Stres i zmęczenie nieustannym korzystaniem z platform społecznościowych stają się w wielu społeczeństwach poważnym problemem społecznym. Wiele osób szuka sposobu radzenia sobie z nadmiarem bodźców i presją w pracy. Z powodu braku czasu najchętniej sięgamy po rozwiązanie, które da się zastosować samodzielnie, bez konieczności sięgania po pomoc specjalistów.
To nie zawsze dobra droga, ale niekiedy proste rozwiązania mogą doraźnie pomóc. A w przypadku zasady „niewidzialnego dnia” chodzi właśnie o proste rozwiązania – to sposób na to, by zwolnić, zafundować sobie reset i odpoczynek od internetu i platform społecznościowych, a także oderwać się od codziennego napięcia towarzyszącego pracy.
Zasada „niewidzialnego dnia”. Jak radzić sobie ze stresem w pracy?
W obecnych czasach wypalenie zawodowe urosło do rozmiarów globalnej epidemii. Ludzie czują się przeładowani ogromem informacji i innych bodźców, które do nich docierają, trudno jest im się skupić, mają też problemy z samooceną.
Na tle tych wszystkich problemów coraz częściej mówi się o tym, jak ważne jest dbanie o swoje zdrowie psychiczne. Jedną z jego form ma być praktykowanie „niewidzialnego dnia”. Eksperci wskazują, że ta zyskująca popularność praktyka pomaga zredukować poziom stresu i stany lękowe, pozwala na chwilę refleksji nad samym sobą, a nawet zwiększa kreatywność i poczucie własnej wartości.
Czytaj więcej
Jak odzyskać równowagę w świecie, który codziennością jest nadmiar bodźców? Młodzi są przekonani, że znaleźli rozwiązanie.
Celem „niewidzialnego dnia” jest całkowite, choć krótkotrwałe odcięcie się od wszelkich stresogennych bodźców: urządzeń, mediów, a także presji wynikającej z rozmaitych obowiązków. „Niewidzialny dzień” powinien trwać maksymalnie całą dobę, ale może być też znacznie krótszy, nawet parę godzin.
„Niewidzialny dzień” może wyglądać zupełnie inaczej, w zależności od potrzeb danej osoby. Można wtedy zmniejszyć korzystanie z telefonu i komputera, a nawet całkowicie z nich zrezygnować, nie odpowiadać na maile i wiadomości, nie sprawdzać też informacji z Polski i świata. Czasem dochodzi do tego również rezygnacja z obowiązków domowych.
Zamiast tego praktykujący „niewidzialny dzień” mogą zająć się czymkolwiek, co sprawia im przyjemność. To może być spacer, czytanie, praca w ogródku albo inne relaksujące czynności manualne. W taki dzień człowiek po prostu znika dla świata zewnętrznego.
Zdaniem ekspertów zafundowanie sobie takiego cyfrowego detoksu i prawdziwie wolnego dnia ma zbawienny wpływ na układ nerwowy. Poprawia jakość snu i pozwala „wrócić do siebie”.
„Niewidzialny dzień”. Nie tylko cyfrowy detoks
W mediach pojawia się coraz więcej artykułów na temat „niewidzialnego dnia”. Psycholodzy i inni eksperci od psychicznego dobrostanu radzą w nich, w jaki sposób przygotować się do tej praktyki, aby jak najbardziej z niej skorzystać, a przy tym nie narobić kłopotu ani sobie, ani swoim najbliższym.
Kluczowy jest wybór odpowiedniego dnia – takiego, w którym nie będzie się miało nic ważnego do zrobienia. To może być na przykład sobota albo niedziela. Zanim wyłączymy internet i telefon, warto też powiadomić o takim zamiarze bliskich, aby nie wzbudzić ich niepokoju w sytuacji, kiedy będą usiłowali się z nami bezskutecznie skontaktować.
Psycholodzy podkreślają, że 24-godzinny „niewidzialny dzień” nie jest dla każdego. Powód jest prosty: z różnych względów nie każdy może pozwolić sobie na całkowite oderwanie się od świata na całą dobę. Dla niektórych taka praktyka może być też nawet niebezpieczna.
Zerwanie kontaktu ze światem zewnętrznym odradza się osobom zmagającym się z chorobami psychicznymi, bo może to pogłębić negatywne symptomy. Zorganizowanie sobie 24-godzinnego „niewidzialnego dnia” może być też niewykonalne w przypadku ludzi opiekujących się innymi osobami lub mających dzieci.
Eksperci polecają tym osobom, aby w wolnej chwili podjęły się refleksji nad swoimi potrzebami i tym, co jest dla nich ważne. Można wtedy odpowiedzieć sobie na takie pytania jak: „ile czasu wolnego potrzebuję”, „co lubię robić w czasie wolnym”, „jak mogę o siebie zadbać” itp.