O przedstawicielach pokolenia Z krąży niezbyt pochlebny stereotyp, że mają płytkie zainteresowania i że są sceptyczni wobec nauki. Tymczasem coraz większą popularnością cieszą się twórcy treści na platformach społecznościowych zajmujący się historią. Filmiki, które tworzą, są dalekie od klasycznych lekcji historii w szkole. Na trendzie korzystają nie tylko młodzi ludzie, ale też muzea.
Nowa grupa influencerów podbija platformy społecznościowe
Muzea, z wyjątkiem tych najsłynniejszych, nigdy nie uchodziły za idealne miejsce na spędzenie popołudnia. Dodatkowym ciosem dla tych instytucji była pandemia, która wymusiła zamknięcie wielu muzeów dla zwiedzających na wiele miesięcy.
Po pandemii sytuacja uległa zmianie, ku zaskoczeniu wielu muzealników. Wiele muzeów notuje bowiem zwiększony ruch, często przekraczając wyniki sprzed pandemii.
Zdaniem części obserwatorów przyczyna tego zjawiska to po części zasługa nowej grupy twórców treści w mediach społecznościowych – influencerów zajmujących się historią. Nowemu trendowi, który zyskuje coraz większą popularność głównie wśród przedstawicieli pokolenia Z, przyjrzał się brytyjski „The Times”.
Czytaj więcej
Naukowcy przez prawie dekadę składali zniszczony manuskrypt Leonarda da Vinci. Teraz bezcenne zapiski i szkice genialnego wynalazcy i artysty można...
Wspomniani influencerzy to w dużej mierze pasjonaci historii w młodym wieku, choć nie tylko. Część z nich ma solidne przygotowanie: to często wykształceni historycy, niekiedy z tytułami naukowymi. Z pasją opisują rozmaite wydarzenia historyczne, powołując się na raporty czy nowe ustalenia archeologów. Czasem tworzą też swoje materiały we współpracy z muzeami.
Ich produkcje – zarówno bardzo krótkie filmiki, jak i dłuższe nagrania – nie mają nic wspólnego z typowymi lekcjami historii. Internetowi edukatorzy doskonale wiedzą, w jaki sposób przyciągnąć i utrzymać uwagę młodych ludzi – i nie tylko ich.
Historycy z TikToka. Młode pokolenie ma nowe hobby
Na platformach społecznościowych przybywa filmików, których autorzy poruszają najrozmaitsze kwestie z historii świata: od mało znanych, choć znaczących wydarzeń, poprzez historię sztuki, muzyki i architektury, aż po ciekawostki z życia monarchów i innych kluczowych postaci. Co istotne, ci twórcy opowiadają o tym wszystkim w sposób pełen humoru i angażujący, wykorzystując możliwości, które stwarzają platformy społecznościowe. To przysparza im nowych obserwatorów spragnionych wiedzy historycznej.
Jak zauważa „The Times”, ten trend ma odzwierciedlenie w statystykach. Liczba treści z hasztagami #HistoryTok w serwisie TikTok wzrosła w ostatnim roku dwukrotnie.
Influencerzy–historycy odwiedzają niewielkie, lokalne muzea i zdają relacje z tych wizyt, to przyciąga nowych zwiedzających. Efekt? Tylko na TikToku liczba publikacji z hasztagiem #museum wzrosła w ciągu ostatniego roku o 67 proc.
Powszechna dostępność wiedzy, również tej historycznej, to wielka korzyść z upowszechnienia się internetu. To zjawisko ma jednak ciemną stronę. Z czasem pojawili się bowiem twórcy publikujący treści, które nie zawsze pokrywają się z faktami historycznymi, a niekiedy kompletnie je przeinaczają. Społeczność internautów–pasjonatów znalazła sposób również i na takie osoby.
Na forach internetowych, a także na portalach poświęconych mediom społecznościowym pojawiają się całe artykuły zawierające listy i opisy zweryfikowanych, godnych zaufania twórców, którzy rzeczywiście trzymają się faktów. To kolejny dowód na to, że wśród przedstawicieli młodego pokolenia istnieje rzeczywista potrzeba poszerzania swojej wiedzy z zakresu historii.