Jedynie garstka osób z pokolenia Z uważa, że większość ludzi jest godna zaufania, podczas gdy znakomita większość jest zdania, że jest dokładnie odwrotnie. Taka postawa negatywnie odbija się na relacjach w miejscu pracy. Zdaniem ekspertów istnieje kilka czynników, które wpływają na niski poziom zaufania wśród młodych ludzi.

Generacja Z nie ufa nikomu. Szczególnie swoim szefom

Kluczowym spoiwem społeczeństwa na każdym poziomie – również w firmach – jest zaufanie. W firmach dzięki niemu można przewidzieć, czy pracownicy są gotowi w rozwijać w nich swoją karierę, czy raczej myślą o odejściu. Ta druga tendencja jest wyraźnie widoczna w gronie przedstawicieli pokolenia Z.

Z analizy poziomu zaufania wśród Amerykanów, którą przeprowadził politolog Ryan Burge z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis w stanie Missouri, poziom zaufania wśród Zetek pikuje już od szeregu lat. Badacz przeanalizował wyniki badania General Social Survey Uniwersytetu w Chicago, które przeprowadzono w latach 2021-2024. Okazuje się, że zdaniem trzech czwartych przedstawicieli pokolenia Z nikomu nie można ufać, zaś odwrotną postawę zaprezentowało zaledwie 13 proc. badanych z tej generacji.

Czytaj więcej

Nowy trend zamiesza na rynku pracy. Młodzi rezygnują z awansu „dla własnego dobra”

Z tymi danymi idą w parze wyniki nowszych badań. Przytacza je serwis Fast Company, który pochylił się nad tym zjawiskiem w gronie Zetek.

Z tegorocznego badania Workday, amerykańskiej firmy działającej w branży HR i finansów, wynika, że Zetki nie ufają swoim szefom 16 razy bardziej niż osoby z pokolenia X. Zaufanie wobec pracodawcy wyraziło tylko 41 proc. respondentów. Badanie, które w ubiegłym roku przeprowadziła firma GenHQ pokazało z kolei, że blisko połowa Zetek odeszła z pracy, bo nie ufała swojemu szefowi, zaś 45 proc. oddałoby 10 proc. swojego wynagrodzenia za poczucie pełnego zaufania wobec przełożonego. „Generacja Z będzie najmniej ufnym pokoleniem we współczesnej historii Ameryki” – napisał Ryan Burge w komentarzu do badań. 

Nieufni jak pokolenie Z

Zdaniem ekspertów niskie zaufanie wśród młodych ludzi wynika z tego, że weszli oni na rynek pracy w trakcie pandemicznych lockdownów, przez co nie mieli szansy na budowę relacji ze współpracownikami z biura, a co za tym idzie – na rozwój swoich kompetencji miękkich i budowę zaufania. Dochodzi do tego niestabilna sytuacja na rynku pracy, krążące na platformach społecznościowych informacje o toksycznych przełożonych, a także rozwój firmowych systemów kontroli pracy, które mogą wywoływać wśród pracowników poczucie osadzenia.

Zetki nie chcą też pracować tak jak ich rodzice – w kulturze wyścigu szczurów i pięcia się po kolejnych szczeblach kariery, która prędzej czy później prowadzi do wypalenia zawodowego. Wielu młodych ludzi ma poczucie, że lojalność wobec szefa i firmy nie zawsze popłaca i że na pierwszym miejscu zawsze należy stawiać swój psychiczny i fizyczny dobrostan. „Są przerażeni, że popełnią jakiś błąd i myślę, że to w naturalny sposób prowadzi do braku zaufania do innych ludzi” – komentuje Ryan Bruge w rozmowie z Fast Company. 

Cytowany wyżej Ryan Burge dokonał bardzo szerokiej analizy poziomu zaufania w amerykańskim społeczeństwie, porównując ze sobą wyniki ankiet wśród przedstawicieli różnych generacji. Ekspert jest zdania, że narastający cynizm wśród młodych Amerykanów negatywnie odbija się nie tylko na funkcjonowaniu firm. To również zwiastun początku rozkładu demokracji w jego kraju.

Badacz podkreśla, że to właśnie zaufanie jest podstawowym komponentem demokracji. Jeżeli młodzi ludzie nieustannie obawiają się, że ktoś zrobi im krzywdę, trudno spodziewać się, że będą oni w stanie z kimkolwiek współpracować.