27 sierpnia portal opisał sprawę pana Jarosława Brodziaka, który w nocy z 15 na 16 sierpnia źle się poczuł. Miał m.in. dreszcze, ucisk w klatce piersiowej, duszności, biegunkę i wymioty. W związku z szybko pogarszającym się stanem zdrowia udał się po godz. 3 w nocy w towarzystwie żony na izbę przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie przy ul. Herberta. Na miejscu para zastała zamknięte drzwi, a na nich napis „Po 22 proszę dzwonić dzwonkiem”. Mężczyzna przez 5 minut bezskutecznie dzwonił. Ostatecznie jego żona wezwała karetkę pogotowia. Przybyli po kilku minutach na miejsce ratownicy stwierdzili u pana Jarosława zawał serca i przewieźli go do lubelskiego szpitala MSWiA, gdzie przeszedł zabieg ratujący życie. Od lekarzy miał usłyszeć, że przeżył cudem.

Czytaj więcej

Szarpała 13-latkę za włosy, bo usłyszała język ukraiński. Grozi jej 5 lat więzienia

Mężczyzna nie otrzymał pomocy na izbie przyjęć. Jest reakcja prokuratury i NFZ

Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie, w odpowiedzi na publikację Radia ZET, 27 sierpnia złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na nieudzieleniu pomocy przez personel medyczny szpitala.

– W wyniku dotychczasowych ustaleń potwierdzam, że kamery pokazały stojącego przy drzwiach pacjenta, który nie uzyskał pomocy – powiedział dyrektor w rozmowie z RadioZET.pl, nazywając zachowanie personelu izby przyjęć „nieakceptowalnym”.

W odpowiedzi na zawiadomienie Prokuratura Rejonowa w Lublinie wszczęła postępowanie sprawdzające, które dotyczy art. 160 par. 2 Kodeksu Karnego mówiącego o narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za przestępstwo to grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Jak dowiedział się portal, dyrektor szpitala ma wkrótce zostać przesłuchany w prokuraturze w charakterze zawiadamiającego, a dokumentacja medyczna pana Jarosława ma zostać zabezpieczona.

Do szpitala zwrócił się także Narodowy Fundusz Zdrowia z wnioskiem o udzielenie informacji w sprawie.

Czytaj więcej

14-latek z Norwegii ukradł już czwarty autobus. Nie stanie przed sądem

Dyrektor szpitala zapowiada konsekwencje dyscyplinarne wobec personelu

W związku ze sprawą dyrektor szpitala wezwał pracowników do złożenia wyjaśnień.

– Po wysłuchaniu pracowników, wszcząłem postępowanie dyscyplinarne wobec dwóch osób, które pełniły wówczas dyżur, włącznie z możliwością zastosowania artykułu 52 Kodeksu pracy, czyli zwolnienia dyscyplinarnego. Pracownicy twierdzą, że nie słyszeli dzwonka. Nie wyjaśnili, z jakiej przyczyny – przyznał w rozmowie z RadioZET.pl.

Dyrektor zdecydował też o otwarciu drzwi izby przyjęć przez całą dobę, także w godzinach nocnych.