: Bartłomiej Pawlikowski

W ten sposób sfinalizowany został projekt Andrzeja Bargiela zakładający zjazd na nartach ze wszystkich ośmiotysięczników w Pakistanie. Na koncie Polaka, oprócz Nanga Parbat, są też zjazdy z Broad Peaku, K2, Gaszerbrumu I oraz Gaszerbrumu II. Jest pierwszym człowiekiem w historii, który tego dokonał.

Andrzej Bargiel, wielokrotny mistrz Polski w skialpinizmie, od 2013 r. realizuje swój autorski projekt Hic Sunt Leones, którego celem jest szybkościowe wejście bez użycia tlenu i zjazdy na nartach z najwyższych szczytów Ziemi. W 2014 r. jako drugi człowiek w historii – i pierwszy Polak – zjechał na nartach z Manaslu, rok później zdobył Broad Peak i jako pierwszy człowiek w historii zjechał z niego na nartach. W 2018 r. zrealizował projekt K2 Ski Challenge polegający na zdobyciu szczytu K2 i zjeździe z wierzchołka tej góry. Tego nie udało się dokonać wcześniej żadnemu człowiekowi w historii.